Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że nie podpisze żadnego prawa, które będzie stanowić alternatywę dla małżeństwa. Zasugerował to w kontekście ustawy o statusie osoby najbliższej, która w piątek została przegłosowana w Sejmie. Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. równości, wiceszefowa i posłanka Nowej Lewicy powiedziała w Porannej rozmowie w RMF FM, że prawa strona nie przedstawiła żadnej alternatywy. "Nie ma niestety po stronie PiS, ani prawicy, ani pana prezydenta innej propozycji. Nie ma żadnego kształtu ustawy, o której kiedyś mówił pan prezydent Andrzej Duda, dziś mówi prezydent Karol Nawrocki" - powiedziała Katarzyna Kotula.

  • Najnowsze wiadomości z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco. 

Ograniczenie dostępu dzieci do pornografii

Tomasz Terlikowski przypomniał, że rząd przyjął pakiet ustaw, które mają zwiększyć bezpieczeństwo dzieci, m.in. ograniczać dostęp małoletnich do treści pornograficznych. Nie ma jednak na razie konkretnego rozwiązania, jak miałoby takie ograniczenie wyglądać. Minister cyfryzacji wypracowuje takie narzędzie - powiedziała Katarzyna Kotula, wspominając o elektronicznym identyfikatorze tożsamości.

Przed nami duża debata w Sejmie i zobaczymy, jakie będą stanowiska klubów. Mam nadzieję, że w Sejmie będzie jeden głos - nie ma zgody na dostęp dzieci do pornografii. Jestem ciekawa głosów prawicy. Mam nadzieję, że staniemy ramię w ramię (…). Jeśli mówimy o wieku 11, a nawet 10 lat, jeśli chodzi o pierwszy kontakt z pornografią, to te statystyki są druzgoczące. Robimy dziś pierwszy krok (…). Powinny nam się zapalić wszystkie czerwone lampki - powiedziała polityczka.

Nikt nie będzie ujawniał swojej tożsamości. Rząd ważył prywatność osób dorosłych i bezpieczeństwo dzieci. Nie chciałabym, by państwo ingerowało w prywatność osób dorosłych, natomiast są takie narzędzia - bez ujawniania tożsamości - dzięki którym będzie można ten wiek weryfikować i mam nadzieję, że będą skuteczne. Liczę tu bardzo na pana prezydenta. Musimy ograniczyć dostęp dzieci do pornografii - zapowiedziała.

DLaczego preyzdent nie chce podpisać ustawy o statusie osoby najbliższej?

Kiedy pytam o konkrety, padają okrągłe zdania o zabezpieczeniu finansowym - powiedziała Katarzyna Kotula o tym, co słyszy w kancelarii prezydenta.

Dodała, że "ustawa przyjęta przez rząd jest jedyna i jest bardzo konserwatywna". Przede wszystkim - nawet w pierwszej wersji ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich nie było przysposobienia (dzieci - przyp. red.). Była tzw. mała piecza - powiedziała Katarzyna Kotula.

Podkreśliła, że ani ze strony Prawa i Sprawiedliwości, czy ogólnie prawicy, a także ze stony Karola Nawrockiego, nie wyszła żadna alternatywna propozycja. Zapowiedziała jednak, że "wróci" do środowiska prezydenta, aby walczyć o tę ustawę do końca. 

Kotula o słowach Bosaka: To jest homofobia

Katarzyna Kotula została zapytana, czy powszechne są przypadki przysposobienia dzieci w tęczowych rodzinach, co ostatnio skomentował Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Znam jedną rodzinę, w której żyją dwie kobiety, są dzieci. Jedna z kobiet zmaga się z chorobą. Przyszłość dzieci jest niepewna. Nie wyobrażam sobie innej przyszłości tych dzieci, niż pozostanie w tej rodzinie. Nie ma żadnego merytorycznego argumentu (przeciw - przyp. red.). To jest jakaś panika, fobia, to jest homofobia - w sytuacji, w której marszałek Krzysztof Bosak mówi, że warto zabrać takie dziecko i oddać je jakimś obcym ludziom. Przecież to dziecko się tam wychowało. Ktoś to dziecko budził, karmił, czytał mu do snu (...) - powiedziała Katarzyna Kotula.

Staram się ludziom nie wtrącać w życie, ale patrzę na prawą stronę sceny politycznej i widzę tam trzecie żony, porzucone dzieci, rozwody, rozwody kościelne (...). Chciałabym, żeby w każdej rodzinie dziecko wychowywało się z tymi samymi osobami dorosłymi przez całe swoje życie, mając poczucie bezpieczeństwa - dodała.

Co z ograniczeniem dostępu dzieci do telefonów?

Pełnomocniczka rządu ds. równości, wiceszefowa i posłanka Nowej Lewicy powiedziała, że jest zwolenniczką tego, żeby wprowadzać rozwiązania, które znacznie ograniczą dostęp dzieci do telefonów.

Dobrze wiemy - i są na to badania - że dzieci używają telefonów w trakcie lekcji. Wiele szkół już to wprowadziło (ograniczenia - przyp. red.). Rząd wysyła jasny sygnał, że potrzebne jest takie rozwiązanie, w którym rodzice, dyrektorzy i nauczyciele wypracują takie rozwiązanie. Najlepiej byłoby wchodzić do klasy, zostawiać telefony na biurku. Dobrze byłoby, gdyby nauczyciel też odłożył swój telefon. Oczywiście dzieci powinny na biurku widzieć swoje telefony, one powinny być dostępne w razie jakiejś nagłej sytuacji, natomiast w czasie zajęć lekcyjnych telefony nie powinny być używane - powiedziała Katarzyna Kotula.

Poranna rozmowa w RMF FM. Zadaj pytanie!

Słuchacze RMF FM i Radia RMF24 oraz użytkownicy portalu RMF24.pl mogą mieć swój udział w Porannej Rozmowie w RMF FM. Wystarczy, że prześlą pytania, które prowadzący zada swoim gościom.

Należy wpisać je w poniższej formatce lub wysłać na adres fakty@rmf.fm.

Jeśli nie wyświetla Wam się formatka, znajdziecie ją pod tym adresem: >>>TUTAJ<<<.

Opracowanie: