"We wrześniu, przed zjazdem Związku Polaków, wrócę na Białoruś. Różne rzeczy można myśleć i oceniać, i w różny sposób może się to wszystko potoczyć, ale jestem dobrej myśli. Nie zdecydowałbym się na wyjazd, gdybym nie dostał paszportu i nie dostał zapewnienia, że będę mógł wrócić na Białoruś" - powiedział Andrzej Poczobut w Białymstoku. "Chcę wrócić do domu. Mój dom jest w Grodnie" - dodał dziennikarz, który przeżył 1860 dni w białoruskiej kolonii karnej o zaostrzonym rygorze.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24. Bądź na bieżąco.

"Chcę wrócić do domu"

Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi powiedział dzisiaj po spotkaniu z przedstawicielami Stowarzyszenia "Wspólnota Polska" w Domu Kultury Śródmieście w Białymstoku, że we wrześniu wróci na Białoruś.

Chciałbym wrócić do domu. Mój dom jest w Grodnie. Tak to wygląda, że Polacy mieszkają na Białorusi, mieszkają w Grodnie. Chcę im powiedzieć, że to, co robię, robię dla Polaków, którzy mieszkają na Białorusi i są dzisiaj w trudnej sytuacji. Niezależnie od tego Związek Polaków działa i ja jestem mu potrzebny. Jeśli kogoś to dziwi... Historia Związku Polaków trwa od dwudziestu lat, cały czas jestem obecny w tej historii i myślę, że tak już zostanie - powiedzieł Andrzej Poczobut. 

Szczególnie jestem wdzięczny miastu Białystok, że przygarnęliście tych naszych ludzi, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów - dodał.

Również dziś o godzinie 18:00 na skwerze przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki w Białymstoku odbędzie się  spotkanie z Andrzejem Poczobutem. To tam, w tym miejscu, 25 czerwca - w dzień aresztowania Poczobuta - odbywały się akcje solidarnościowe z nim i innymi więźniami białoruskiego reżimu, które łączyły społeczność polską i białoruską.

28 kwietnia Poczobut przeszedł przez przejście graniczne Białowieża-Piererow

Andrzej Poczobut pięć lat temu trafił do kolonii w Nowopołocku, uznawanej za jedno z najcięższych więzień na Białorusi. Tamtejsza prokuratura oskarżyła go o "rehabilitację nazizmu", wzywanie do sankcji oraz działań na szkodę Białorusi. Odzyskał wolność 28 kwietnia w ramach wymiany więźniów "pięciu za pięciu" z Białorusią. W negocjacje było zaangażowanych siedem krajów. Po 1860 dniach białoruskich tortur i niewoli na przejściu granicznym przywitał go premier Donald Tusk

Po długim pobycie w aresztach w Żodzinie, Mińsku i Grodnie Andrzej Poczobut trafił do kolonii w Nowopołocku. To nie tylko jeden z najcięższych łagrów na Białorusi, ale także - jak podaje Znadniemna.pl - miejsce mocno skażone chemicznie. Zakład jest otoczony przez potężne zakłady przemysłowe: rafinerię "Naftan" i przedsiębiorstwo chemiczne "Polimir", a więc więźniowie są tam non stop skazani na podtruwające wziewy.

Andrzej Poczobut był naszym gościem w Porannej rozmowie w RMF FM 13 maja. Tomasz Terlikowski pytał go, czy - jeśli wróci na Białoruś - nie boi się, że znowu trafi za kratki? Moje miejsce jest na Białorusi - odpowiedział już wtedy dziennikarz.