Premier Donald Tusk może rozmawiać o polskim SAFE z szefową KE Ursulą von der Leyen na marginesie rozpoczynającego się dzisiaj nieformalnego szczytu UE na Cyprze - dowiedziała się korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon. Chodzi o natychmiastowe podpisanie umowy pożyczkowej z Brukselą i możliwość kontynuacji indywidualnych zamówień w krajowej zbrojeniówce, która zgodnie z rozporządzeniem SAFE wygasa 30 maja.

  • Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl

Polsce zależy na przyspieszeniu SAFE tak, aby umowę pożyczkową można było podpisać nawet w przyszłym tygodniu. Pierwotnie Komisja Europejska zapowiadała, że podpisanie umowy pożyczkowej nastąpi w połowie marca. Obecnie nie jest nawet pewny zapowiadany przez rzecznika KE termin kwietniowy (na podpisanie umowy i wypłatę 15 proc. zaliczki). 

Zawiniła Bruksela i prezydenckie weto

Zawiniły biurokratyczne procedury Brukseli, ale sprawy nie ułatwiło także weto prezydenta i konieczność działania w ramach planu B.

Jak informowała dziennikarka RMF FM, KE ma przesłać do Warszawy jeszcze w tym tygodniu finalny tekst umowy pożyczkowej. 

Równocześnie w Brukseli zaczęto mówić o dacie majowej, a nawet dla niektórych krajów - czerwcowej na podpisanie umów pożyczkowych. Dla Polski tak opóźniony scenariusz jest trudny do przyjęcia. Warszawa walczy z czasem, bo 30 maja 2026 r. upływa termin na kontrakty indywidualne tzw. single procurement. 

Program SAFE  promuje wspólne zakupy przy udziale minimum 2 państw członkowskich, natomiast dzięki pojedynczym zakupom większość środków miała trafić do krajowych firm, bez konieczności dzielenia się kontraktami z zagranicznymi partnerami. 

"To nam eliminuje większość SAFE"

Po 30 maja Polska straci prawo do wydawania unijnych pieniędzy z programu SAFE wyłącznie na kontrakty z polskimi fabrykami (np. tylko dla PGZ) i będzie musiała szukać partnerów w innych krajach UE do każdego zamówienia, co znacznie skomplikuje sprawę i w efekcie może utrudnić modernizację armii. 

"To nam eliminuje większość SAFE" - przyznaje nieoficjalnie polski dyplomata. 

Pomysłem na rozwiązanie problemu miałaby być zmiana unijnego rozporządzenia i wydłużenie terminu na kontrakty indywidualne. Polscy dyplomaci twierdzą, że w podobnej sytuacji są np. Włochy czy Rumunia, które także liczą na samodzielne zakupy. Do zmiany rozporządzenia SAFE trzeba by było przekonać KE i kraje członkowskie Unii.

Niechęć do zmiany przepisów

Jak jednak ustaliła dziennikarka RMF FM, w Komisji Europejskiej jest niechęć do zmiany przepisów. Dominuje przekonanie, że "rozporządzenie jest wykute w marmurze". Innymi słowy Komisja Europejska nie kwapi się, by składać propozycję rewizji tekstu legislacji, a to KE powinna formalnie zaproponować zmianę. Tekst rozporządzenia SAFE został przyjęty w drodze kryzysowej procedury - bez udziału Parlamentu Europejskiego - bo chodziło o czas, co wywołało i tak sporo kontrowersji. 

Program SAFE nie działa tak jak powinien?

Teraz nikt nie ma chęci, żeby go ponownie otwierać, bo oznaczałoby to przyznanie się, że program SAFE nie działa tak jak powinien. Tym bardziej, że czas goni, a wszelkie zmiany w tekście rozporządzenia musiałyby być ponownie zatwierdzane, co oznaczałoby kolejne opóźnienie.

Komisja Europejska jest niechętna zmianie "zasad gry" w czasie realizacji programu, ale Bruksela znana jest także z "kreatywnych rozwiązań", które wychodzą niekiedy naprzeciw potrzebom unijnych krajów.

Opracowanie: