W Piastowie pod Warszawą doszło do niepokojącego incydentu - dwuletni chłopiec samodzielnie opuścił teren żłobka i trafił na pobliskie targowisko. O sprawie matka dziecka dowiedziała się przypadkiem i z dużym opóźnieniem. Zgłosiła sprawę na policję. Władze miasta zapowiedziały natychmiastową kontrolę placówki, a dyrekcja żłobka przyznaje się do zaniedbania.
- Dwuletni chłopiec sam znalazł się na targowisku.
- Dziecko zostało zauważone przez przypadkową kobietę.
- Matka dziecka dowiedziała się o incydencie przypadkowo i zgłosiła sprawę na policję z opóźnieniem.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Do zdarzenia doszło 3 czerwca na terenie Piastowa w województwie mazowieckim. Dwuletni chłopiec niespodziewanie opuścił teren żłobka przy ulicy Lwowskiej. Maluch dotarł na pobliskie targowisko, gdzie schował się w okolicy kwiaciarni. Zauważyła go przechodząca kobieta, która zorientowała się, że dziecko jest bez opieki. Chłopiec był w stanie wskazać, do jakiego żłobka uczęszcza.
Według relacji "Przeglądu Regionalnego", doszło do zaniedbania podczas powrotu dzieci z placu zabaw. Opiekunki żłobka nie zauważyły, że jeden z podopiecznych zniknął. Z nagrań monitoringu wynika, że dziecko było poza placówką przez około pięć minut.
Matka chłopca nie została poinformowana o incydencie przez pracowników żłobka. O całej sytuacji dowiedziała się przypadkowo, tak zwaną "pocztą pantoflową". Dopiero po kilku dniach, 10 czerwca, zdecydowała się zgłosić sprawę na policję. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie i rozpoczęli wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.
Dyrekcja żłobka zapewniła, że sprawa zostanie dokładnie wyjaśniona, a wobec pracowników, którzy dopuścili się niedopatrzenia, zostaną wyciągnięte konsekwencje.
W związku z incydentem burmistrz Piastowa Tomasz Jankowski zapowiedział natychmiastową kontrolę w niepublicznym żłobku. Urząd Miejski w Piastowie wydał oficjalny komunikat, w którym poinformowano o podjęciu działań kontrolnych mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia.


