Prezydent Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy. Z radością decyzję tę przyjął szef NATO Mark Rutte. Podkreślił jednak konieczność mniejszego uzależnienia Europy od USA. "Z czasem będziemy mniej zależni od tylko jednego sojusznika" - powiedział.
- Sekretarz generalny NATO Mark Rutte pozytywnie odniósł się do zapowiedzi USA o wysłaniu dodatkowych 5 tys. żołnierzy do Polski.
- Rutte podkreślił, że Europa będzie kontynuować wzmacnianie swojego potencjału militarnego w ramach NATO.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte podczas spotkania szefów dyplomacji państw NATO w Helsingborgu w Szwecji oświadczył, że z zadowoleniem przyjmuje zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa o wysłaniu większej liczby żołnierzy do Polski.
Trump napisał w czwartek w swoim serwisie Truth Social, że "w związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparł, oraz relacjami z nim, z przyjemnością ogłasza, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5 tys. żołnierzy".
Rutte zapewnił jednocześnie, że Europa "pozostanie na kursie" wzmacniania potencjału militarnego w ramach NATO, aby być mniej zależna pod tym względem od Waszyngtonu.
Oczywiście, cieszę się z tej informacji. Nasi dowódcy wojskowi dopracowują wszystkie szczegóły. Bądźmy szczerzy: kurs, na którym jesteśmy, to silniejsza Europa i silniejsze NATO. Dzięki temu z czasem, krok po kroku, będziemy mniej zależni od tylko jednego sojusznika - Stanów Zjednoczonych, jak to się działo od dawna. Dzięki temu również oni (Amerykanie - red.), mając możliwości, będą nadal realizować inne priorytety, które również leżą w naszym interesie. Ale, oczywiście, z zadowoleniem przyjmuję tę zapowiedź - powiedział Rutte, pytany o najnowszą decyzję Trumpa.
Rutte powiedział w piątek, że założenie jest takie, iż europejscy sojusznicy będą wydawać więcej na obronność. Wczoraj wspomniałem o przykładzie niemieckim, ale mógłbym też wspomnieć o przykładzie holenderskim, polskim i wielu innych w Europie. Szwecja, gdzie jesteśmy dzisiaj, już osiąga 5 proc. (PKB na obronność). (...) Dzieje się to pięć lat przed terminem - podkreślił.
Stany Zjednoczone odgrywają kluczową rolę w Europie, zarówno w kontekście broni jądrowej, jak i konwencjonalnej. Jednak w najbliższym czasie będzie to proces stopniowy, w którym Europejczycy będą się bardziej angażować, co jest naprawdę ważne. Amerykanie to przyznają. I w ramach tego procesu zawsze będą podejmowane decyzje i ogłaszane wydarzenia, które są częścią długoterminowej strategii - zaznaczył.
Szef NATO podkreślił, że uczestnicy rozmów na spotkaniu w Szwecji skoncentrują się przygotowaniu szczytu NATO w Ankarze i jego głównych tematach. W tym kontekście, jak mówił, najważniejsze będą wydatki na obronność. Szczyt w Turcji zaplanowany jest na lipiec.
Dobra wiadomość jest taka, że pieniądze rzeczywiście napływają. Wielu sojuszników angażuje się coraz bardziej, przyspieszając drogę do 5 proc. zobowiązania w kontekście wydatków, (podjętego na szczycie NATO) w Hadze. A to dosłownie oznacza dziesiątki, setki miliardów dolarów dodatkowych wydatków na obronę w ciągu lat - powiedział Rutte.
Dodał, że ważne jest też odpowiednie wydanie tych środków. Trwa ożywiona debata z przemysłem zbrojeniowym i sektorem finansowym, aby zagwarantować, że oni również podejmują niezbędne działania w celu zwiększenia produkcji obronnej. Nie chodzi o podnoszenie cen, ale o zwiększenie produkcji - wyjaśnił.
Ważnym tematem spotkania szefów MSZ w Szwecji - jak powiedział Rutte - będzie też wsparcie dla Ukrainy. Musimy zagwarantować, że (Ukraińcy) mają wszystko, czego potrzebują, by utrzymać się w walce. I to również dotyczy pieniędzy - zaznaczył.


