Polska nie ma już przedstawiciela w klubowych rozgrywkach piłkarskich w Europie w tym sezonie. Po porażce Rakowa Częstochowa z włoską Fiorentiną, ostatnią nadzieją był Lech Poznań. Mistrz Polski choć wygrał rewanżowe starcie z Szachtarem Donieck w Krakowie, to pożegnał się z rozgrywkami. Decydującą bramkę strzelił piłkarz... Lecha, Joao Moutinho, który w kuriozalnych okolicznościach trafił do własnej bramki.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych informacji sportowych znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Do decydującego o awansie do ćwierćfinału Ligi Konferencji meczu piłkarze ze stolicy Wielkopolski przystępowali ze stratą dwóch bramek. Przegrali bowiem 1:3 z Szachtarem Donieck przed własną publicznością w Poznaniu.
Dla piłkarzy z Ukrainy Lech był drugim - po Legii Warszawa - polskim zespołem z którym przyszło im się mierzyć w tym sezonie. Z racji trwającego konfliktu w Ukrainie "górnicy" nie mogą rozgrywać swoich spotkań na międzynarodowej arenie w ojczyźnie. W tym sezonie stadionu Ukraińcom użycza pierwszoligowa Wisła Kraków.
W październiku dość niespodziewanie Legia pokonała przy Reymonta, Szachtar 2:1 po bramkach Rafała Augustyniaka. Miał to być początek lepszych dni dla "Wojskowych", którzy - łagodnie mówiąc - nie mogą tego sezonu zaliczyć do udanych. Ale zwycięstwo nad Szachtarem było jedynie jednym z nielicznych dobrych wspomnień warszawskich kibiców z udziału tej drużyny w Lidze Konferencji. Legia swój udział w tych rozgrywkach zakończyła bowiem na fazie ligowej.
Dużo wyżej mieli prawo mierzyć za to piłkarze Lecha, którego los splótł z Szachtarem Donieck na etapie 1/8 finału rozgrywek. Po wysokiej porażce 1:3 na stadionie przy ul. Bułgarskiej w Poznaniu apetyty "Kolejorza" na najlepszą "ósemkę" rozgrywek osłabły, ale nadzieja nie umarła.
I rzeczywiście po pierwszych trzech kwadransach Lech prowadził w Krakowie 2:0. Taki wynik oznaczał, że do wyłonienia zwycięzcy rywalizacji będzie potrzebna dogrywka, a może nawet i rzuty karne.
Obie bramki strzelił kapitan drużyny Mikael Ishak. Szwed otworzył wynik spotkania już w 13. minucie efektownym strzałem głową.


