Prezydent Donald Trump jest jak "wściekły pies", jest najbardziej "żądny krwi" spośród najwyższych decydentów w Białym Domu, podczas gdy jego negocjatorzy zachęcają go, by próbował zawrzeć porozumienie - donosi portal Axios, powołując się na amerykańskich oficjeli. Urzędnicy mówią o niewielkich szansach na powodzenie negocjacji. Według "WSJ" Iran zerwał bezpośrednią komunikację z USA w związku z groźbą o "zniszczeniu całej cywilizacji", ale rozmowy z mediatorami na temat zawieszenia broni wciąż trwają.
- Wg portalu Axios, prezydent Trump jest bardzo agresywny w kwestii działań wobec Iranu.
- Trump grozi zniszczeniem irańskiej infrastruktury, ale może się wycofać, jeśli jeśli zobaczy, że porozumienie jest blisko.
- Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.
Prezydent jest najbardziej żądny krwi, jak wściekły pies - powiedział jeden z urzędników amerykańskich, cytowany przez portal Axios. Te słowa zaprzeczają teoriom, że Donalda Trumpa do radykalnych działań w Iranie zachęcają jego doradcy, jak szef Pentagonu Pete Hegseth czy sekretarz stanu Marco Rubio. Ci goście brzmią jak gołąbki w porównaniu z prezydentem - dodał rozmówca Axiosa.
Portal zaznacza, że rozmowy z Iranem - w których pośredniczy Pakistan, Egipt i Turcja - wciąż trwają. Według jednego z informatorów, prezydent USA może zrezygnować z realizacji apokaliptycznych gróźb zaatakowania irańskiej infrastruktury cywilnej, jeśli zobaczy, że porozumienie jest blisko.
Potwierdzałyby to rozmowa Trumpa z dziennikarzem telewizji Fox News Bretem Baierem. Dziennikarz zrelacjonował ją na antenie, zaznaczając, że to Trump zadzwonił do niego. Pytany o to, jak ocenia prawdopodobieństwo sukcesu negocjacji z Iranem, Trump miał odpowiedzieć, że nie będzie zawierać zakładów, lecz dodał, że wciąż obstaje przy swojej groźbie zniszczenia irańskich elektrowni i mostów o godz. 20 czasu waszyngtońskiego (godz. 2 w nocy w Polsce).
Powiedział, że (...) jeśli dojdziemy do tego punktu, nastąpi atak, jakiego jeszcze nie widzieli. Na razie trzyma się tego. Powiedział, że jeśli negocjacje posuną się naprzód dzisiaj i pojawi się coś konkretnego, to mogłoby się zmienić, ale w tej chwili nie chciał tego przesądzać. Powiedział, że posuwamy się naprzód z naszymi planami (ataku) - relacjonował rozmowę dziennikarz Fox News.
Bret Baier ocenił, że Trump zamierza zrealizować swoją groźbę.
Jeden z rozmówców Axiosa, z Pentagonu, powiedział, że wątpi, by Trump zdecydował się na ponowne odroczenie ultimatum.
O pesymizmie dotyczącym negocjacji pisze też m.in. "Wall Street Journal". Dziennik zaznaczył, że ze względu również na problemy w łączności po stronie irańskiej, proces rozmów przebiega wolno. Według gazety, wszystkie decyzje są uzgadniane z nowym szefem Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ahmedem Wahidim. Wiceprezydent J.D. Vance przyznał we wtorek, że "Irańczycy nie są najszybszymi negocjatorami".
W ponurym tonie o rozmowach wypowiedział się jeden z pakistańskich urzędników dla telewizji MS NOW.
Nie ma nadziei, by cokolwiek zostało dziś potwierdzone po amerykańsko-izraelskich atakach na Iran i irańskich atakach na państwa Zatoki Perskiej. Wydaje się to wszystko bardzo mało prawdopodobne, ale Pakistan nadal stara się zapewnić spokój i stabilność w regionie - powiedział.
"Wall Street Journal" doniósł, że Iran zerwał bezpośrednią komunikację ze Stanami Zjednoczonymi w związku z groźbą prezydenta Donalda Trumpa, że zniszczy "całą cywilizację" Iranu. Rozmowy z mediatorami na temat zawieszenia broni wciąż trwają - powiadomił "WSJ".
Dziennik powołał się na urzędników z państw Bliskiego Wschodu, nie podając szczegółów. "WSJ" przekazał, że ruch ten ma tymczasowo utrudnić dążenie do porozumienia, ale nie zakończył rozmów. Jeden z rozmówców gazety powiedział, że Iran chciał w ten sposób wysłać sygnał dezaprobaty i sprzeciwu.
Zastępczyni rzeczniczki Białego Domu Anna Kelly zaznaczyła, że tylko prezydent wie, co zrobi, a "wieczorem cały świat dowie się, czy mosty i elektrownie zostaną unicestwione".
Według Axiosa, zespół negocjacyjny prezydenta, złożony z wiceprezydenta J.D. Vance'a, specjalnego wysłannika Steve'a Witkoffa i zięcia prezydenta Jareda Kushnera, uważa, że powinien on "spróbować dojść do porozumienia, jeśli to możliwe". Tymczasem premier Izraela Benjamin Netanjahu, przywódcy Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, czy senator Lindsey Graham nawołują, by nie zgadzał się na zawieszenie broni, jeśli Iran nie zgodzi się na otwarcie cieśniny Ormuz, czy pozbycie całości wysoko wzbogaconego uranu.
Jak dotąd Iran odrzucił pierwszą, 15-punktową propozycję USA, a USA odrzuciły irańską kontrpropozycję, zawierającą m.in. 45-dniowe zawieszenie broni. Trump nazwał w poniedziałek irańską odpowiedź "znaczącą, ale niewystarczającą", dodając, że dał Iranowi szansę, lecz reżim z niej nie skorzystał.
W nocy z poniedziałku na wtorek USA zaatakowały 50 celów na wyspie Chark, będącej głównym ośrodkiem eksportu irańskiej ropy naftowej. Przebywający w Budapeszcie Vance powiedział, że cele ataków były wojskowe i nie dotyczyły infrastruktury energetycznej na wyspie, wobec czego nie stanowiło to zmiany dotychczasowej strategii USA.


