Trybunał Stanu po raz trzeci nałożył na byłą przewodniczącą, Małgorzatę Manowską, karę porządkową w wysokości 3 tysięcy złotych. Powód? Niezwołanie posiedzenia pełnego składu Trybunału, mimo wyraźnych zobowiązań i upływających terminów. Nowy przewodniczący TS, Zbigniew Kapiński, otrzymał jednocześnie polecenie, by takie posiedzenie zwołać „niezwłocznie”.
- Małgorzata Manowska została po raz trzeci ukarana za niewykonanie obowiązku zwołania posiedzenia pełnego składu TS.
- Sprawa dotyczyła wyłączenia sędziego Piotra Saka w postępowaniu przeciwko byłemu szefowi KRRiT, Maciejowi Świrskiemu.
- W obronie Manowska sugerowała, że działania wobec niej mają podłoże polityczne, a oczekiwanie szybkiego rozstrzygnięcia było nierealne.
- W tle trwa szeroki spór polityczny o odpowiedzialność byłego szefa KRRiT, który został oskarżony m.in. o niewypłacanie pieniędzy mediom publicznym.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jak podkreślił przewodniczący trzyosobowego składu TS, Przemysław Rosati, "to jest trzecia kara nałożona na Małgorzatę Manowską za niewykonanie prawnego obowiązku". Dodał również, że "przewodnicząca TS nie spełniła po raz kolejny ciążącego na niej obowiązku".
Cała sprawa ma swoje źródło we wniosku o wyłączenie sędziego Piotra Saka z postępowania dotyczącego byłego szefa KRRiT, Macieja Świrskiego. Sędziowie Trybunału Stanu - Przemysław Rosati, Marek Mikołajczyk i Piotr Zientarski - w marcu 2026 roku zobowiązali Małgorzatę Manowską do zwołania posiedzenia pełnego składu TS, by odpowiedzieć na pytania dotyczące mechanizmu wyznaczania składów orzekających. Termin wyznaczono do 4 kwietnia, pod rygorem kary porządkowej.
Manowska nie zwołała jednak posiedzenia ani w pierwszym, ani w kolejnym wyznaczonym terminie. Za każdym razem Trybunał nakładał na nią karę 3 tysięcy złotych i wyznaczał nową datę. Ostatecznie, mimo trzech kar, do posiedzenia nie doszło aż do końca jej kadencji.
Przewodnicząca Manowska do 26 maja, czyli do ostatniego dnia pełnienia funkcji przewodniczącej TS, mogła i powinna była wykonać nałożone na nią zobowiązania. (...) Swoim działaniem doprowadziła do permanentnej zwłoki w rozstrzygnięciu zagadnień prawnych sformułowanych 11 marca br. i stan ten konsekwentnie utrwalała do końca pełnienia przez siebie funkcji - skomentował przewodniczący Rosati.
Manowska, broniąc się jeszcze w marcu, w wydanym oświadczeniu sugerowała, że sprawa ma podłoże polityczne. "Oczekiwanie, że zagadnienie dotyczące wyznaczania składów orzekających w TS zostanie rozpoznane przez półtora miesiąca, można byłoby uznać za przejaw naiwności, gdyby nie to, że całokształt okoliczności wskazuje, iż chodzi raczej o działanie o wyraźnie politycznym podłożu" - zaznaczyła.
Kadencja Małgorzaty Manowskiej jako I prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącej Trybunału Stanu zakończyła się 26 maja 2026 roku. Jej miejsce zajął Zbigniew Kapiński, który już na starcie musi zmierzyć się z kryzysem odziedziczonym po poprzedniczce. Trybunał wyznaczył mu zadanie zwołania pełnego składu "niezwłocznie", nie wskazując jednak konkretnej daty, biorąc pod uwagę objęcie przez niego nowych obowiązków.
Kolejne posiedzenie Trybunału Stanu w sprawie wyłączenia sędziego Saka zaplanowano na 29 lipca 2026 roku. Wtedy ma zostać oceniona aktualna sytuacja związana ze zwołaniem lub niezwołaniem pełnego składu TS.
W tle całej sprawy toczy się szeroki spór polityczny dotyczący odpowiedzialności konstytucyjnej byłego szefa KRRiT, Macieja Świrskiego. Wniosek o postawienie go przed Trybunałem Stanu złożyła w maju 2024 roku grupa 185 posłów, zarzucając mu m.in. niewypłacanie mediom publicznym pieniędzy z abonamentu. Wniosek przeszedł przez sejmową komisję odpowiedzialności konstytucyjnej, a w lipcu 2025 roku Sejm opowiedział się za pociągnięciem Świrskiego do odpowiedzialności.
Przeciwko tej decyzji protestowali posłowie PiS, którzy zaskarżyli odpowiednie przepisy do Trybunału Konstytucyjnego. TK orzekł, że dwa kluczowe przepisy są niezgodne z konstytucją. Jednak Sejm, w specjalnej uchwale z marca 2024 roku, uznał, że "uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy". Od tego czasu wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw.


