Pentagon opublikował w piątek drugą transzę odtajnionych akt dotyczących niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych (UAP/UFO). Jeden z najbardziej zagadkowych dokumentów to relacja funkcjonariusza amerykańskiego wywiadu z serii bliskich spotkań z UFO, do których doszło pod koniec 2025 roku na poligonie wojskowym. Załoga widziała "niezliczone pomarańczowe kule". Obiekty najpierw tworzyły geometryczne wzory, potem gasły kolejno i znikały. Pentagon zapowiada dalsze publikacje archiwów.

  • Pentagon opublikował kolejną porcję dokumentów i nagrań dotyczących niewyjaśnionych obiektów latających (UFO).
  • Najciekawszy raport pochodzi od anonimowego oficera wywiadu, który opisuje spotkanie załogi helikoptera z pomarańczowymi kulami.
  • Pentagon zapowiada upublicznienie kolejnych archiwów
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Nowy zbiór dokumentów - ujawniony dwa tygodnie po publikacji pierwszej transzy - zawiera łącznie 64 pliki, w tym dokumenty i filmy wideo dotyczące niewyjaśnionych zjawisk i obiektów. Podobnie jak w poprzednim przypadku, resort obrony nie oferuje jednoznacznych wyjaśnień zjawisk opisywanych i pokazywanych na nagraniach i dokumentach.

Należy zaznaczyć, że opublikowane nagrania są w większości niewyraźne, a przedstawione obiekty to niewielkie kropki lub plamy przelatujące nad ziemią i trudne do jednoznacznej oceny.

Udostępnioną transzę dokumentów można znaleźć na stronie internetowej war.gov/UFO.

"Pomarańczowe kule na tle gór"

Jeden z najbardziej zagadkowych dokumentów to ten pochodzący z Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego (ODNI) dotyczący zdarzenia z końcówki 2025 r. To dwustronicowa relacja anonimowego wysokiego rangą oficera wywiadu USA. Opisuje on lot śmigłowcem nad poligonem wojskowym, który miał na celu zbadanie źródła "głośnych uderzeń" w górach, zbieżnych z obserwacjami UAP z kilku poprzednich nocy.

Załoga helikoptera miała doświadczyć ponadgodzinnej serii spotkań z niezidentyfikowanymi obiektami. Jeden z nich zbliżył się na odległość około trzech metrów od maszyny, po czym odleciał z prędkością, której helikopter nie był w stanie dogonić. Zespoły naziemne obserwowały obiekty na kamerach termowizyjnych (FLIR), opisując je jako "supergorące" i poruszające się z dużą prędkością.

Oficer relacjonuje, że z pozycji na wysokości ok. 210 metrów załoga widziała "niezliczone pomarańczowe kule rojące się na tle gór". Obiekty formowały się w geometryczne wzory, po czym gasły kolejno i znikały. Niektóre miały dzielić się na dwie oddzielne świecące kule. Kule miały pojawić się też nad myśliwcami wojskowymi, będącymi na misji szkoleniowej, "dopasowując się do ich prędkości i trasy lotu" - opisał autor. 

Funkcjonariusz przyznaje, że po wylądowaniu załoga "praktycznie nie mogła wykrztusić słowa".

Uznali te zjawiska za realne, wymagające dalszych badań

Inne dokumenty opisują obserwacje niezidentyfikowanych obiektów w okolicach instalacji związanych z bronią lub energią atomową.

Jeden z nich to raport o niezidentyfikowanym obiekcie nad zakładem Pantex w Teksasie, głównym ośrodkiem montażu głowic jądrowych w USA. Raport zawiera częściowo okrojone i niewyraźne zdjęcie obiektu z wieży radarowej.

Inny dokument to korespondencja z 1970 roku, w której autor opisuje wielokrotne obserwacje zielonych świateł i latających obiektów nad ośrodkiem badawczym Los Alamos w Nowym Meksyku, miejscem pierwszej próby broni jądrowej, w latach 1948-1951. Adresatem listu jest James Tuck, fizyk i uczestnik "Projektu Manhattan", który sam interesował się zjawiskami UAP.

Najobszerniejszy plik w nowej transzy to zbiór korespondencji z bazy Sandia w Albuquerque w Nowym Meksyku z lat 1948-1950. Baza - wówczas centrum broni nuklearnej USA - była areną częstych obserwacji niezwykłych "zielonych kul ognia" nad Nowym Meksykiem. Dokumenty zawierają raporty dr. Lincolna LaPaza, dyrektora Instytutu Meteorytyki Uniwersytetu Nowego Meksyku, który wykazywał kilkanaście cech odróżniających te zjawiska od zwykłych meteorów: poziome trajektorie, brak dźwięku, bardzo niską wysokość lotu i charakterystyczną zieleń odpowiadającą emisji soli miedzi.

W zbiorze znalazły się też protokoły z konferencji w Los Alamos z 1949 roku, na których obecni byli przedstawiciele Sił Powietrznych, FBI, Komisji Energii Atomowej i kilku innych agencji. Uczestnicy nie znaleźli wyjaśnienia zjawisk, ale uznali je za realne i wymagające dalszych badań, w szczególności wobec ich powtarzalności w pobliżu obiektów o znaczeniu strategicznym.

Wśród nowych materiałów znalazł się też odtajniony raport CIA z 1973 roku, oparty na zeznaniach byłego obywatela ZSRR pracującego na poligonie rakietowym Saryszagan - ośrodku testowym radzieckiego systemu obrony przeciwrakietowej w Kazachstanie. Źródło opisało obserwację jasnego zielonego obiektu na niebie, który w ciągu kilkunastu sekund rozszerzył się, tworząc koncentryczne zielone kręgi, po czym zniknął bez żadnego dźwięku.

Ciąg dalszy nastąpi

Pentagon zapowiedział dalsze publikacje archiwów, które mają zawierać "miliony" przedmiotów z różnych rządowych agencji. Publikacja jest wynikiem rozporządzenia prezydenta Donalda Trumpa.

Wcześniejsze raporty zespołu Pentagonu, powołanego do zbadania niewyjaśnionych zjawisk - AARO (Biuro ds. rozstrzygania anomalii we wszystkich domenach), wskazywały, że zdecydowana większość zgłaszanych incydentów ma prozaiczne wyjaśnienia. W ostatnim raporcie z 2024 r. zespół informował, że otrzymał łącznie 1652 zgłoszenia UAP. Większości z nich nie dało się ocenić ze względu na brak odpowiednich danych. Większość z pozostałych albo uznano za obiekty takie jak balony, samoloty, czy ptaki. Niewyjaśnionych pozostało 21 przypadków, które raport określał jako wymagające dalszej analizy ze względu na "anomalne cechy i/lub zachowania".