Ok. 4 mln zł - tyle może kosztować organizacja referendum ws. odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa. Informację ten podał urząd miasta. "Pieniędzy na referendum szukamy. Mam nadzieję, że rada miasta na najbliższej sesji te pieniądze znajdzie" - powiedział we wtorek prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Referendum ma się odbyć 24 maja.
- Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Referendum w sprawie odwołania należącego do Koalicji Obywatelskiej Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta oraz w sprawie odwołania Rady Miasta Krakowa ma się odbyć 24 maja. Zgodnie z przepisami koszty referendum lokalnego pokrywa się z jednostki budżetu samorządu terytorialnego, którego ono dotyczy.
"Opierając się na kosztach ostatnio przeprowadzonych wyborów, oszacowaliśmy że referendum będzie kosztowało 4 mln złotych" - poinformowała we wtorek Dominika Jaźwiecka-Bujalska z krakowskiego magistratu.
Pieniędzy na referendum szukamy i musimy znaleźć. Mam nadzieję, że rada miasta na najbliższej sesji te pieniądze znajdzie - powiedział Miszalski we wtorek dziennikarzom, pytany o to, jak będą wyglądały przesunięcia środków w budżecie miejskich w związku z kosztami referendum.
Miszalski został prezydentem Krakowa w kwietniu 2024. W II turze wyborów zdobył 133 703 głosy. Jego kontrkandydat, były poseł PO, przedsiębiorca Łukasz Gibała otrzymał 128 269 głosy. Większość w Radzie Miasta Krakowa ma KO wraz z Nową Lewicą. Kluby opozycyjne to PiS i Kraków dla Mieszkańców Łukasza Gibały.
Prezydent dodał, że gdyby doszło do jego odwołania, to koszt wyborów nowego prezydenta, przy założeniu że byłby dwie tury - pierwsza w sierpniu, druga we wrześniu - wyniósłby ok. 8 mln zł. Zaznaczył jednak, że za organizację wyborów odpowiadałaby już Państwowa Komisja Wyborcza. Zgodnie z przepisami koszty wyborów przedterminowych są pokrywane z budżetu państwa.
Krakowianie, krakowianki sami muszą ocenić, czy to jest wydatek sensowny - stwierdził Miszalski.
Aby referendum w sprawie odwołania prezydenta było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 158 555 mieszkańców Krakowa, czyli minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta miasta w II turze. W przypadku Rady Miasta Krakowa liczba ta wynosi 179 792.
Referendum odbędzie się w ponad 400 stałych obwodach na terenie całego Krakowa. Poza tym, w zależności od potrzeb, wyznaczone zostaną dodatkowe obwody, np. w szpitalach, domach opieki, aresztach śledczych.
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu: m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.
Miszalski powiedział we wtorek dziennikarzom, że zdaje sobie sprawę z błędów komunikacyjnych oraz ze skumulowanych błędów merytorycznych. W związku z krytyką prezydent w lutym i marcu zgłaszał kolejne korekty w polityce miasta. Wśród nich były np. likwidacja premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżenie wynagrodzenie dla członków rad nadzorczych tych spółek. Miszalski podkreślał również, że to nie on, a poprzednia władza odpowiada za wysokości tych premii i wynagrodzeń. Zapowiedział także m.in. zmiany kadrowe w urzędzie miasta i redukcję etatów.
W przeszłości - w 2016 r. - w Krakowie była już inicjatywa referendum odwołującego włodarza miasta – dotyczyła ona prezydenta Jacka Majchrowskiego. Do głosowania jednak nie doszło, ponieważ inicjatorowi akcji – Łukaszowi Gibale i jego zwolennikom – nie udało zebrać się wystarczającej liczby podpisów pod wnioskiem o organizację referendum.


