Aż połowa badanych studentów polskich uczelni wykazuje objawy negatywnej emocjonalności i tendencję do wycofywania się z relacji społecznych, czyli tzw. osobowość typu D. To wynik znacznie wyższy od szacunków dla ogółu populacji - komentują badacze.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Termin "osobowość typu D" pochodzi od angielskiego słowa distressed, oznaczającego osobę przeżywającą przewlekły stres. Składają się na nią dwa elementy: negatywna emocjonalność, czyli skłonność do częstego przeżywania lęku, smutku, napięcia, frustracji czy pesymizmu oraz hamowanie społeczne, oznaczające tendencję do wycofywania się z relacji społecznych, tłumienia emocji oraz obawę przed oceną innych ludzi.
Osoba o wysokim nasileniu obu tych cech nie tylko częściej doświadcza negatywnych emocji, ale również rzadziej dzieli się nimi z otoczeniem i rzadziej poszukuje wsparcia. W efekcie może pozostawać sama ze swoimi problemami, co zwiększa ryzyko pogorszenia samopoczucia - wyjaśniła dr Iga Florczyk ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
Dotychczas osobowość typu D badano przede wszystkim u pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi, nowotworami czy przewlekłymi chorobami skóry. W wielu badaniach wykazywano jej związek z niższą jakością życia oraz większym ryzykiem depresji i zaburzeń lękowych. Znacznie mniej wiadomo było natomiast o jej znaczeniu w populacji młodych, zdrowych dorosłych. Badacze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego sprawdzili jak pod tym względem wypadają studenci.
Przeprowadzili badanie internetowe wśród studentów dwudziestu polskich uczelni. W analizie uwzględniono kwestionariusze 364 osób. Wyniki opublikowali w Scientific Reports.
Badanie pokazało, że kryteria osobowości typu D spełniało aż 50,5 proc. uczestników badania. To wynik znacznie wyższy od szacunków dla ogółu populacji, w której odsetek ten zwykle wynosi od 15 do 25 proc.
Autorzy podkreślają, że nie należy traktować uzyskanego w badaniu wyniku jako reprezentatywnego dla wszystkich polskich studentów. Dobrowolne badanie online mogło przyciągać osoby bardziej zainteresowane tematyką zdrowia psychicznego lub doświadczające większego stresu.
Wynik zwraca uwagę na skalę potencjalnego problemu. Nawet jeśli rzeczywista częstość występowania osobowości typu D jest niższa, dane sugerują, że znaczna grupa studentów może funkcjonować pod wpływem przewlekłego napięcia emocjonalnego - komentuje dr Florczyk.
Badanie pokazało też silny związek między osobowością typu D a obniżoną jakością życia. Studenci o takiej osobowości uzyskiwali istotnie niższe wyniki w obszarach zdrowia fizycznego, dobrostanu psychicznego, relacji społecznych oraz oceny własnego środowiska życia, czyli we wszystkich analizowanych.
W praktyce oznacza to, że osoby z osobowością typu D częściej zgłaszały: mniejszą satysfakcję z życia, gorszą ocenę własnego zdrowia, niższy poziom energii, większe trudności z koncentracją, mniejsze zadowolenie ze snu, gorsze relacje interpersonalne, niższe poczucie wsparcia społecznego, mniejsze zadowolenie z warunków życia - wyjaśniła autorka publikacji.
Badacze zaobserwowali również, że osoby z osobowością typu D częściej deklarowały wcześniejsze rozpoznanie depresji i zaburzeń lękowych. W grupie tej diagnozy psychiatryczne pojawiały się wyraźnie częściej niż wśród pozostałych studentów.
Na pierwszy rzut oka można by więc uznać, że to właśnie depresja i lęk odpowiadają za niższą jakość życia. Analizy statystyczne pokazały jednak bardziej złożony obraz. Nawet po uwzględnieniu obecności tych zaburzeń, osobowość typu D nadal pozostawała niezależnym czynnikiem związanym z gorszą jakością życia - wskazała ekspertka.
Autorzy publikacji przypomnieli, że negatywną emocjonalność, jak i hamowanie społeczne mogą zmniejszać programy redukcji stresu oparte na uważności. Uczelnie mogłyby więc odgrywać ważną rolę w promowaniu zdrowia psychicznego wprowadzając warsztaty radzenia sobie ze stresem, treningi umiejętności społecznych, konsultacje psychologiczne czy programy rozwijające odporność psychiczną.


