„Wycofywanie się z pewnych decyzji moim zdaniem jest błędne” – tak działanie prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego komentuje w rozmowie z Radiem RMF24 były prezydent miasta prof. Jacek Majchrowski. Jednocześnie podkreśla, że pod wnioskiem o referendum w mieście się nie podpisze i że metro w Krakowie nie powstanie. Krytykuje też Platformę Obywatelską.
- W Krakowie trwa zbiórka podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego, a były prezydent Jacek Majchrowski krytykuje wycofywanie się z niektórych decyzji przez obecnego włodarza miasta.
- Majchrowski uważa, że metro w Krakowie nie powstanie, bo nie ma wystarczających potoków pasażerskich i miasto rozwija inne formy transportu.
- Były prezydent w kontekście protestu ws. przekształcenia kamienic na Kazimierzu w hotel podkreśla, że każda inwestycja w Krakowie spotyka się z protestami, ale właściciel nieruchomości powinien mieć prawo decydować o jej przeznaczeniu.
- Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl.
W Krakowie trwa zbiórka podpisów pod inicjatywą przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Komitet organizacyjny chwali się, że w 31 dni zebrano prawie 81 tysięcy podpisów. Nie ma tam jednak parafki osoby, która przez lata rządziła miastem - Jacka Majchrowskiego. Były prezydent powiedział w rozmowie z Piotrem Salakiem na antenie Radia RMF24, że nie podpisał się pod inicjatywą.
Uważam, że wybory to jest taka swego rodzaju umowa pomiędzy mieszkańcami a tymi, w ręce których cedują władzę na pięć lat. Po pięciu latach mają możliwość i obowiązek nawet rozliczyć wybranego prezydenta i radę miasta z tego, co zrobili. Ale te pięć lat trzeba dać - tłumaczył swoją decyzję.
Zdaniem Majchrowskiego odwołanie Miszalskiego może dojść do skutku. Przypomnę, że wiele lat temu odwołano w Łodzi pana prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, a Łódź wtedy była większa niż Kraków, więc jest to możliwe - zaznaczył, choć po chwili dodał, że ma wątpliwości, czy wymagana liczba, czyli 158 tys. mieszkańców, pójdzie do urn.
Zapewnił jednocześnie, że nie ma zamiaru wracać do polityki i kandydować w wyborach. Pytany o możliwość, że to Łukasz Gibała, który przegrał w wyborach zarówno z Miszalskim, jak i Majchrowskim, zostanie prezydentem, powiedział: Niech Pan Bóg broni. Nie chciał się jednak wdawać w szczegółowy komentarz na temat działalności Gibały.
Oceniając prezydenturę Aleksandra Miszalskiego mówił, że "jedne są zadowalające, drugie nie". Wskazywał, że Miszalski kontynuuje jego działania w kwestii inwestycji.
Dopytywany, czy źródłem problemów Miszalskiego jest wprowadzenie Strefy Czystego Transportu, odpowiadał: To jest coś, co musi być, bo to jest unijna kwestia. Natomiast oczywiście można ją bardzo różnie ustawiać, bardzo różnie granice jej wyznaczać. Przypomniał, że gdy za swojej prezydentury decydował się na wprowadzenie Strefy Płatnego Parkowania, to najpierw objęła ona mniejszy obszar, a dopiero potem była rozszerzana.
To zresztą najbardziej uderzyło nie mieszkańców Krakowa, tylko mieszkańców sąsiednich gmin. I tutaj można było jakoś to pomyśleć, jak to zrobić, bo to są ludzie, którzy dojeżdżają do Krakowa, do pracy. Są też czasami mieszkańcy Krakowa, którzy się wyprowadzili i mieszkają tuż pod Krakowem - zaznaczył były prezydent.
Majchrowski nie odniósł się jednak negatywnie do podwyżki cen biletów w Krakowie. Zarzuty o tę sprawę uznał za nieuzasadnione. To jest populizm, typowy populizm. Mówienie, że jest za drogo. Tak samo było jak ja podwyższałem ceny śmieci (...). Pokazałem, że mamy najtańsze ceny śmieci w ogóle w regionie, ale to nie przekonywało - opowiadał i dodawał, że "transport, tak jak kultura wymaga bez przerwy dopłacania".
Miszalski po dużej krytyce i rozpoczęciu zbiórki pod referendum, zaczął stopniowo wycofywać się z części swoich decyzji. Zapowiedział korektę SCT, zdecydował, że mieszkańcy nie będą jednak płacili za niedzielne parkowanie w centrum, częściowo zmienił decyzję w sprawie podwyżki biletów. Majchrowski uważa, że takie działania to błąd.
Wycofywanie się z pewnych decyzji moim zdaniem jest błędne (...). Jeżeli się podejmuje jakąś decyzję, to trzeba mieć świadomość, że ona jest merytoryczna, uzasadniona i taka, jaka powinna być. To wynika z różnych elementów, ale taka ma być. Jeżeli po dwóch tygodniach czy po miesiącu się z niej wycofujemy, to znaczy, że ona była zła, była głupia - zaznaczył.
Aleksander Miszalski obiecał wybudowanie w Krakowie metra. Prezydent miasta przekonuje, że otrzyma na ten cel wsparcie finansowe z Warszawy. Majchrowski na pytanie, czy wierzy, że w stolicy Małopolski powstanie metro, odpowiedział krótko: Nie.
Uważam, że metro w Krakowie nie jest potrzebne przy tym rozwoju sieci tramwajowej, autobusowej, ale także kolei aglomeracyjnej, która w tej chwili się bardzo prężnie rozwija. Po to, żeby było uzasadnienie dla metra, muszą być odpowiednie potoki pasażerskie. Z tego, co pamiętam chyba piętnaście tysięcy osób na godzinę. Takich potoków pasażerskich w Krakowie nie ma - stwierdził gość Piotra Salaka.
Drugim problemem jego zdaniem są ogromne koszty utrzymania metra. Ale tu jest jeszcze inna rzecz. Kraków jest specyficznym miastem. Miastem, które gdzie się wsadzi łopatę, tam przychodzi archeolog i blokuje, grzebie, i jeszcze konserwator zabytków - zaznaczył. Dodał, że kolejna kwestia to fakt, że część budynków Starego Miasta nie jest podłączona do systemu kanalizacyjnego. Na ulicy Krupniczej te budynki tak wisiały w zasadzie już, więc ruszenie tego może łatwo doprowadzić do takiej sytuacji, jaka była w Łodzi - stwierdził.
Salak pytał też Jacka Majchrowskiego o to, czy dobrym kandydatem na prezydenta miasta byłby Bogdan Klich. Ma pan jakieś inne pytania? - odpowiadał pytaniem. Najgorsze jest to, że w takim mieście jak Kraków, taka partia jak Platforma Obywatelska nie może znaleźć odpowiednich kandydatów na wszystkie stanowiska, czego najlepszym dowodem jest to, że zawsze w wyborach parlamentarnych osoba z zewnątrz jest na "jedynce" listy - zaznaczył. Jego zdaniem wynika to "ze słabości" PO.
W czasie rozmowy pojawił się temat kamienic znajdujących się na Kazimierzu przy ulicy Józefa. Dziś są tam mieszkania, lokalne gastronomiczne i małe sklepy. Wkrótce jednak ma się to zmienić. Właściciel budynków, zakon Kanoników Regularnych Laterańskich dzierżawi je spółce De Silva Haus, która chce tam stworzyć luksusowy hotel. Ta informacja wywołała protesty mieszkańców. Do byłego prezydenta zdają się jednak bardziej trafiać argumenty inwestora.
Każda inwestycja, która powstaje w Krakowie, jest oprotestowywana. Każda. I teraz jest pytanie, czy ten komitet protestacyjny ma dojście do mediów, czy nie? Ten komitet znalazł dojście do mediów - mówił i pytał: Z tego co ja pamiętam, zmiana ustroju polegała między innymi na tym, że mamy szanować własność prywatną. Dlaczego parę osób ma decydować z zewnątrz? Ma decydować o tym, co właściciel może robić ze swoją własnością?
Jego zdaniem właściciel powinien decydować o losie nieruchomości. Jeżeli on zapewni mieszkańcom, tym w kamienicy, mieszkania gdzieś indziej, to ma prawo z tym zrobić co chce - mówił.


