Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył kilka dni temu, że na paradzie w Moskwie, która ma odbyć się 9 maja, mogą pojawić się ukraińskie drony. "Moim zdaniem Zełenski nie zrobi tego błędu i nie zostanie wykonane uderzenie na Plac Czerwony" - powiedział w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 generał Mirosław Różański.
Rosja ogłosiła paradę (wojskową) 9 maja, ale nie będzie na niej sprzętu wojskowego. Stanie się tak po raz pierwszy od wielu lat. Ale podczas tej parady mogą przelecieć ukraińskie drony. I to pokazuje, że nie są już tak silni, jak wcześniej - powiedział Zełenski podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu.
Komentując wypowiedź prezydenta Ukrainy, gość Piotra Salaka przyznał, że takie uderzenie podczas parady w Moskwie, która ma się odbyć 9 maja, "zostałoby wykorzystane przez Kreml w taki sposób, że to Ukraina jest agresorem".
Rosja cyniczne wykorzystuje tego typ sytuacje. Zełenski prowadzi słuszną politykę głębokich uderzeń, ale one są wymierzone w infrastrukturę, co wstrzymuje machinę wojenną, która jest napędzana ropą i gazem, które są eksportowane - przyznał generał.
Na pytanie, czy Ukrainy zaczyna wygrywać wojnę, generał powiedział, że "o wygrywaniu nie możemy mówić". Rosja ma świadomość tego, że Ukraina nie tylko przyjmuje ciosy, ale potrafi odpowiedzieć i to skutecznie - podkreślił Mirosław Różański.
Piotr Salak zapytał także generała Różańskiego o to, na co powinny w pierwszej kolejności zostać wydane pieniądze z programu SAFE. Przede wszystkim mamy pamiętać o tym, że dzisiaj potrzeby są wielodomenowe. Jestem przekonany, że tak będą kierowane nasze pieniądze. Ale to przede wszystkim systemy antydronowe, całe spektrum cyberprzestrzeni, która musi być wyposażona w systemy, które będą pozwalały nam prowadzić z jednej strony obronę przed takimi atakami, a jednocześnie przygotować się również do aktywności. No i amunicja - zapewnił wojskowy.
Dopytywany przez prowadzącego, czy właśnie amunicja i systemy antydronowe są dziś "rzeczami pierwszej potrzeby", generał potwierdził to jednoznacznie.
Generał Różański skrytykował działania prezydenta, wskazując, że wcześniejsze decyzje polityczne utrudniły rozpoczęcie procedur. Dzięki - to oczywiście jest trochę z przekąsem powiedziane - panu prezydentowi mamy dwa miesiące opóźnienia, bo jego weto z dwunastego marca mocno przeszkodziło tym projektom w zakresie realizacji - powiedział senator.
Jak podkreślił, dziś konieczne jest podpisywanie umów "w tempie ekstraordynaryjnym", choć takie działania zawsze niosą ryzyko błędów.
Różański odniósł się także do polityki zakupowej prowadzonej wcześniej przez byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Ja krytycznie odnosiłem się do tego, co zrobił pan Błaszczak, czyli ogłosił, że wykonał mistrzostwo świata i podpisał trzy kontrakty na czołgi, wyrzutnie i samoloty w Korei. I w takim tempie nie kupuje się sprzętu - podkreślił.
Według generała, proces przygotowywania obecnych kontraktów trwał jeszcze przed marcem, a dziś kluczowe pozostaje tempo ich finalizacji i odpowiedzialność zarządów spółek zbrojeniowych.
Piotr Salak zapytał o słowa ministra Władysława Kosiniaka-Kamysza, który mówił, że przemysł zbrojeniowy powinien pracować "24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu". Nasze zakłady, ale nie tylko polskie, ale również europejskie, powinny przestawić się na tego typu produkcję tak naprawdę już w 2022 roku - powiedział generał Różański.
Generał przyznał, że obecna sytuacja bezpieczeństwa uzasadnia nawet używanie określenia "tryb wojenny" wobec organizacji produkcji.
Padło również pytanie o granice wydatków na obronność. Gen. Różański stwierdził, że "armia będzie zawsze potrzebowała pieniędzy i zawsze wyciągnie rękę po każde pieniądze, które będą oferowane".
Generał został zapytany także o możliwość produkcji pocisków do systemów Patriot w Polsce. Czy jesteśmy w stanie? Tak. Tylko jest kwestia tego, czy będzie zgoda na transfer technologii - powiedział senator.
Różański podkreślił przy tym, że Polska Grupa Zbrojeniowa powinna szerzej otworzyć się na współpracę z prywatnymi firmami, bo one "posiadają naprawdę duże zdolności w tym zakresie. Takim przykładem jest chociażby WB Electronics".
Jednocześnie przyznał, że sceptycznie ocenia gotowość Stanów Zjednoczonych do przekazania pełnych technologii.
Piotr Salak pytał o możliwość zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Generał podkreślił, że sama liczba żołnierzy nie jest kluczowa. Najważniejsze jest to, co za sobą ci żołnierze niosą, czyli jakie systemy, jakie uzbrojenie - podkreślił.
Jak zaznaczył, istotne byłoby przede wszystkim rozmieszczanie jednostek wyposażonych w systemy odstraszania, lotnictwo czy rozpoznanie. Różański ujawnił również, że Polska posiada już przygotowaną infrastrukturę zdolną przyjąć tysiące amerykańskich żołnierzy.
Jest np. przygotowany taki obiekt, który dzisiaj jest w stanie przyjąć blisko trzy i pół tysiąca żołnierzy amerykańskich. I on stoi i jest gotowy - powiedział senator.
Komentując możliwe ograniczenie obecności USA w Europie, generał przyznał, że wpływa to na bezpieczeństwo Polski. Największy niepokój budzą jednak jego zdaniem relacje polityczne między Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem. Generał powiedział, że "ta relacja jest dla mnie mocno niepokojąca".
Sławomir Cenckiewicz zrezygnował z szefowania BBN pod koniec kwietnia. Stanowisko to sprawował od sierpnia 2025 roku. Mianował go prezydent Karol Nawrocki. Stało się tak, mimo że w lipcu 2024 r. szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosław Stróżyk zdecydował o cofnięciu Cenckiewiczowi poświadczeń bezpieczeństwa, wymaganych do dostępu do informacji niejawnych.
Powiem zupełnie wprost każda zmiana związana z tym, że to stanowisko szefa BBN-u opuścił pan Cenckiewicz będzie korzystna - powiedział Różański.


