Rosja wykorzystuje ćwiczenia nuklearne do eskalacji strachu w krajach Europy. Rzecznik Kremla przyznaje, że Moskwa jest gotowa do rozmów, które "zawsze są lepsze niż konfrontacja", natomiast między słowami daje do zrozumienia, że trwające manewry są sygnałem dla NATO. W rosyjskich mediach państwowych zaroiło się od mniej lub bardziej zawoalowanych gróźb użycia przez Rosję bomby atomowej.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Rosja potwierdza gotowość do rozmów z Europą - stwierdził w czwartek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Pieskow uznał, że z UE nadchodzą sygnały o chęci do rozpoczęcia dialogu. Rzeczywiście, w ciągu ostatnich 3-4 tygodni słyszeliśmy oświadczenia pana (prezydenta Finlandii Alexandra) Stubba, a także oświadczenia z Berlina, że prędzej czy później konieczne będzie bezpośrednie rozmawianie z Rosjanami - mówił rzecznik.
Uważamy, że rozmowa zawsze jest lepsza niż doprowadzenie do całkowitej konfrontacji, co właśnie robią teraz Europejczycy. Jeśli ten sposób postępowania Europejczyków zmieni się na korzyść dialogu, z zadowoleniem to przyjmiemy - dodał.
W kolejnych swoich wypowiedziach Pieskow nie był już jednak tak koncyliacyjny.
Na pytanie dziennikarzy o to, czy trwające obecnie szeroko zakrojone ćwiczenia nuklearne Rosji są sygnałem dla NATO, stwierdził: Każde ćwiczenie jest częścią budowy potencjału militarnego i każde ćwiczenie jest sygnałem.
Jeszcze ciekawiej jest w rosyjskich mediach głównego nurtu, które podgrzewają atmosferę wokół ćwiczeń nuklearnych.
Według cytowanego przez TASS Jewgienija Poddubnego, wiceprezesa Wszechrosyjskiej Państwowej Telewizji i Radia (WGTRK), trwające manewry, to "cichy dialog z krajami zachodnimi".
TASS przypomina zdawkowe słowa sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego, który stwierdził, że Sojusz "monitoruje ćwiczenia". Deklaracja szefa NATO jest oczywistością. Rutte nie wdawał się w szersze komentarze, podobnie jak w przypadku najnowszego testu rosyjskiego pocisku Sarmat - na Zachodzie zapanowało milczenie, które zresztą mocno zirytowało Moskwę.
Zdaniem Poddubnego, w krajach zachodnich "przestano wierzyć w możliwość użycia broni masowego rażenia", co skłania je do "grożenia Moskwie". Brak tu odwołań do faktów. Nie wiadomo, w jaki sposób Zachód "grozi" Rosji, ale Poddubnemu i agencji TASS to nie przeszkadza w sformułowaniu następującego wniosku - "pokazanie możliwości przeprowadzenia ataku nuklearnego w sytuacji, gdy zagrożone jest istnienie lub integralność kraju, może mieć na przeciwników otrzeźwiający wpływ".
Według wiceprezesa WGTRK, obecnie "wielu przywódców państw nagle uznało, że broń jądrowa nie może być użyta". Podkreślił również, że Rosja jest gotowa przeprowadzić zarówno prewencyjny, jak i odwetowy atak nuklearny w przypadku realnego zagrożenia.
Nawet dalej idzie natomiast - również przepytywany przez TASS - pułkownik Lewon Arzanow, członek prezydium organizacji Oficerowie Rosji, który uważa, że Zachód grozi Rosji "inwazją". "Zachodni politycy otwarcie deklarują gotowość do pokonania Rosji na polu bitwy, Rosja nie może ignorować tych sygnałów i 'musi zareagować i zrobić to odpowiednio'" - zauważył cytowany przez państwową agencję.
W dniach 19-21 maja 2026 roku Siły Zbrojne Rosji, we współpracy z Białorusią, realizują szeroko zakrojone ćwiczenia dotyczące przygotowania i użycia sił nuklearnych w sytuacji zagrożenia agresją.
Według informacji przekazanych przez rosyjskie Ministerstwo Obrony, w ćwiczeniach uczestniczy ponad 64 000 żołnierzy. Manewry mają na celu sprawdzenie gotowości sił nuklearnych do działania w przypadku potencjalnego zagrożenia agresją wobec Rosji lub jej sojuszników.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony przekazało, że w ramach ćwiczeń sił nuklearnych dostarczono ładunki jądrowe do magazynów polowych na terenie stacjonowania brygady rakietowej na Białorusi. To kolejny etap manewrów, podczas których głowice atomowe zostały już wcześniej zainstalowane na rakietach Iskander-M.
Ukraińskie władze stwierdziły, że nuklearna eskalacja ze strony Moskwy, stanowi wyzwanie dla globalnej architektury bezpieczeństwa. W krótkim, środowym komentarzu do sytuacji sekretarz generalny NATO Mark Rutte przekazał, że w przypadku, gdyby Rosja zdecydowała się na użycie broni jądrowej w Ukrainie, "reakcja będzie druzgocąca".
Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało w czwartek, że w ramach testów rakietowych podczas ćwiczeń nuklearnych jego siły wystrzeliły pocisk balistyczny Jars oraz hipersoniczny pocisk Cyrkon.



