​Rekordowa liczba 48 drużyn i 104 meczów w ciągu 39 dni. W czwartek w Mexico City rozpoczną się historyczne mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Nigdy wcześniej mundial nie trwał tak długo, nie miał tak wielu uczestników, tak wielu spotkań i nie był organizowany przez trzy kraje, które w dodatku zajmują swoją powierzchnią niemal cały kontynent. Były reprezentant Polski Radosław Gilewicz w rozmowie z dziennikarzem sportowym RMF FM Cezarym Dziwiszkiem wskazuje swoich faworytów mundialu, "czarnego konia" i zdradza, co sądzi o tak rozbudowanych MŚ.

  • Po więcej aktualnych informacji sportowych z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Mundial kontuzji. "Nikt nie liczy się z piłkarzami"

Właściwie wszystkie mistrzostwa świata rozgrywane w XXI wieku kojarzą się nie tylko z futbolem na najwyższym poziomie i piłkarskimi gwiazdami.

Charakterystyczną cechą każdego mundialu stało się przeciążanie fizyczne piłkarzy do granic możliwości. Najbardziej cierpią paradoksalnie ci najlepsi, bo w sezonie klubowym rozgrywają nawet ponad 60 spotkań. Bycie "świeżym" na MŚ po takim wysiłku, przy zaledwie symbolicznym odpoczynku, graniczy z cudem - podkreśla w RMF FM Radosław Gilewicz. 

Jestem blisko reprezentacji: Austrii, Szwajcarii i Niemiec (red. Gilewicz grał w tamtejszych ligach) i wszyscy obawiają się upałów i dalekich podróży. Ale przeraża mnie jedna rzecz (...) prezydent FIFA Gianni Infantino myśli o tym, żeby mistrzostwa świata rozbudować do 64 drużyn. Matko Boska! (...) Nikt już nie liczy się z piłkarzami i to jest bardzo smutne. Oni nie mają czasu na oddech. Wrócą z MŚ i po tygodniu, dwóch już startują ligi - zaznacza Gilewicz.

W tym kontekście warto "wyróżnić" Achrama Hakimiego. Obrońca PSG i reprezentacji Maroka w sezonie 2024/25 rozegrał aż 69 meczów! O 16 więcej niż w poprzednim. Jak widać, tendencja jest rosnąca. A FIFA zamiast odejmować piłkarzom wysiłku - dodaje. 

Europejska federacja powoli zaczyna się orientować w problemie. Nie możemy grać więcej. To niemożliwe. Nawet w przypadku niektórych z najnowszych rozgrywek. Moim zdaniem, jest ich za dużo - przyznał w kwietniu tego roku prezydent UEFA Aleksander Ceferin.

Niestety, to na razie tylko słowa, a kontuzje - także te spowodowane zbyt dużymi przeciążeniami - już wykluczyły z MŚ wiele światowych gwiazd. Takich jak: Rodriego i Dean Huijsen (Hiszpania), Eder Militao i Rodrygo (Brazylia), Marc Andre Ter Stegen (Niemcy), Phil Foden, Cole Palmer i Harry Maguaier (Anglia), Eduardo Camavinga (Francja), Serge Gnabry (Niemcy), Luis Suarez (Urugwaj), czy Matthijs de Ligt (Holandia). Gotowy do gry w hiszpańskiej kadrze ma za to być Lamine Yamal, który brylował 4 lata temu w Katarze. Lista kontuzjowanych jest dłuższa.

Faworyci MŚ. "Zdecydowanie Europa"

Rozbudowane do granic możliwości mistrzostwa świata oznaczają też, prawdopodobnie - mniej emocjonującą fazę grupową. Gdy na mundialach grały po 32 drużyny rywalizacja o dwa miejsca gwarantujące awans do 1/8 finału nierzadko była naprawdę pasjonująca.

W tym roku gra w grupach będzie się toczyć o awans do... 1/16 finału. W każdej z aż 12 grup znalazły się po 4 drużyny. Awans wywalczą więc nie tylko po dwa najlepsze zespoły z każdej grupy, ale także 8 najlepszych zespołów z trzecich miejsc. W takich warunkach nie awans, a jego... brak jawi się jako duża sztuka.

Kto zdaniem Radosława Gilewicza ma największe szanse wygrać mundial w Ameryce Północnej?

Francja, Niemcy, Hiszpania i Anglia, czyli Europa - przewiduje były reprezentant Polski. Czarne konie? Radosław Gilewicz docenia rewelacyjną Norwegię, ale wyżej ceni reprezentację Austrii. 

Ona może już nie zaskoczy niczym szczególnym, wszyscy wiedzą, jak grają Austriacy: bazują na bardzo dużej intensywności (...) ale bardzo dużo pressują - to najlepiej pressujący zespół w Europie, nie boję się tego powiedzieć - podkreśla Gilewicz i dodaje, że to oczywiście zasługa ojca nowoczesnego pressingu - trenera Ralfa Rangicka.

Nie mogę się doczekać meczu Argentyna - Austria - dodaje Gilewicz.

Gospodarze mundialu. "Mają swoje oczekiwania, ale mistrzami świata raczej nie zostaną".

Wyjątkowy mundial 2026 organizują trzy, ogromne kraje: Kanada, Meksyk i Stany Zjednoczone. Tradycyjnie największego szaleństwa na punkcie futbolu można się spodziewać w Meksyku, w którym piłka nożna cieszy się zdecydowanie największą popularnością z wszystkich trzech państw-gospodarzy. Meksyk organizuje mundial już po raz trzeci (wcześniej w 1970 i 1986 roku). Stany Zjednoczone po raz drugi (wcześniej w 1994 roku), a Kanada debiutuje w tej roli.

Reprezentacja Meksyku rozegra mecz otwarcia tegorocznych MŚ. Co ciekawe... dokładnie w takim samym zestawie jak w 2010 roku. Wtedy gospodarzem mundialu była Republika Południowej Afryki (red. skończyło się remisem 1:1) - obie reprezentacje zamieniły się w tym roku miejscami. 

Radosław Gilewicz nie wskazuje wyraźnego faworyta meczu otwarcia. Jedni i drudzy mają swoje oczekiwania (...) jedni i drudzy dawno grali z drużynami europejskimi i dawno nie wyszli z grupy na mistrzostwach świata. (...) Jedno jest pewne: i Meksyk i RPA grają bardzo ofensywną piłkę. Liczę na to, że już w pierwszym spotkaniu pokażą dobrą, ofensywną piłkę - ocenił. 

Reprezentacja Kanady to dla Radosława Gilewicza wielka niewiadoma, a USA - solidna reprezentacja, ale nie na wielki sukces. Wbrew temu co powiedział Donald Trump, mistrzem świata raczej nie zostaną - kończy ze śmiechem były reprezentant Polski. 

Mecz otwarcia MŚ Meksyk - RPA w Mexico City rozpocznie się w czwartek o godz. 21.00.

Opracowanie: