Pedro Sanchez, premier Hiszpanii, jeszcze niedawno postrzegany był w Europie jako polityk stojący na uboczu, kierujący kruchym, mniejszościowym rządem i zmagający się z wewnętrznymi problemami. Dziś jednak, jak zauważa portal Politico, stał się "nieoczekiwanym symbolem europejskiego sprzeciwu wobec wojny w Iranie, a szerzej - wobec Trumpa". Ta postawa sprawiła, że polityk w ostatnich miesiącach zyskuje szacunek w Europie.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Sanchez jako jedyny przywódca państwa Unii Europejskiej od samego początku otwarcie potępił amerykańsko-izraelski atak na Iran, podczas gdy inni liderzy, tacy jak prezydent Francji Emmanuel Macron czy kanclerz Niemiec Friedrich Merz, zdecydowali się na bardziej wyważone i ostrożne reakcje.

Madryt nie poprzestał na słowach. Hiszpański rząd zakazał amerykańskim wojskom korzystania z hiszpańskich baz wojskowych i przestrzeni powietrznej podczas ataku na Iran. Ta zdecydowana postawa "doprowadziła Trumpa do szału" - przypomina Politico. Prezydent USA nie przebierał w słowach, sugerując nawet, że Hiszpania powinna zostać wyrzucona z NATO, a także grożąc zawieszeniem wymiany handlowej z tym krajem.

Groźby USA nie sięgają Hiszpanii

Jednak, jak zauważa portal, Hiszpania nie jest bezbronna wobec nacisków Waszyngtonu. Ograniczone stosunki handlowe z USA oraz geograficzne oddalenie od potencjalnych zagrożeń militarnych sprawiają, że kraj ten jest mniej podatny na amerykańskie groźby. Dodatkowo, znaczne inwestycje w energię odnawialną czynią Hiszpanię bardziej odporną na geopolityczne wstrząsy na Bliskim Wschodzie.

"Wyróżniając Sancheza, Biały Dom nieświadomie przyczynił się do tego, że izolowany sprzeciw Hiszpanii wobec wojny stał się stanowiskiem popieranym przez niemal całą Europę" - podkreśla Politico.

W ciągu zaledwie kilku miesięcy premier Hiszpanii przeszedł drogę od polityka postrzeganego jako wyjątek do "moralnego przywódcy Unii Europejskiej". To właśnie Sanchez, dzięki swojej nieugiętej postawie, zyskał szacunek i poparcie europejskich partnerów, stając się twarzą oporu wobec polityki Donalda Trumpa.

Problemy w kraju

Jednak sukcesy na arenie międzynarodowej kontrastują z problemami, z jakimi Sanchez mierzy się w kraju. Premier stoi na czele rządu, który nie ma stabilnej większości w parlamencie, a jego najbliższe otoczenie uwikłane jest w skandale korupcyjne. Opozycja nie szczędzi mu krytyki, a media regularnie donoszą o kolejnych zarzutach wobec członków jego rodziny i byłych współpracowników.

"Nie wiadomo, czy kłopoty wewnętrzne Sancheza w końcu go dopadną. (...) Na razie jednak premier Hiszpanii przekształcił moment politycznej słabości w szansę dla siebie, swojego kraju, a być może także dla całej UE" - konkluduje Politico.