Przyszłość miliardowego wsparcia dla polskiego przemysłu zbrojeniowego stanęła pod znakiem zapytania po prezydenckim wecie wobec ustawy wdrażającej unijny mechanizm SAFE. Rząd zapowiada alternatywne rozwiązania, jednak - jak podkreśla prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Adam Leszkiewicz - brak szybkiego dostępu do środków może zahamować kluczowe inwestycje i osłabić tempo wzmacniania bezpieczeństwa państwa.
- Prezydent zawetował ustawę wdrażającą unijny mechanizm SAFE.
- Rząd ogłosił "plan B" i przekierowanie środków do istniejącego funduszu.
- Polska Grupa Zbrojeniowa ostrzega, że opóźnienia mogą zaszkodzić branży i utrudnić realizację inwestycji.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W czwartkowym orędziu prezydent Karol Nawrocki poinformował, że nie podpisze ustawy wdrażającej europejski mechanizm SAFE, przewidującej utworzenie specjalnego funduszu zarządzanego przez BGK, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z programu.
W odpowiedzi na weto, w piątek, podczas nadzwyczajnego posiedzenia, rząd przyjął uchwałę, na mocy której zostanie zrealizowany program Polska Zbrojna - to element zapowiadanego przez rząd "planu B" na wypadek weta, który zakłada przekierowanie pieniędzy z SAFE do istniejącego już Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ).
Jako PGZ i jako polski przemysł zbrojeniowy chcemy produkować polskie bezpieczeństwo. Środki z SAFE są nam do tego potrzebne, ponieważ jest to dodatkowy kapitał. Za to można więcej produkować, za to można więcej sprzedać naszych produktów, broni, nie tylko na rynku polskim, ale także zagranicznym. Za to można pozyskiwać nowe kompetencje i umiejętności - podkreślił podczas piątkowego briefingu prasowego prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Adam Leszkiewicz.
Zwrócił uwagę, że PGZ posiada około 100 zakładów produkcyjnych, z których wiele liczyło na udział w programie SAFE. Dzisiaj pozostaje nam czekać na dalsze decyzje - powiedział, dodając, że nie wiadomo jeszcze, czy prezydenckie weto wywoła straty.
Jak mówił, przygotowany przez rząd program Polska Zbrojna "się obroni", "tylko pewnie stracą na tym niektórzy, jak służby mundurowe". My też liczyliśmy na to, że część naszych broni, chociażby z radomskiej fabryki Łucznik, trafi na wyposażenie polskiej policji i straży granicznej. Więc to jest taki przykład, kiedy rzeczywiście nie będziemy mogli tego zrealizować, ponieważ nie wejdzie w życie ten nowy fundusz, który by pozwolił na realizację tego projektu - tłumaczył, podkreślając też, że ograniczenie się do FWSZ uniemożliwi realizację projektów wspólnie z Ukrainą.
Adam Leszkiewicz przypomniał, że PGZ - na podstawie warunków SAFE - ma czas do 30 maja na podpisanie ewentualnych umów negocjowanych z Agencją Uzbrojenia. Zauważył, że po tym terminie pojawi się obowiązek włączania do kolejnych umów innych państw.
Pytany natomiast o argumentację środowiska prezydenta i opozycji, jakoby SAFE zagrażało polskiej suwerenności, prezes PGZ odparł, że nie zamierza komentować wypowiedzi politycznych. Dla nas jest ważne tylko i wyłącznie to, że jako przemysł chcemy, żeby pieniądze jak najszybciej trafiły, żebyśmy jak najszybciej podpisali umowy i żebyśmy zaczęli produkować to, co jest w SAFE - podkreślił.
Zobaczymy, jakie będą kolejne kroki. Dzisiaj aktywność i kluczowe działanie są po stronie Ministerstwa Obrony Narodowej i Agencji Uzbrojenia. Liczymy na to, że na tych podstawach prawnych uda się jak najszybciej rozpocząć negocjacje, zostaniemy zaproszeni do negocjowania umów i że do 30 maja zdążymy te kluczowe parametry i kluczowe umowy podpisać, tak by można było produkować sprzęt na wyposażenie polskiej armii - mówił prezes PGZ.


