Minionej nocy Wojsko Polskie poderwało myśliwce, by strzec nieba w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Po kilku godzinach zagrożenie minęło - Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych informuje, że nie zaobserwowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
- W nocy piątku na sobotę Wojsko Polskie poderwało myśliwce oraz postawiło w gotowość systemy obrony powietrznej w związku ze zmasowanym rosyjskim atakiem na Ukrainę.
- Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych nie odnotowało naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W nocy z piątku na sobotę Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak powietrzny na Ukrainę. Siły Moskwy wykorzystały ponad 660 dronów uderzeniowych i pocisków manewrujących.
W większości regionów kraju ogłoszono alarm powietrzny; pod ostrzałem był m.in. Charków i Dniepr. W tym drugim mieście doszło do kilku pożarów, Rosjanie trafili m.in. w czteropiętrowy blok.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w wyniku rosyjskiego uderzenia zginęły co najmniej cztery osoby, a ponad 30 zostało rannych.
Tuż po godz. 2:00 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o poderwaniu polskich i sojuszniczych samolotów bojowych, które strzegły nieba nad Polską.
"W związku z atakiem Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy, prowadzonym z użyciem środków napadu powietrznego, rozpoczęło się operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej" - czytamy w komunikacie.
Wojsko Polskie dodało, że "naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan wyższej gotowości". "Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji" - zapewniono.


