"Strona ukraińska ma czas na to, aby odpowiednio przeanalizować, jaką wartość mają dla niej relacje z Polską. Wie doskonale, co należy zrobić, aby te relacje poprawić. Uważamy, że to jest postawienie sprawy fair" - mówił na konferencji prasowej Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Kapituła Orderu Orła Białego zebrała się w poniedziałek w sprawie odznaczenia przyznanego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu - swoją opinię przedstawiła uczestniczącemu w obradach Karolowi Nawrockiemu. "Prezydent podejmie decyzję w odpowiednim czasie" - przekazał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.
Marcin Przydacz pytany na konferencji prasowej, kiedy prezydent Nawrocki podejmie decyzję w tej sprawie, podkreślił, że obecnie "piłka jest po stronie ukraińskiej".
Trzeba jeszcze raz podkreślić, że decyzja strony ukraińskiej o nazwaniu jednostek wojskowych "Bohaterami UPA", a w istocie bandytów spod znaku UPA, jest w Polsce nieakceptowalne. Zrodziło to powszechne oburzenie. Stąd też zapowiedź konkretnych kroków pana prezydenta - mówił Przydacz.
(...) Teraz wszystko zależy od strony ukraińskiej. Piłka jest po stronie ukraińskiej, jeśli chodzi o działanie. Wielu Polaków czuje pewnego rodzaju uzasadnioną złość i rozczarowanie, że po tym wszystkim, co Polska dla Ukraińców robiła przez ostatnie lata, spotyka się z taką, a nie inną decyzją prezydenta Zełenskiego - dodał.
Marcin Przydacz zasugerował, że strona ukraińska ma jeszcze czas, by wycofać się ze swojej decyzji o nadaniu jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA". Inaczej "będą procedowane dalsze decyzje".
Strona ukraińska cały czas ma jeszcze przestrzeń do tego, aby zabiegać o to, aby relacje z Polską znacząco się poprawiły. Tutaj wszystkie działania i decyzje są po stronie ukraińskiej. Jeśli nie spotka się to z pozytywną reakcją po stronie ukraińskiej, co na ten moment jest widoczne, bo brak jest realnych działań i gestów, finalnie procedura zakończy się decyzją pana prezydenta. (...) W tej sprawie prezydent podejmie decyzję raczej wcześniej niż później - mówił szef prezydenckiego biura polityki międzynarodowej.
Pytany wprost, czy Ukraina ma się wycofać ze swojej decyzji, odparł, że "strona ukraińska ma czas na to, aby odpowiednio przeanalizować, jaką wartość mają dla niej relacje z Polską. Wie doskonale, co należy zrobić, aby te relacje poprawić".
Uważamy, że to jest postawienie sprawy fair: wyraziliśmy wprost brak akceptacji do gloryfikowania bandytów z UPA, natomiast w duchu pewnego sygnału, gotowości do dialogu, jest przestrzeń czasowa, aby móc zrobić krok w tył przez stronę ukraińską. Mamy nadzieję, że to się wydarzy. Jeśli się to nie wydarzy, będziemy procedować dalsze decyzje. Wszystko, co prezydent robi, jest zgodne z zarysowanym scenariuszem. Najbliższe dni będą pokazywać konkretne działania - zakończył Przydacz.


