Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przekazał w środę, że ataki Izraela na Syrię i Liban osiągnęły poziom, w którym zagrażają Ankarze. Dodał również, że obecna agresja Izraela stanowi zagrożenie dla całego świata. "Musi zostać powstrzymana" - dodał Erdogan.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
"Ataki (premiera Izraela Benjamina) Netanjahu i jego nowe plany mordowania w Libanie i Syrii doprowadziły sprawę do punktu, w którym zagrażają one również Turcji" - powiedział, cytowany przez Reutersa Erdogan w rozmowie z parlamentarzystami rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwój (AKP). Dodał, że bezpieczeństwo Ankary jest ściśle powiązane z bezpieczeństwem tych dwóch krajów.
Prezydent Turcji zaznaczył też, że Izrael przewodzi "podstępnym działaniom", mającym na celu destabilizację krajów afrykańskich i regionu Morza Śródziemnego poprzez rozniecanie "ognia niezgody" na etnicznie podzielonej wyspie Cypr.
Cypr jest krajem podzielonym etnicznie od 1974 roku, kiedy to w wyniku tureckiej interwencji wojskowej północna część wyspy została zajęta. Konflikt ten miał swoje korzenie w napięciach pomiędzy dwiema głównymi grupami etnicznymi zamieszkującymi wyspę: Grekami cypryjskimi (stanowiącymi większość) oraz Turkami cypryjskimi (mniejszość).
"Te małe podmioty, których ambicje znacznie przewyższają ich rozmiary, wsiadły na izraelski statek pełen nieszczęść, przyjęły rolę syjonistycznych podwykonawców i realizują mrzonki na wschodniej części Morza Śródziemnego" - powiedział Erdogan.
"Nikt nie powinien gonić za awanturnictwem... Chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że jeśli prawa Turcji i Cypryjczyków tureckich zostaną naruszone we wschodniej części Morza Śródziemnego, nasza odpowiedź będzie bardzo jasna i bardzo zdecydowana" - zapowiedział prezydent.
Turcja, będąca jednym z najważniejszych członków NATO (druga armia po USA i największa w Europie), pozostaje jednym z najbardziej zagorzałych krytyków polityki Izraela w kontekście Strefy Gazy, Libanu i ataków na Iran. Ankara, która wstrzymała wymianę handlową z Izraelem, uważa kraj Netanjahu za główną przeszkodę dla pokoju na Bliskim Wschodzie i wzywa społeczność międzynarodową do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków wobec Tel Awiwu.
W środę Erdogan wezwał światowe mocarstwa do zajęcia bardziej wyrazistego stanowiska wobec Izraela, twierdząc, że kraj ten czuje się ośmielony "milczeniem społeczności międzynarodowej".
"Zawrócenie Izraela w kierunku przestrzegania zasad państwa prawa stało się wspólnym obowiązkiem nie tylko niektórych krajów, ale całej ludzkości" - powiedział.
Były premier Izraela Naftali Bennett już w lutym ostrzegał, że "Turcja to nowy Iran". Wskazywał na rosnące wpływy Ankary w Syrii oraz jej współpracę z Katarem. Według Bennetta, prezydent Recep Tayyip Erdogan dąży do geopolitycznego "okrążenia Izraela".
Soner Cagaptay z Washington Institute for Near East Policy zauważa, że Turcja i Izrael rywalizują strategicznie, m.in. w Syrii, gdzie Ankara postrzega izraelskie kontakty z Kurdami i Druzami jako zagrożenie dla swoich interesów. Z kolei Izrael obawia się wsparcia Turcji dla Hamasu oraz jej stanowiska wobec konfliktu w Strefie Gazy.
W regionie kształtują się dwa bloki: po jednej stronie Turcja, Pakistan, Arabia Saudyjska i Egipt, po drugiej - Izrael, Indie, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Grecja. Rywalizacja przenosi się także do Rogu Afryki, gdzie Turcja i Izrael wspierają przeciwne strony wojny domowej w Somalii.
Izrael obawia się nie tylko militarnego potencjału Turcji, ale także jej działań na rynku energetycznym. Ankara skutecznie rozbiła Wschodniośródziemnomorskie Forum Gazowe, które miało ją izolować, oraz zbliżyła się do Egiptu. Plany przekształcenia Stambułu i Syrii w centra eksportu gazu do Europy mogą zagrozić izraelskim interesom gospodarczym. Turcja, w przeciwieństwie do Iranu, nie stawia na wspieranie organizacji paramilitarnych, lecz na współpracę z państwami. Przykładem jest wsparcie dla syryjskiej armii i mediacje między Ankarą i Kijowem. Erdogan unika też otwartego wspierania proirańskiego Hezbollahu, by nie pogorszyć relacji z administracją Donalda Trumpa.
Rywalizację pogłębiają osobiste animozje między premierem Izraela Benjaminem Netanjahu a prezydentem Erdoganem.



