Nowe wieści ws. słynnego humbaka, znanego do tej pory jako Timmy. Okazuje się, że zwierzę, którego ciało znaleziono u wybrzeży duńskiej wyspy Anholt, to samica. Tak wynika ze wstępnych wyników sekcji zwłok, o których w piątek napisał portal tygodnika „Der Spiegel”.

Przyczyna śmierci zwierzęcia wciąż nie jest jasna

Sekcja zwłok zwierzęcia zakończyła się w czwartek wieczorem. Eksperci najpierw nacięli ciało humbaka, by wypuścić nagromadzone gazy gnilne. Następnie otworzyli je i częściowo rozczłonkowali.

Naukowcy stwierdzili obecność macicy, co potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia ekspertów i doniesienia mediów, że wieloryb był samicą.

Zespołowi nie udało się na razie jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci - wyjaśniła cytowana przez "Frankfurter Allgemeine Zeitung" duńska biolożka Charlotte Bie Thestesen, obecna podczas sekcji. U humbaka znaleziono pasożyty, ale to nie one były przyczyną śmierci. 

Cytowany przez "Spiegla" duński badacz wielorybów Peter Teglberg Madsen ostrzegł, że ustalenie przyczyny śmierci zwierzęcia może być trudne. Może być już za późno, by wykryć np. krwawienia wewnętrzne - zauważył naukowiec. 

Co stanie się ze szczątkami humbaka?

Szczątki humbaka mają zostać zutylizowane na lądzie. Ich transport rozpocznie się dopiero na początku przyszłego tygodnia. 

Niektóre kości zwierzęcia, m.in. kości płetw i miednicy, mają trafić do kolekcji Państwowego Muzeum Historii Naturalnej w Kopenhadze.

Dlaczego w mediach było głośno o tym humbaku?

Samica humbaka, którą znaleziono martwą u wybrzeży Anholt, to ta sama, która wcześniej pięciokrotnie osiadła na mieliznach Bałtyku u wybrzeży Niemiec. Zwierzę zdołało się uwolnić, ale później kilkakrotnie utykało na okolicznych płyciznach.

Próby oswobodzenia wieloryba kończyły się niepowodzeniem. Coraz bardziej osłabionemu ssakowi groziła śmierć.

Władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego zgodziły się na prywatną akcję ratunkową. Sprowadzono specjalną, wypełnioną wodą barkę, którą przetransportowano humbaka z Bałtyku w kierunku Morza Północnego.

2 maja wieloryb został wypuszczony do wody u wybrzeży Danii i - według inicjatorów - popłynął samodzielnie. Akcję przeprowadzono mimo zastrzeżeń naukowców, którzy odradzali transport chorego zwierzęcia. Ostrzegali, że ma ono niewielkie szanse na przeżycie na otwartych wodach.

15 maja duński strażnik przyrody poinformował o odnalezieniu martwego wieloryba przy wyspie Anholt.