Dron, który w piątek rozbił się o budynek mieszkalny w Gałaczu, pochodził z Rosji - potwierdził prezydent Rumunii Nicușor Dan. To pierwszy przypadek, gdy w wyniku takich incydentów ucierpieli rumuńscy cywile. Bukareszt oskarża Moskwę o eskalację, a społeczność międzynarodowa wyraża solidarność z Rumunią.
- Prezydent Rumunii potwierdził, że dron, który uderzył w blok mieszkalny w Gałaczu, pochodził z Rosji.
- W wyniku incydentu po raz pierwszy ranni zostali rumuńscy cywile; władze Rumunii wezwały rosyjskiego ambasadora i wydaliły konsula.
- Społeczność międzynarodowa, w tym Polska i NATO, wyraziła solidarność z Rumunią i potępiła działania Rosji.
- Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W piątek rano rosyjski bezzałogowiec wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną i uderzył w dach bloku mieszkalnego w mieście Gałacz, wywołując pożar. Dwie osoby zostały lekko ranne, a mieszkańców ewakuowano. Rumuńskie siły zbrojne poderwały dwa myśliwce F-16 i śmigłowiec.
Prezydent Rumunii Nicușor Dan poinformował we wpisie na Facebooku, że "dron, który uderzył w budynek mieszkalny w Gałaczu, bez wątpienia pochodził z Rosji". Jak dodał, rumuńscy eksperci porównali szczątki z innymi rosyjskimi dronami, które w ostatnich latach spadały na terytorium Rumunii.
"We wszystkich przypadkach były to drony typu Geran-2. Na szczątkach znaleziono tę samą nazwę, zapisaną cyrylicą. Wszystkie były wykonane z tego samego materiału i napędzane tym samym paliwem" - podkreślił. Jego zdaniem Rosja ponosi "wyłączną odpowiedzialność" za ten incydent.
Władimir Putin wyraził wątpliwości co do pochodzenia drona i zażądał, by Rumunia przekazała szczątki do Rosji w celu ich zbadania. Sugerował, że mógł to być ukraiński dron. Jednak rumuńskie władze stanowczo odrzuciły te sugestie.
Rumuńskie MSZ wezwało rosyjskiego ambasadora, zarzucając Moskwie "poważną i nieodpowiedzialną eskalację". Władze zamknęły także rosyjski konsulat generalny w Konstancy i wydaliły konsula generalnego Andrieja Kosilina.
Według rumuńskiego ministerstwa obrony, cytowanego przez BBC, od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę fragmenty dronów spadały na terytorium Rumunii 47 razy, z czego 12 razy w tym roku. Piątkowy incydent był jednak pierwszym, w którym ucierpieli rumuńscy obywatele.
Solidarność z Rumunią wyrazili przedstawiciele Unii Europejskiej, NATO oraz Polski. "Polska zdecydowanie popiera Rumunię i potępia to niedopuszczalne naruszenie, które naraziło ludność cywilną na niebezpieczeństwo na terytorium NATO" - oświadczył prezydent Karol Nawrocki. Nazwał incydent "kolejną odsłoną wojny hybrydowej" i podkreślił, że "Rosja musi ponieść odpowiedzialność za działania zagrażające bezpieczeństwu i stabilności Europy".
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał na platformie X: "Fakty są najlepszym antidotum na kłamstwa Putina i dowodzą, że manipulacje Rosji nie będą akceptowane".


