Bardzo groźnie wyglądał pożar autokaru na autostradzie A1 w okolicach Assevillers we Francji. Kłęby czarnego dymu widoczne były z daleka.

Autokar firmy BlaBlaCar Bus stanął w ogniu w niedzielę wczesnym rankiem. Jak podają lokalne media, jechał z Essen w Niemczech do Paryża. Na pokładzie było 45 osób, w tym dzieci. 

Wszyscy pasażerowie ewakuowali się z pojazdu. Nikt nie został poszkodowany. 

"Courrier picard" relacjonuje, że pasażerowie najpierw słyszeli dziwne dźwięki z tylnej części autobusu - kierowca miał je zignorować. Po pewnym czasie zobaczyli także dym. 

Z relacji kierowcy wynika, że po zaparkowaniu na poboczu zauważył problemy z oponą i "trochę dymu". Zadzwonił do przełożonych z pytaniem o to, co ma robić - miał usłyszeć, że powinien powoli przejechać do najbliższego parkingu i tam wymienić oponę. 

Pochodzący z Serbii kierowca posłuchał polecenia i z prędkością 40-50 km/h próbował dojechać do parkingu, a pasażerowie czuli coraz większe zadymienie. Nie wiadomo, jak skończyłaby się ta historia, gdyby autokaru nie zatrzymała policja. To funkcjonariusze zarządzili natychmiastową ewakuację. 

Cytowany przez "Courrier picard" kierowca autokaru twierdził, że pojazd był stosunkowo nowy. Zapewniał, że ma 20-letnie doświadczenie w tej branży i nie rozumie, co się stało.