Sąd Rejonowy w Białymstoku skazał 12 osób – wśród nich byłych funkcjonariuszy policji – w procesie dotyczącym nieprawidłowości podczas kontroli drogowych. Oskarżeni mieli m.in. doprowadzać do odstępowania od karania kierowców za wykroczenia. Zapadły wyroki grzywny od 3 tys. do 10 tys. zł. Orzeczenie jest nieprawomocne.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Sprawa obejmowała łącznie 14 osób. Sąd postanowił:
- skazać 12 oskarżonych,
- jedną osobę uniewinnić,
- wobec jednej warunkowo umorzyć postępowanie na okres roku.
Większość oskarżonych nie przyznawała się do winy i domagała się uniewinnienia. Część chciała dobrowolnie poddać się karze. Prokuratura Regionalna w Białymstoku wnosiła o grzywny w wysokości od 5 tys. do 15 tys. zł dla wszystkich oskarżonych.
Według śledczych funkcjonował nieformalny proceder, w ramach którego można było - za pośrednictwem wpływowego policjanta - doprowadzić do odstąpienia od ukarania za wykroczenia drogowe.
W sprawie pojawiają się także wątki korupcyjne, jednak - jak podkreślała prokuratura - wszystko działo się przede wszystkim "w imię przyjaźni, relacji w wydziale ruchu drogowego". Zdaniem oskarżycieli rezygnacja z dokumentowania wykroczeń oraz nakładania kar na kierowców obniżała poziom bezpieczeństwa na drogach i pozbawiała budżet państwa wpływów z mandatów i grzywien.
Wśród kluczowych dowodów były nagrania rozmów telefonicznych z podsłuchów. Sędzia Magdalena Beziuk-Gawęcka tłumaczyła, że sąd przychylił się do wniosku prokuratury o zastosowanie wobec części oskarżonych kar z nadzwyczajnym ich złagodzeniem. Kwoty były niewielkie, czyny są sprzed prawie i ponad 11 lat, dlatego sąd podzielił tę argumentację - powiedziała.
Wątek wpływowego policjanta, na kontaktach, z którym opierały się te wszystkie sytuacje, został przez prokuraturę wyłączony ze śledztwa i jest obecnie zawieszony.


