Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska odmówili wydania opinii w sprawie aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Polityk Lewicy poinformował, że wszystkie dokumenty dotyczące tej sprawy zostaną odesłane do prezydenta Karola Nawrockiego.
- Marszałek Sejmu i marszałek Senatu odmówili zaopiniowania aneksu do raportu z likwidacji WSI.
- Włodzimierz Czarzasty zapowiedział odesłanie wszystkich dokumentów w tej sprawie do prezydenta Karola Nawrockiego.
- Aneks do raportu z likwidacji WSI od lat budzi ogromne zainteresowanie; wcześniejsi prezydenci nie zdecydowali się na publikację dokumentu.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Nie zgodziliśmy się z panią marszałkinią Senatu (Małgorzatą) Kidawą-Błońską na to zaopiniowanie aneksu. (...) Ostatecznie odeślemy wszystko do prezydenta, wszystkie te dokumenty - powiedział marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas piątkowego spotkania z mieszkańcami Nakła nad Notecią w województwie kujawsko-pomorskim.
Podając powody tej decyzji, mówił, że w aneksie "jest zanonimizowanych tysiąc nazwisk polskich służb, polskiego wywiadu" i "każde dobre służby innego państwa z kontekstu, w którym są te nazwiska, będą wiedziały, jakie to są nazwiska". W tej chwili, kiedy pożoga wojenna hasa i hula, czy ktokolwiek będzie miał do nas zaufanie, jeżeli my po prostu wywalimy na stół nazwiska wszystkich agentów? - pytał. Według niego, "w takiej sytuacji żaden obcy wywiad nie będzie z nami poważnie rozmawiał i nie będzie dzielił się swoimi kontaktami".
Nikt tego tak nie robi. W tej chwili musimy mieć jak największe zaufanie innych krajów do Polski, bo Polsce potencjalnie będzie potrzebna pomoc. To Polska leży na wschodniej flance, nie leżymy koło Hiszpanii. To Polska może być potencjalnie najbardziej zagrożona. W związku z tym trzeba odrzucać takie elementy, jak budowanie braku zaufania w stosunku do Polskich służb - mówił marszałek Sejmu.
Włodzimierz Czarzasty podkreślił, że jest to kwestia bezpieczeństwa i polska racja stanu. Dlatego nikt z nas, demokratów, nie dotknie się i nie zgadzamy się na upublicznienie nazwisk (ludzi) polskich służb - dodał. Zapowiedział, że o kwestii aneksu do raportu z likwidacji WSI będzie też mówił na konferencji prasowej we wtorek.
Przypomnijmy, że 23 kwietnia rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział, że Karol Nawrocki przeszedł do formalno-prawnego etapu "bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych", przekazując dokument do zaopiniowania marszałkom Sejmu i Senatu.
Rafał Leśkiewicz mówił, że prezydent przekazał zanonimizowane - zgodne z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2008 r. - uzupełnienie raportu. Zaznaczył, że opinie marszałków nie mają charakteru wiążącego, są natomiast "formalnym elementem procesu zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości aneksu do raportu z likwidacji WSI". Wcześniej sam prezydent zadeklarował, że "jak nie będzie przeciwwskazań prawnych", to aneks upubliczni.
Zgodnie z prawem do odtajnienia dokumentu, oprócz decyzji prezydenta, potrzebne jest także zielone światło premiera. Parę dni temu dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski informował, że nie będzie kontrasygnaty Donalda Tuska pod wnioskiem o odtajnienie aneksu do raportu z likwidacji WSI.
Kwestia dotycząca aneksu do raportu WSI sięga 2007 roku, kiedy to upubliczniony został raport tzw. komisji weryfikacyjnej kierowanej przez Antoniego Macierewicza. Zajmowała się ona badaniem działającej w latach 1991-2006 służby specjalnej, czyli Wojskowych Służb Informacyjnych, które w jesienią 2006 r. zostały zlikwidowane przez rząd PiS.
WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ czy nielegalny handel bronią. W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez Antoniego Macierewicza raport z weryfikacji WSI. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI; większość umorzono.
W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w 2007 r. przez ówczesną głowę państwa było legalne. Za sprzeczne z konstytucją TK uznał natomiast pozbawienie osób z raportu - przed jego publikacją - prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie. Za zbyt niejasny TK uznał też zwrot ustawy o umieszczeniu w raporcie osób, których "działania wykraczały poza obronność".
Po tym ostatecznym wyroku TK prezydent Lech Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że "zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami". To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. Podobnie Andrzej Duda, który mówił, że "nie widzi powodów do jego ujawnienia".



