Decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z elitarnych jednostek Sił Specjalnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA" wywołała gwałtowną reakcję polskich władz. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło żal z powodu eskalacji sporu i podkreśliło, że intencją nie było urażenie narodu polskiego.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Rzecznik ukraińskiego MSZ, Heorhij Tychyj, w komentarzu dla mediów wyraził ubolewanie, że kontrowersje wokół decyzji prezydenta Zełenskiego pojawiły się wbrew pozytywnemu trendowi w relacjach polsko-ukraińskich, obserwowanemu w ostatnich kilkunastu miesiącach. Przypomniał, że w tym czasie obie strony podjęły wiele wysiłków na rzecz rozwiązania trudnych kwestii historycznych i budowania dialogu.
Przypomniał o decyzji wznowienia procesu poszukiwań i ekshumacji ofiar "tragedii wołyńskiej" oraz wznowienia działalności Kongresu Historyków.
Dyskusja o przeszłości powinna być profesjonalna i oparta na wiarygodnych źródłach. Nasza historia potwierdza, że na sporach między Ukraińcami a Polakami korzysta tylko Moskwa - podkreślił rzecznik ukraińskiego MSZ.
Zapewnił, że inicjując nadanie swojej jednostce tytułu honorowego, żołnierze "na pewno nie mieli zamiaru obrazić życzliwego narodu polskiego".
Tychyj podkreślił, że dla żołnierzy SSO walka UPA jest symbolem oporu wobec imperialnej polityki Moskwy i nie jest wymierzona przeciwko Polakom. Zaznaczył, że historia obu narodów ma zarówno chwalebne, jak i tragiczne karty, a dyskusja o przeszłości powinna być prowadzona w oparciu o rzetelne źródła i bez upolityczniania.
"W minionych epokach Ukraińcy i Polacy wspólnie odnieśli wiele chwalebnych zwycięstw nad odwiecznym wrogiem w Moskwie. Jednocześnie nie sposób zaprzeczyć tragicznym stronom, w szczególności zbrodniom przeciwko ludności cywilnej, popełnionym przez wojska ukraińskich i polskich jednostek w czasie II wojny światowej" - przekazał.
"Nie możemy pozwolić, by spory z przeszłości osłabiły nasz opór wobec wspólnego wroga teraz, gdy Ukraina, przy wsparciu Polski, powstrzymuje rosyjską agresję. Jesteśmy wdzięczni Polsce i Polakom, którzy wspierali Ukrainę od pierwszych minut tej niesprowokowanej i zbrodniczej wojny. Ze swojej strony podkreślamy naszą gotowość do dalszego dzielenia się doświadczeniem i osiągnięciami zdobytymi krwią na polu bitwy" - podsumował.
Wołodymyr Zełenski w wydanym dekrecie podkreślił, że nadaje imię "Bohaterów UPA" w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz docenienia wzorowej służby jednostki podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy. Samodzielne Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy zostało wyróżnione za wzorowe wykonywanie powierzonych zadań.
Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) jest w Polsce uznawana za odpowiedzialną za zbrodnie na ludności polskiej na Wołyniu w latach 1943-1945. Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA - dla Polaków wydarzenia na Wołyniu były ludobójstwem, dla Ukraińców efektem konfliktu zbrojnego. Ukraińcy postrzegają UPA głównie jako organizację antysowiecką, nie antypolską.
Kilka dni wcześniej Ukraina sprowadziła do kraju prochy Andrija Melnyka, jednego z przywódców OUN. Izraelski instytut Jad Waszem skrytykował ten krok, podkreślając, że upamiętnianie przywódcy formacji kolaborującej z nazistowskimi Niemcami podważa pamięć o ofiarach Holokaustu.
Decyzja Zełenskiego spotkała się z krytyką ze strony polskich władz i opinii publicznej. Spór o ocenę działalności UPA pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich, mimo współpracy obu krajów w obliczu rosyjskiej agresji.
Wiceminister Marcin Bosacki przekazał ambasadorowi Ukrainy, że ten krok jest bolesny dla Polaków. Pojawiły się także informacje, że prezydent Polski Karol Nawrocki będzie zabiegał o odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego.



