Silne trzęsienie ziemi nawiedziło w poniedziałek północno-zachodnie wybrzeże Kuby - informuje agencja Reutera. Jak przekazała amerykańska Służba Geologiczna (USGS) wstrząsy osiągnęły magnitudę 6,1.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Reuters podaje, że wstrząsy były odczuwalne nie tylko na północno-zachodniej części wybrzeża Kuby, lecz także w Meksyku i na Florydzie. Agencja podkreśla, że te tereny jak dotąd nie były podatne na trzęsienie ziemi.
Z kolei amerykańska Służba Geologiczna (USGS) zmierzyła magnitude trzęsienia ziemi na poziomie 6,1 na niewielkiej głębokości 26 km, czyli 16 mil. Wiadomo, że epicentrum trzęsienia ziemi zlokalizowano 104 km na zachód-północny zachód od Mantui na Kubie. To około 2-4 godzin jazdy samochodem od stolicy Kuby - Hawany.
Reuters podkreśla, że trwający od wielu lat kryzys gospodarczy na Kubie spowodował, że budynki, będące w trudnym stanie, są dość podatne na poważne skutki trzęsienia ziemi. "Ciągłe rozległe przerwy w dostawie prądu w całym regionie utrudniły komunikację w regionie" - pisze agencja.
Powołuje się także na relacje świadków. To było silne. Nigdy czegoś takiego nie czułam - powiedziała, cytowana przez Reutera 44-letnia Yusmila Hernandez, którą trzęsienie ziemi zastało w jej domu w Pinar del Rio w zachodniej Kubie. Ludzie wybiegali na zewnątrz, wszyscy się bali. Nie potrafię tego nawet wyjaśnić. To było jak nigdy dotąd nieodczuwalne trzęsienie ziemi - dodaje.
USGS poinformowało, także, że wstrząsy były odczuwalne również na Florydzie, zaś w Meksyku trzęsienie ziemi było odczuwalne w kurortach Cancun, Playa del Carmen i Tulum na półwyspie Jukatan. "Mieszkańcy i pracownicy centrum Cancun, nieprzyzwyczajeni do silnych trzęsień ziemi, ewakuowali się z budynków" - informuje Reuters.
Według Narodowej Służby Meteorologicznej Stanów Zjednoczonych po trzęsieniu ziemi nie wydano ostrzeżenia przed tsunami ani nie ogłoszono stanu zagrożenia.


