"Pieniądze zostały wypłacone za tokeny, poszło na ich konta, więc nasi sportowcy, którzy zajęli od 4. do 8. miejsca (na zimowych igrzyskach olimpijskich - przyp. red.) wszyscy dostali wypłaty środków pieniężnych" - zapewniał w Porannej rozmowie w RMF FM prezes PKOl Radosław Piesiewicz. Jak zaznaczył, zawierał on umowę z Zondacrypto w dobrej wierze.

17 kwietnia zostało wszczęte śledztwo pod kątem "wprowadzenia w błąd wielu osób co do możliwości dokonania zakupu oraz przechowywania walut typu fiat oraz kryptowalut w ramach giełdy Zondacrypto i doprowadzenia w ten sposób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem". Podstawą wszczęcia śledztwa były zawiadomienia pokrzywdzonych, a także doniesienia medialne na temat problemów związanych z wypłatą środków zgromadzonych w Zondacrypto.

Giełda Zondacrypto jest sponsorem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Piesiewicz w Porannej rozmowie w RMF FM zaznaczył, że jeśli do 30 kwietnia do PKOl nie wpłyną środki, prezes ma podstawy do tego, żeby zerwać umowę. Ta umowa zostanie zerwana, wtedy bezkosztowo - powiedział.

Jeśli umowa zostanie zerwana, wtedy szyld Zondakrypto zostanie ściągnięty z budynku Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Jak zaznaczył Prezes PKOl, ostatni raz rozmawiał z prezesem giełdy Przemysławem Kralem telefonicznie w ubiegłym tygodniu. Od tego czasu nie ma z nim kontaktu, a SMS-y nie dochodzą.

Powiązania Zondacrypto z rosyjską mafią

W piątek premier Donald Tusk w ostrych słowach skomentował działalność giełdy kryptowalut Zondacrypto, wskazując na powiązania firmy z rosyjską mafią. Podczas sejmowej debaty nad prezydenckim wetem do ustawy o kryptoaktywach szef rządu powiedział, że Zondacrypto nie tylko budowała swoją pozycję dzięki podejrzanym środkom, ale także aktywnie wspiera wybrane środowiska polityczne w Polsce.

O powiązania giełdy z rosyjską mafią został zapytany Piesiewicz. Prezes PKOl powiedział, że nie miał wiedzy na ten temat.

Ja chcę zapytać tylko, kto weźmie odpowiedzialność za to, że Polacy, nasi rodacy, tracili pieniądze, jeżeli były takie informacje wcześniej, że to jest jakaś rosyjska mafia - mówił gość Porannej rozmowy w RMF FM.

Jak przyznał, to Zondacrypto pomogła Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu w wysłaniu sportowców na igrzyska, ponieważ PKOl nie ma finansowania od państwa.

Piesiewicz przekazał, że PKOl do Zondacrypto pisał już wcześniej, w 2024 roku, kiedy szukał sponsorów. Zaznaczył przy tym, że nikt ze środowiska politycznego nie namawiał go do podpisania umowy z giełdą.

Piesiewicz poda się do dymisji?

Gospodarz rozmowy zwrócił uwagę, że PKOl z pewnością cierpi wizerunkowo przez aferę z Zondacrypto. Przy tej okazji Tomasz Terlikowski zapytał swojego gościa, czy ten zamierza podać się do dymisji, o co apelował wczoraj w RMF FM minister sportu Jakub Rutnicki.

Radosław Piesiewicz zaznaczył, że nie zamierza rezygnować z funkcji. Prezesa PKOl się nie da odwołać. Ja zrobiłem wszystko, co tylko jest możliwe, żeby polscy sportowcy mieli najlepiej. Miałem rozwiązania systemowe i beneficjentami tych rozwiązań systemowych były też związki sportowe, a nagrody są najwyższe w historii - argumentował.

Z kolei na pytanie, czy zamierza kandydować na kolejną kadencję, Radosław Piesiewicz odpowiedział, że tak.

Piesiewicz: Założę stowarzyszenie

Prezes PKOl zaznaczył także, że sam stracił pieniądze na inwestycjach w Zondacrypto i sam jest poszkodowanym. Piesiewicz nie zdradził kwoty, ale przyznał, że chodzi o dużo pieniędzy. Powiedział także, że jeśli giełda upadnie, to sam pójdzie z roszczeniem najpierw do prokuratury, a następnie do rządu. 

Założę stowarzyszenie, które będzie walczyło o pieniądze stracone przez tych wszystkich, którzy tam wpłacili pieniądze, którzy dali się oszukać - oświadczył.

Dlaczego to z rządem zamierza walczyć? Bo jeżeli mieli informacje 11 miesięcy wcześniej, to powinien ostrzec wszystkich tych, którzy wpłacali pieniądze i tracili swoje oszczędności życia - wyjaśnił. Zdaniem Piesiewicza ustawa o kryptowalutach i prezydenckie weto do niej, nie mają z tym nic wspólnego, a winę ponosi rząd.

Prezes PKOl odniósł się też do ewentualnego powołania sejmowej komisji śledczej w sprawie Zondacrypto. Jestem bardzo zainteresowany, żeby ona powstała. Jeśli tylko otrzymam na nią zaproszenie, natychmiast się stawię. Jestem bardzo ciekawy zeznań tych wszystkich, którzy 11 miesięcy wcześniej wiedzieli, że giełda Zondacrypto ma jakieś wpływy rosyjskie. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Dochowałem wszelkiej staranności przy podpisywaniu umowy z Zondacrypto - powiedział.

Opracowanie: