Wiemy, co ustalono podczas rozmowy premiera Donalda Tuska z szefową Komisji Europejskiej w sprawie SAFE. Wyjaśniono wątpliwości KE co do roli BGK, natomiast nie ma zgody Brukseli na przedłużenie terminu na kontrakty indywidualne. Nie ma jeszcze oficjalnej daty podpisania umowy pożyczkowej SAFE otwierającej linię kredytową na 43,7 mld euro na dozbrojenie. Tusk zapewnił, że nastąpi to "niebawem".
- Podczas rozmowy premiera Donalda Tuska z szefową KE wyjaśniono wątpliwości dotyczące roli Banku Gospodarstwa Krajowego w programie SAFE.
- Komisja Europejska zgodziła się, by umowę pożyczkową z polskiej strony podpisały nie tylko resorty finansów i obrony, ale także BGK.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, podczas rozmowy wyjaśniono przede wszystkim problem z rolą Banku Gospodarstwa Krajowego. KE miała nieco wątpliwości, bo sytuacja była nietypowa - wyjaśnia unijny dyplomata. Chodzi o to, że po wecie prezydenta rząd wdrożył "Plan B", a więc środki z SAFE mają trafić do Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, którego operatorem jest BGK. Ponieważ to na konto BGK wpłyną miliardy, bank musi być stroną umowy z KE, co dla Brukseli było niestandardowym rozwiązaniem. KE chciała mieć jednakową procedurę dla wszystkich krajów, a więc umowy podpisane tylko z rządami.
To wymaga takiego trochę bardziej elastycznego podejścia i nasi partnerzy w Komisji Europejskiej to rozumieją - zapewnił premier Donald Tusk.
Premier musiał więc wytłumaczyć, że BGK to nie zwykły bank, lecz państwowa instytucja gwarantowana przez ministra finansów, która sprawdziła się już przy zakupach broni z USA i Korei. Po rozmowie z szefową jest zgoda KE na to, że umowę pożyczkową z polskiej strony podpiszą nie tylko szefowie resorów obrony i finansów ale także BGK.
W sprawie terminu podpisania umowy pożyczkowej premier powiedział tylko, że nastąpi to "niebawem". Nie chciał podać konkretnej daty. KE przesłała wczoraj do Polski finalny tekst umowy pożyczkowej, co jako pierwsza zapowiadała już w poniedziałek dziennikarka RMF FM. Teraz Warszawa musi "wypełnić" ten dokument i jak najszybciej odesłać do Brukseli.
Z informacji dziennikarki RMF FM wynika, że strona polska mówi, że do podpisania dojdzie "jeszcze pod koniec kwietnia lub na początku maja np. 4 maja". W KE słychać, że bardziej realistyczny jest termin "połowy maja". Bruksela twierdzi, że teraz "piłka jest po stronie Warszawy". Czekamy na zakończenie procedur w Polsce - usłyszała dziennikarka RMF FM w Brukseli.
Po podpisaniu umowy pożyczkowej KE będzie mogła od razu wypłacić Polsce 15-proc. zaliczkę czyli ok 6,5 mld euro.
Polska chce podpisać umowę pożyczkową jak najszybciej, żeby sfinalizować do 30 maja tzw. kontrakty indywidualne, które pozwalają wydać unijne środki wyłącznie w krajowych zakładach. Po tym terminie każdy zakup z programu SAFE będzie musiał być realizowany w partnerstwie z firmami z innych krajów UE, a więc trzeba będzie się "dzielić" z innymi.
Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, nie ma co liczyć na zgodę Brukseli w sprawie przedłużenia terminu poza 30 maja. W tym wypadku rozmowa z szefową KE nie przyniosła zmiany stanowiska Brukseli. To termin prawny i nie będzie zmiany - usłyszała dziennikarka RMF FM w KE - jeżeli Polska chce skorzystać z tej możliwości, to musi zdążyć przed 30 maja.
Jak już informowała dziennikarka RMF FM, w KE jest niechęć do wydłużania tego terminu, bo Bruksela nie chce dodatkowego opóźnienia, nie chce "zmieniać zasad gry" w trakcie trwania programu i dawać pretekstu do oskarżeń, że coś z SAFE działa nie tak. Co ta nieustępliwość KE oznacza dla Polski? Przede wszystkim ogromne przyspieszenie prac. Jak zapewniają polscy dyplomaci, "wszystko jest przygotowane" i zaraz ruszy jak tylko podpisana zostanie umowa pożyczkowa z KE. Wiele jest już wynegocjowane, napisane i wykonawcy tylko czekają tylko na zielone światło, że kontrakt podpisać - zapewnia rozmówca RMF FM.


