Prokuratura postawiła w poniedziałek zarzut sprawcy sobotniego wypadku na S19, w którym zginęły dwie osoby. 59-letni mężczyzna przyznał się do jazdy po pijanemu i zeznał, że nie pamięta chwili wypadku - informuje reporter RMF FM Dominik Smaga.
- Informacje lokalne i ogólnopolskie znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Kierowca, jak ustalono, miał ponad 2 promile alkoholu. Tyle wykazało badanie krwi. Przypomnijmy, że mężczyzna odmówił dmuchania w alkomat po tym, jak w miejscowości Jonaki (woj. lubelskie) wbił się Mazdą 6 w tył jadącego przed nim Volkswagena Up.
Na miejscu zginęła kobieta kierująca Volkswagenem i jej pasażer z tylnego siedzenia. Drugi pasażer trafił do szpitala. Jego życie nie jest zagrożone.
Do szpitala trafił też kierowca Mazdy. Tam usłyszał dziś zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku w stanie nietrzeźwości, za co grozi od pięciu do szesnastu lat więzienia i dożywotnia utrata prawa jazdy.
Z ogłoszeniem zarzutu prokuratura czekała na wyniki badań krwi pod kątem alkoholu.
Na wyniki dotyczące narkotyków trzeba poczekać, podobnie jak na opinię co do prędkości, z którą jechał sprawca.
59-letni Marek S. ze szpitala może trafić do aresztu, o który wnioskuje prokurator.


