Rozłam w koalicji rządowej w sprawie wyboru nowego szefa Instytutu Pamięci Narodowej. PSL i część posłów Polski2050 - podobnie jak PiS i Konfederacja - poprze w jutrzejszym głosowaniu w Sejmie Mateusza Szpytmę. To kandydat rekomendowany na stanowisko szefa IPN przez kolegium Instytutu.

  • W koalicji rządowej doszło do rozłamu w sprawie wyboru nowego szefa Instytutu Pamięci Narodowej - PSL i część Polski 2050 poprą Mateusza Szpytmę, podobnie jak PiS i Konfederacja.
  • Mateusz Szpytma to kandydat rekomendowany przez kolegium IPN, obecny wiceprezes Instytutu.
  • Ponad 170 historyków i byłych pracowników IPN podpisało apel przeciwko kandydaturze Szpytmy, zarzucając mu upolitycznienie i czystki kadrowe w Instytucie.
  • Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Jak zauważa dziennikarz RMF FM Michał Radkowski, sprawa wyboru Mateusza Szpytmy na nowego prezesa IPN dzieli koalicjantów, bo mają różną ocenę obecnego wiceprezesa IPN.

Pan Szpytma jest kontynuatorem polityki Karola Nawrockiego, upolityczniania IPN - uważa Patryk Jaskulski z Koalicji Obywatelskiej. KO nie zagłosuje za tą kandydaturą.

Za to Urszula Pasławska z PSL przekonuje, że jej klub świadomie popiera Mateusza Szpytmę. Wspieramy pana, mam nadzieję przyszłego prezesa, dlatego że daje rękojmię właściwie prowadzonej polityki historycznej - uzasadnia Pasławska.

Tak jak PSL zamierza głosować część posłów Polski 2050 - w tym Piotr Strach. W rozmowie z Michałem Radkowskim przyznaje jednak, że sam ma zastrzeżenia do działalności obecnego Instytutu. Jest to w pewnym sensie instytucja trochę zdominowana przez PiS, w końcu ten kandydat był także związany z prezydentem Nawrockim. Niemniej jednak nie będzie dyscypliny w klubie - mówi Strach.

To, że Sejm poprze kandydata, nie oznacza, że zostanie nowym prezesem IPN. Zgodę na powołanie musi wydać Senat, a tam głosy rozkładają się niemal na pół.

Kim jest Mateusz Szpytma?

14 kwietnia Kolegium IPN zebrało się we wtorek 14 kwietnia i przeprowadziło rozmowy z kandydatami na stanowisko prezesa Instytutu. Po wysłuchaniu kandydatów i zadaniu im pytań miały miejsce obrady Kolegium. Gremium to uznało, że najlepszym kandydatem na szefa IPN jest dr Mateusz Szpytma, obecny zastępca prezesa tej instytucji.

Dr Mateusz Szpytma jest absolwentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W IPN pracuje od 2000 r.

Stanowiska, które piastował to kolejno: ekspert-historyk dla Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie (2000-2004), specjalista w referacie edukacji Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Krakowie (2005); asystent prezesa IPN Janusza Kurtyki (2005-2007), zastępca dyrektora Sekretariatu Prezesa IPN (2007-2008), główny specjalista w referacie naukowym Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Krakowie (2009-2015).

W latach 2015-2016 kierował Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Od 23 lipca 2016 r. jest zastępcą prezesa IPN.

List przeciwko Szpytmie - ponad 170 osób podpisanych

Pod koniec kwietnia ponad 170 osób, w tym historycy, podpisało się pod apelem do parlamentarzystów, by nie popierali Mateusza Szpytmy na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy listu - w przeszłości związani z IPN - zarzucają mu, że jest jedną z twarzy "skrajnego upolitycznienia IPN, który stał się partyjną przybudówką PiS". 

"Wsparcie udzielone tej kandydaturze przez grono, w którym przytłaczającą większość stanowią wybrani w 2023 r. nominaci obozu Zjednoczonej Prawicy, nie jest przypadkowe" - podkreślili autorzy skierowanego do parlamentarzystów apelu, komentując rekomendację kolegium IPN dla Mateusza Szpytmy.

Przypomnieli, że Szpytma jest wiceprezesem IPN (najpierw przy Jarosławie Szarku, następnie przy Karolu Nawrockim) i - jak zaznaczyli - "ponosi współodpowiedzialność za dewastację instytucji, która powinna służyć wszystkim obywatelkom i obywatelom Polski, bez względu na ich ideowe wybory i pochodzenie".

W apelu przypomniano m.in., że za czasów zasiadania Szpytmy w ścisłym kierownictwie IPN ważne stanowisko w Instytucie zajmowała osoba kojarzona z Obozem Narodowo-Radykalnym. Zdaniem autorów apelu Szpytma ponosi też współodpowiedzialność za prowadzoną w IPN "systematyczną czystkę kadrową".

Autorzy listu to dr Andrzej Czyżewski, dr Agata Fijuth-Dudek, dr Janusz Kłapeć, dr hab. Sławomir Łukasiewicz, dr Krzysztof Persak, dr Sławomir Poleszak, dr hab. Adam Puławski, dr Magdalena Semczyszyn, Maciej Sobieraj, Paweł Spodenkiewicz, dr Milena Przybysz-Gralewska i dr Mariusz Zajączkowski.

Prof. Machcewicz o Szpytmie: Bardzo zły kandydat

Bardzo krytycznie o Szpytmie wyrażał się także na antenie RMF FM prof. Paweł Machcewicz, historyk z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk.To bardzo zły kandydat - jest współodpowiedzialny za wszystkie patologie, jakie narosły w Instytucie Pamięci Narodowej w ostatnich latach. Wybór Mateusza Szpytmy na prezesa IPN oznacza zachowanie przez Prawo i Sprawiedliwość kontroli nad tą instytucją - ocenił. 

Mateusz Szpytma był przez ostatnie dziesięć lat wiceprezesem IPN-u. Jest współodpowiedzialny za wszystkie patologie, jakie w tej instytucji narosły, czyli skrajne upolitycznienie, sprowadzenie Instytutu Pamięci Narodowej właściwie do roli przybudówki jednej partii politycznej - Prawa i Sprawiedliwości - stwierdził prof. Machcewicz.

Dodał, że Szpytma był również odpowiedzialny za tzw. czystki w IPN-ie. Jak mówił, historycy byli wyrzucani z pracy m.in. za to, że "publikowali artykuły czy książki niezgodne z linią prezesów Instytutu Pamięci Narodowej i kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości". To były absolutnie gorszące wydarzenia - podkreślił.

Drugie podejście do wyboru szefa Instytutu

Ogłoszenie konkursu na prezesa IPN było konieczne po tym, jak dotychczasowy prezes tej instytucji dr Karol Nawrocki, pełniący tę funkcję od 2021 r., został wybrany na prezydenta Polski. Obecny konkurs na prezesa IPN jest kolejnym na to stanowisko.

W poprzednim przez Kolegium IPN rekomendowany został obecny wiceprezes tej instytucji dr hab. Karol Polejowski. Jednak nie uzyskał on wymaganej większości głosów w Sejmie. W rezultacie cała procedura musiała rozpocząć się od nowa.

Stanowisko prezesa IPN. Jakie wymagania muszą spełniać kandydaci?

Prezes IPN, którego kadencja trwa pięć lat, w sprawowaniu swego urzędu jest niezależny od organów władzy państwowej. Ta sama osoba nie może być prezesem więcej niż przez dwie kolejne kadencje.

Prezes IPN nie może być bez zgody Sejmu pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności. Są w tym względzie jednak wyjątki, np. ujęcie go na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania.

Kandydat nie musi być historykiem, ale musi posiadać stopień naukowy co najmniej doktora. Nie może to być też osoba, która pracowała lub współpracowała z komunistycznymi organami bezpieczeństwa państwa.

Prezes IPN nie może należeć do partii politycznej i związku zawodowego (a jeżeli należy, to taki kandydat musi wyrazić gotowość do rezygnacji z przynależności do nich) ani wykonywać innych zajęć zawodowych z wyjątkiem zajmowania stanowiska profesora szkoły wyższej. Stanowiska prezesa nie można również łączyć z mandatem posła albo senatora. Kandydatem na prezesa IPN - zgodnie z ustawą - nie może być też nikt, kto zasiada w Kolegium IPN.

Czym zajmuje się IPN?

Instytut Pamięci Narodowej to największa w Polsce instytucja naukowo-archiwalna, która zajmuje się historią Polski w latach 1917-1990.

Misją Instytutu Pamięci Narodowej - Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu - jak to określono w preambule ustawy o Instytucie - jest zachowanie pamięci o ogromie ofiar, strat i szkód poniesionych przez naród polski w latach II wojny światowej i po jej zakończeniu, także pamięci o patriotycznych tradycjach zmagań z nazizmem i komunizmem oraz o czynach obywateli na rzecz niepodległości Polski.