​Grecki minister obrony potwierdził, że morski dron wojskowy, który w zeszłym tygodniu został znaleziony przez rybaków na wyspie Lefkada, pochodzi z Ukrainy. Odkrycie to wzbudziło niepokój wśród władz Grecji, a sprawa jest badana pod kątem potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa żeglugi na Morzu Jońskim.

  • Grecki minister obrony potwierdził, że znaleziony dron jest ukraińskiego pochodzenia.
  • Dron został odkryty przez rybaków w jaskini na wyspie Lefkada 7 maja.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

W minionym tygodniu rybacy z wyspy Lefkada natknęli się na niecodzienne znalezisko. W jednej z przybrzeżnych jaskiń, niedaleko przylądka Dukato, odkryli wojskowego drona morskiego

Według relacji rybaków silnik maszyny wciąż pracował, co świadczyło o tym, że bezzałogowiec niedawno znalazł się w tym miejscu. Rybacy wykazali się opanowaniem i odholowali drona do portu Wasiliki, gdzie został przekazany lokalnej straży przybrzeżnej.

Potwierdzenie ukraińskiego pochodzenia

We wtorek grecki minister obrony Nikos Dendias oficjalnie potwierdził, że odnaleziony dron pochodzi z Ukrainy. W rozmowie z mediami podkreślił, że incydent ten stanowi poważne zagrożenie dla wolności i bezpieczeństwa żeglugi na Morzu Jońskim. Minister poinformował o sprawie swoich europejskich odpowiedników oraz ukraińskiego ministra obrony Mychajłę Fedorowa, który uczestniczył w posiedzeniu Rady UE za pośrednictwem łącza wideo.

Według wstępnych ustaleń ujawnionych przez anonimowych urzędników cytowanych przez agencję Reutera, odnaleziony bezzałogowiec to morski dron MAGURA, wyposażony w trzy detonatory. Jednak producent tych maszyn, firma UForce, zaprzeczył tym doniesieniom. Drony tego typu są wykorzystywane w działaniach wojennych, a ich obecność na wodach Grecji budzi liczne pytania.

Możliwe powiązania z rosyjską flotą cieni

Śledczy analizują, czy ukraiński dron mógł być powiązany z planowanymi atakami na statki należące do tzw. rosyjskiej floty cieni. Flota ta jest wykorzystywana do transportu rosyjskiej ropy naftowej, często z pominięciem zachodnich sankcji. 

Źródła z greckich służb bezpieczeństwa morskiego nie wykluczają, że dron mógł być częścią większego transportu lub po prostu zboczył z kursu w wyniku awarii.

Na ten moment nie wiadomo, w jaki sposób ukraiński dron znalazł się na greckiej wyspie. Władze nie wykluczają żadnego scenariusza - od celowego działania po przypadkowe zejście z kursu. Sprawa jest przedmiotem śledztwa, a jej rozwój będzie bacznie obserwowany zarówno przez greckie, jak i europejskie służby.