"Chcę, żeby Polacy, Litwini i Ukraińcy mnie usłyszeli" - tymi słowami Aleksander Łukaszenka zwrócił się m.in. do Polaków podczas wystąpienia w Grodnie. Białoruski dyktator niespodziewanie odciął się od pomysłu wysłania swoich żołnierzy przeciwko Ukrainie.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Aleksander Łukaszenka podczas przemówienia zapewniał, że Mińsk nie chce angażować się bezpośrednio w wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. Jednocześnie podkreślił, że Białoruś pozostaje sojusznikiem Rosji.

Dlaczego mamy iść walczyć w Ukrainie z czyjejś woli? Czy chcemy się tam stać mielonką? Nie, nie chcemy tego - powiedział Łukaszenka, cytowany przez niezależny białoruski kanał NEXTA.

Słowa białoruskiego przywódcy padły w momencie narastających napięć wokół możliwego większego zaangażowania Mińska w rosyjską agresję przeciwko Ukrainie. W ostatnich miesiącach Kijów wielokrotnie alarmował o aktywności wojskowej przy granicy białorusko-ukraińskiej oraz o wykorzystywaniu terytorium Białorusi do wspierania rosyjskich operacji.

Łukaszenka zwrócił się do Polaków

Łukaszenka podczas przemówienia skierował również nietypowy apel do państw sąsiadujących z Białorusią.

Chcę, żeby Polacy, Litwini i Ukraińcy mnie usłyszeli. Nie chcemy z nimi walczyć. Ale zawsze jesteśmy gotowi was chronić - oświadczył.

Nie sprecyzował jednak, kogo dokładnie miał na myśli i przed jakim zagrożeniem miałaby nastąpić ochrona. Według komentatorów może to być zarówno sygnał skierowany do Zachodu, jak i próba pokazania Białorusi jako państwa stabilizującego sytuację w regionie. 

Opozycyjny kanał NEXTA zwraca uwagę, że wypowiedź można interpretować dwojako - jako deklarację ochrony sąsiadów przed Rosją lub przeciwnie, ochrony samej Białorusi przed sąsiednimi państwami NATO.

Jeszcze bardziej tajemniczo zabrzmiały słowa, którymi Łukaszenka rozpoczął swoje wystąpienie.

Przyjdzie czas, kiedy wam powiem, jak to wszystko się zaczęło - powiedział, nie rozwijając wątku.

Deklaracja została odebrana jako możliwa sugestia, że białoruski lider posiada wiedzę dotyczącą kulis rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Zełenski o planach Rosji i Białorusi

Od początku roku ukraińskie władze regularnie ostrzegają przed rosnącą aktywnością wojskową Białorusi. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wielokrotnie informował o instalowaniu przy granicy urządzeń wspierających rosyjskie ataki dronowe. 

Ostrzegał także przed rosnącym zagrożeniem ze strony Rosji, która - według ukraińskich służb - zamierza zaangażować Białoruś w działania wojenne, a nawet rozważa atak na jedno z państw NATO z terytorium Białorusi. 

Jeśli Aleksander Łukaszenka podejmie błędną decyzję i postanowi wesprzeć ten rosyjski zamiar, Ukraina bez żadnych wątpliwości będzie bronić siebie i swojego narodu - zaznaczył Zełenski po naradzie z przedstawicielami ukraińskich służb i dowództwa wojskowego.

Również minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha informował partnerów Kijowa o rosnących zagrożeniach płynących z Białorusi.

Choć Łukaszenka od początku rosyjskiej inwazji deklaruje polityczne i militarne wsparcie dla Kremla, dotychczas unikał bezpośredniego wysłania białoruskich wojsk na front. Eksperci wskazują, że obawy przed destabilizacją wewnętrzną oraz wysokimi stratami mogą pozostawać jednym z głównych powodów tej ostrożności.