Ukraińska Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) oceniła, że istnieje ryzyko, iż podejrzany o pranie brudnych pieniędzy były szef Biura Prezydenta Andrij Jermak może spróbować uciec za granicę. Według SAP ma on cztery paszporty dyplomatyczne i odpowiednie środki. Niezależny analityk ds. Ukrainy Jakub Ber, komentując w Radiu RMF24 tę sprawę, stwierdził, że sprawa byłego doradcy Wołodymyra Zełenskiego to jeden z największych skandali politycznych w historii niepodległej Ukrainy.

Fakt, że finansowanie budowy rezydencji nr 2 dla niego i na jego zamówienie odbywało się z jego własnych środków pieniężnych - jak twierdził jego przedstawiciel, a zarazem ojciec - a nie z oficjalnych dochodów, wskazuje, że Andrij Borysowycz Jermak posiada wystarczające zasoby majątkowe, aby ukrywać się przed organami śledczymi i sądem zarówno na terytorium Ukrainy, jak i poza jej granicami - zaznaczyła prokuratorka Wałentyna Hrebeniuk na posiedzeniu w Kijowie Ukraińskiego Wyższego Sądu Antykorupcyjnego w sprawie wyboru środka zapobiegawczego dla Jermaka.

Według przedstawicielki SAP Jermak ma zwykły paszport i cztery paszporty dyplomatyczne. Ponadto, jak przypomniała, przez niemal sześć lat sprawował funkcję szefa Biura Prezydenta, kontaktował się z urzędnikami państwowymi innych krajów oraz posiada powiązania zawodowe zarówno z funkcjonariuszami organów władzy na Ukrainie, jak i w innych państwach.

Ma on możliwość zwrócenia się do takich osób, aby pomogły mu w bezproblemowym przekroczeniu granicy państwowej, a następnie umożliwiły ukrywanie się na terytorium obcego państwa - oceniła Hrebeniuk. W opinii prokuratorki istnieje też ryzyko zniszczenia przez Jermaka dokumentów i przedmiotów o istotnym znaczeniu dla sprawy.

Gigantyczna kaucja

SAP uznaje sprawę Jermaka za wyjątkowy przypadek, dlatego zwróciła się do sądu o zastosowanie kaucji w wysokości aż 180 mln hrywien (ok. 17,4 mln złotych) jako alternatywy dla aresztu podejrzanego.

Ukraiński Wyższy Sąd Antykorupcyjny będzie kontynuował posiedzenie w sprawie wyboru środka zapobiegawczego dla byłego szefa Biura Prezydenta w środę o godzinie 12.00 (11.00 w Polsce). Jermak był najbliższym współpracownikiem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i uchodził za osobę nr 2 we władzach państwowych.

O co chodzi w aferze Jermaka?

Wcześniej media z powołaniem na SAP podały, że wśród podejrzanych o udział w legalizacji 460 mln hrywien (ok. 37,6 mln złotych) przy budowie luksusowego osiedla pod Kijowem są m.in. Jermak i były wicepremier Ołeksij Czernyszow.

W sprawę zaangażowany jest także biznesmen Tymur Mindicz, ujawniony w ramach operacji specjalnej "Midas", a także cztery osoby podporządkowane Czernyszowowi - wyjaśniła agencja Interfax-Ukraina.

"Jak ustalono w toku śledztwa, w 2020 roku minister rozwoju wspólnot i terytoriów Ukrainy (stanowisko to zajmował wówczas Czernyszow - przyp. red.) postanowił wybudować prywatne osiedle domów jednorodzinnych z własnym kompleksem spa we wsi Kozyn w obwodzie kijowskim" - głosi komunikat SAP.

Sąsiadami Czernyszowa na tym osiedlu mieli być ówczesny szef kancelarii prezydenckiej Jermak i "wpływowy biznesmen", czyli Mindicz.

Budowę realizowano za pośrednictwem spółdzielni mieszkaniowo-budowlanej kontrolowanej przez Czernyszowa i finansowanej m.in. z gotówki, otrzymywanej z prania pieniędzy, pochodzących z korupcji.

Jermak w listopadzie 2025 roku podał się do dymisji w związku ze śledztwem w sprawie korupcji pod kryptonimem "Midas". Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy (NABU) i SAP przeprowadziły wówczas przeszukanie w jego mieszkaniu.

Wcześniej ujawnione zostały informacje na temat uczestników rozległego systemu korupcyjnego w branży energetycznej. Pobierali oni od kontrahentów Enerhoatomu, państwowego operatora elektrowni jądrowych, łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów. Nielegalne środki miały być legalizowane przez tzw. back office w centrum Kijowa, przez które - jak ustalono - przeszło około 100 mln dolarów.

Ber: To jeden z największych skandali w historii niepodległej Ukrainy

W Radiu RMF24 analityk ds. Ukrainy z Ośrodka Studiów Wschodnich Jakub Ber komentował aferę korupcyjną wokół Andrija Jermaka. Ber twierdzi, że jest to jeden z największych skandali politycznych w historii niepodległej Ukrainy.

Zdaniem analityka skala nieprawidłowości i przestępstw wywołała w ukraińskim społeczeństwie ogromne poruszenie. Społeczeństwo jest oburzone, biorąc pod uwagę skalę nieprawidłowości i to, że dotyczą one samego prezydenta - mówił Ber. Jednak, jak zauważył ekspert, mimo wzburzenia na Ukrainie obecnie nie dochodzi do masowych protestów ani manifestacji ulicznych.

Według eksperta afera przyniesie swoje skutki dopiero po zakończeniu wojny. Te sprawy wrócą z ogromnym rezonansem po zawarciu porozumienia pokojowego - stwierdził.

Jak dodał ekspert, przyszłość obozu prezydenta Ukrainy może w dużym stopniu zależeć od obecnej sytuacji politycznej.

Współpraca: Jakub Muszyński

 

 

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.