Rosyjski dron wleciał w rumuńską przestrzeń powietrzną i rozbił się na dachu bloku mieszkalnego w południowo-wschodnim mieście Gałacz, powodując pożar - poinformowało rumuńskie Ministerstwo Obrony w oświadczeniu wydanym w piątek. Bezzałogowiec znalazł się w przestrzeni powietrznej członka NATO w wyniku rosyjskiego ataku na cele w Ukrainie, tuż przy granicy z Rumunią.
- Bądź na bieżąco. Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Na miejscu zdarzenia pracują służby ratunkowe i policja.
Według wstępnych informacji dwie osoby zostały ranne. Ewakuowały się o własnych siłach. Rannym udzielono pomocy medycznej na miejscu.
Resort obrony podał, że rumuńskie systemu radarowe wykryły drony przelatujące w pobliżu rumuńskiej przestrzeni powietrznej. O godz. 01:19 z 86. bazy lotniczej w Fetești wystartowały dwa samoloty F-16 pełniące służbę bojową w ramach rumuńskiej misji patrolowania przestrzeni powietrznej, wspierane przez śmigłowiec IAR 330 SOCAT rumuńskich sił powietrznych. Piloci otrzymali zezwolenie na atakowanie celów przez cały czas trwania alarmu.
Krajowe Centrum Dowodzenia Wojskowego powiadomiło Generalną Inspekcję ds. Sytuacji Nadzwyczajnych o konieczności wdrożenia środków ostrzegania ludności. W związku z tym wysłano alerty mieszkańcom zagrożonych rejonów.
Wcześniej ukraińskie siły powietrzne poinformowały o ataku grupy rosyjskich dronów w obwodzie odeskim w kierunku portu w mieście Reni. Monitoring zarejestrował około 16 Shahedów lecących w kierunku ukraińskiego miasta.
Odległość w linii prostej z Reni do Gałacza w Rumunii wynosi około 21 km.
Rumuńska telewizja TVR poinformowała w piątek, powołując się na lokalne władze, że w okolicach miejscowości Basesti w okręgu Maramuresz w północno-zachodniej Rumunii znaleziono drona bez ładunku wybuchowego, teren został zabezpieczony.
Władze badają pochodzenie drona, który według doniesień ma rozpiętość skrzydeł około 3 metrów, oraz okoliczności, w jakich pojawił się na tym obszarze, dodała TVR.
Rumuńskie MSZ wydało komunikat, w którym stwierdziło, że incydent z rosyjskim dronem stanowi "poważną i nieodpowiedzialną eskalację ze strony Rosji".
"Rumunia poinformowała sojuszników oraz sekretarza generalnego NATO o okolicznościach zdarzenia i zwróciła się o podjęcie działań mających na celu przyspieszenie przekazania Rumunii środków przeciwdziałania dronom" - poinformowało ministerstwo.
Pojawiło się też oświadczenie NATO. "Potępiamy lekkomyślność Rosji, a NATO będzie nadal wzmacniać swoją obronę przed wszelkimi zagrożeniami, w tym dronami" - zaznaczył rzecznik Sojuszu.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stwierdziła w piątek, że Rosja "przekroczyła kolejną granicę". Podkreśliła, że Europejczycy solidaryzują się z Rumunami. "W miarę jak będziemy nadal wzmacniać nasze bezpieczeństwo i zdolności odstraszania, zwłaszcza na naszej wschodniej granicy, będziemy nadal zwiększać presję na Rosję" - zaznaczyła we wpisie na platformie X.
Rosja nie tylko zaatakowała Ukrainę, ale także zagroził europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Wczoraj w nocy w Rumunii ponownie rozbił się rosyjski dron, stwarzając zagrożenie poprzez swoją ingerencję - stwierdził w radiu RMC Benjamin Haddad, francuski minister ds. europejskich.
Prezydent Nicusor Dan po incydencie zapowiedział zwołanie posiedzenia Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
"Rumunia jest członkiem NATO i w żadnym wypadku nie zgodzi się na przeniesienie napastniczej wojny Rosji przeciw Ukrainie na jej obywateli" - napisał Dan na Facebooku.
Dan podkreślił, że poprosił ministerstwo spraw zagranicznych o bezzwłoczne podjęcie działań dotyczących stosunków z Rosją "proporcjonalnie do tej bardzo poważnej sytuacji". Dodał, że zwołał na godz. 11 (godz. 10 w Polsce) posiedzenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, aby omówić konsekwencje najnowszego incydentu.
"Bezprecedensowy charakter tego wydarzenia wymaga zdecydowanej, skoordynowanej i proporcjonalnej odpowiedzi na poziomie narodowym, sojuszniczym i międzynarodowym" - podkreślił."Rumunia jest członkiem NATO i w żadnym wypadku nie zgodzi się na przeniesienie napastniczej wojny Rosji przeciw Ukrainie na jej obywateli" - napisał Dan na Facebooku.
Dan podkreślił, że poprosił ministerstwo spraw zagranicznych o bezzwłoczne podjęcie działań dotyczących stosunków z Rosją "proporcjonalnie do tej bardzo poważnej sytuacji".
"Bezprecedensowy charakter tego wydarzenia wymaga zdecydowanej, skoordynowanej i proporcjonalnej odpowiedzi na poziomie narodowym, sojuszniczym i międzynarodowym" - podkreślił.
Dan wyjaśnił też, dlaczego dron zagrażający mieszkańcom miasta nie został zestrzelony. "Podjęto decyzję o zaniechaniu ataku na cel, ponieważ nie zostały spełnione warunki niezbędne do jego zniszczenia bez narażenia bezpieczeństwa ludności cywilnej na poważne niebezpieczeństwo" - napisał prezydent Dan na portalu X.
"Siły Zbrojne Rumunii działały zgodnie z procedurami ustalonymi na wypadek takich sytuacji, mając wyraźny rozkaz zestrzelenia drona natychmiast, gdy warunki pozwolą na taką operację bez ryzyka ofiar lub zniszczeń na ziemi" - dodał rumuński przywódca.
Jak poinformował generał Gheorghe Maxim, zastępca dowódcy Sił Połączonych Rumunii, czas na przechwycenie bezzałogowca wynosił zaledwie cztery minuty.
W zeszłym miesiącu, podczas ostrzału terytorium Ukrainy, rosyjski dron naruszył rumuńską przestrzeń powietrzną. Dron rozbił się w rejonie Barriera Traian w Gałaczu. Ambasador Rosji w Bukareszcie został wezwany do rumuńskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z tym incydentem.
W lutym Rumunia wysłała myśliwce w powietrze, aby monitorować rosyjski atak na Ukrainę. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła drona 100 metrów od rumuńskiej wioski Kilia Veche, położonej na przeciwległym brzegu Dunaju.


