Atmosfera polityczna w Krakowie gęstnieje z każdym dniem, a wszystko za sprawą zbliżającego się referendum, które może zadecydować o przyszłości prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz całej rady miasta. W czwartek jeden z inicjatorów referendum, Jan Hoffman, przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto, wystosował oficjalne wezwanie do prezydenta, domagając się publicznej debaty na temat najważniejszych problemów Krakowa. Miszalski odmówił spotkania, oceniając, że jest to próba wciągnięcia go do "politycznego piekiełka".

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Do publicznej debaty Hoffman wezwał Miszalskiego w liście otwartym. Treść pisma przedstawił także dziennikarzom na konferencji prasowej.

W ocenie inicjatorów referendum mieszkańcy Krakowa mają prawo usłyszeć jasne odpowiedzi w sprawach najważniejszych dla miasta: strefy czystego transportu, kosztów decyzji podejmowanych przez magistrat, polityki kadrowej, sposobu zarządzania urzędem oraz stanu prac nad Planem Ogólnym Miasta Krakowa - wyliczał Hoffman, wskazując na kluczowe kwestie, które od miesięcy budzą kontrowersje wśród mieszkańców.

Hoffman zaproponował, by debata odbyła się w ciągu sześciu dni od doręczenia listu, z udziałem niezależnego moderatora i przedstawicieli mediów. 

Miszalski odpowiada

Aleksander Miszalski odmówił udziału w debacie. Zdaniem prezydenta intencją jego przeciwników jest próba wciągnięcia go do "politycznego piekiełka" i nie pozwoli na to, "żeby dyskusja wokół referendum stała się areną politycznych przepychanek".

Zaznaczył, że poważnie traktuje inicjatywę referendum odwoławczego, a część mieszkańców podpisując się pod wnioskiem o jego przeprowadzenie chciała wyrazić swoje niezadowolenie ze sposobu zarządzania miastem. 

Właśnie dlatego od wielu tygodni spotykam się z nimi na ławkach dialogu, wychodzę rozmawiać w sytuacji, w której protestują pod magistratem, organizuję spotkania online. Z otwartą przyłbicą odpowiadam na wszystkie pytania, tłumaczę trudne decyzje, biorę odpowiedzialność za błędy i przedstawiając fakty walczę z pewnymi mitami - przekazał prezydent. 

Podkreślił, że dla niego każde tego typu spotkanie jest debatą z tymi, "których to referendum dotyczy, a którzy w tej sytuacji są najważniejsi - z mieszkańcami naszego miasta".

Na debatach, które proponują politycy korzystają zazwyczaj tylko... politycy, a nie mieszkańcy Krakowa. Dlatego w dalszym ciągu będę rozmawiał z mieszkańcami Krakowa - prawdziwymi inicjatorami referendum - i nie skorzystam z zaproszenia ani pana Jana Hoffmana, ani Łukasza Gibały, Barbary Nowak, Konrada Berkowicza, Mateusza Jaśko czy kogokolwiek innego spośród twarzy kampanii referendalnej, jeśli takie zaproszenia by się pojawiły w przyszłości - podsumował Miszalski.

Referendum w Krakowie już 24 maja

Referendum, które odbędzie się już 24 maja, to efekt inicjatywy grupy obywateli. Jak zapewniają organizatorzy, nie są oni grupą polityczną, choć do akcji zbierania podpisów przyłączyły się partie opozycyjne wobec Koalicji Obywatelskiej - PiS, Konfederacja oraz środowisko radnego i byłego posła PO, Łukasza Gibały, głównego rywala Miszalskiego w wyborach prezydenckich w 2024 roku.

Przeciwnicy obecnego prezydenta nie szczędzą mu gorzkich słów krytyki. Zarzucają mu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic oraz "sprawowanie urzędu w sposób niegodny". Najwięcej emocji budzi polityka transportowa - sposób wprowadzenia i zasady funkcjonowania strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania, a także wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.

W rozmowach z dziennikarzami Miszalski przyznawał, że zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów. Prezydent zapowiedział szereg korekt w polityce miasta, w tym likwidację premii dla członków zarządów spółek miejskich oraz obniżenie wynagrodzeń dla członków rad nadzorczych tych spółek. Podkreślał jednak, że to nie on, a poprzednia władza odpowiada za ich wysokość. Zapowiedział także zmiany w zasadach funkcjonowania strefy czystego transportu.