Modżtaba Chamenei ponad sześć tygodni temu został ogłoszony nowym przywódcą Iranu, a mimo to Irańczycy nie widzieli go na żywo ani razu. Jego nieobecność - w czasie jednego z najpoważniejszych kryzysów w historii kraju - rodzi coraz więcej pytań o to, kto faktycznie sprawuje władzę w Iranie. Ali Vaez, ekspert ds. Iranu i dyrektor projektu Iran Project w International Crisis Group, mówi w rozmowie z CNN, że "Modżtaba nie jest w stanie podejmować kluczowych decyzji ani prowadzić rozmów".
- Według ekspertów nowy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei nie podejmuje samodzielnie decyzji.
- Irański reżim wykorzystuje go jedynie jako "tarczę" w negocjacjach.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
56-letni Modżtaba Chamenei od tygodni żyje w ukryciu, pozostając niewidocznym dla opinii publicznej. Jego wypowiedzi są jedynie odczytywane w państwowej telewizji lub publikowane w mediach społecznościowych. Władze sięgają nawet po materiały generowane przez sztuczną inteligencję, by pokazać, jak wygłasza orędzia do narodu. To tylko podsyca spekulacje, że nowy najwyższy przywódca Iranu może być niezdolny do sprawowania władzy lub uciekł z kraju.
Sytuacja diametralnie różni się od tej, jaka panowała za rządów jego ojca, ajatollaha Alego Chameneiego. Przez dekady był on centralną postacią irańskiego systemu politycznego i regularnie przemawiał, wydawał decyzje i aktywnie kształtował politykę państwa.
Według źródła CNN w zeszłym miesiącu Modżtaba Chamenei doznał obrażeń w wyniku serii ataków i ma złamaną stopę, uraz lewego oka oraz poranioną twarz.
Z kolei Reuters, powołując się na anonimowe źródła, utrzymuje, że Chamenei uczestniczy w spotkaniach z urzędnikami za pośrednictwem audiokonferencji i podejmuje decyzje dotyczące wojny oraz negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi.
Pojawia się jednak zasadnicze pytanie: czy rzeczywiście kontroluje sytuację? Czy to on podejmuje kluczowe decyzje, czy jedynie firmuje działania innych?
Ali Vaez, ekspert ds. Iranu i dyrektor projektu Iran Project w International Crisis Group, w rozmowie z CNN ocenia sytuację jednoznacznie: Modżtaba nie jest w stanie podejmować kluczowych decyzji ani prowadzić rozmów - mówi.
Irański system celowo eksponuje zaangażowanie Modżtaby w negocjacje, bo to zapewnia tarczę ochronną przed wewnętrzną krytyką... Przeciwnie do jego ojca, który regularnie wypowiadał się na temat negocjacji. Modżtaba jest nieobecny, przypisuje mu się pewne poglądy, co jest dobrą przykrywką dla irańskich negocjatorów i chroni przed krytyką - zauważa Vaez.
Tymczasem prezydent USA Donald Trump otwarcie mówi o zmianie reżimu w Iranie i pozytywnie ocenia obecnych negocjatorów Teheranu, nazywając ich "rozsądnymi". Mamy do czynienia z innymi ludźmi niż ktokolwiek inny do tej pory - powiedział w zeszłym miesiącu.
Nieprzejrzysty system polityczny Iranu dodatkowo utrudnia ocenę, kto faktycznie podejmuje decyzje. Jednym z kluczowych graczy pozostaje Mohammad Bagher Ghalibaf - przewodniczący parlamentu i były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. To on stanął na czele pierwszej rundy negocjacji z USA w Islamabadzie.
Do rozmów dołączył także minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi wraz z szeroką delegacją, co miało być sygnałem jedności władz. Jednak równocześnie politycy muszą mierzyć się z silną presją wewnętrzną - część elit i społeczeństwa sprzeciwia się jakimkolwiek rozmowom ze Stanami Zjednoczonymi.
"Jeśli negocjacje były trudne przed konfliktem, to teraz są o wiele bardziej złożone" - napisał na portalu X Danny Citrinowicz, ekspert ds. Iranu. "Iran mierzy się z coraz bardziej zdecentralizowanym, nieprzejednanym i sztywnym ideologicznie systemem, który interpretuje swój opór jako boski".
Wiceprezydent USA J.D. Vance podkreślił, że po nieudanych rozmowach irańska delegacja musiała wrócić do kraju i uzyskać zgodę najwyższego przywódcy lub - jak to ujął - "kogoś innego".
Sytuacja komplikuje się także na poziomie wewnętrznym. Decyzje podejmowane przez irańskich polityków wywołują sprzeczne reakcje. Gdy minister Araghchi ogłosił otwarcie cieśniny Ormuz dla żeglugi handlowej, spotkał się z ostrą krytyką ze strony zwolenników reżimu.
"Społeczeństwo irańskie pogrążyło się w chaosie" - napisał państwowy portal Fars News. Inne medium podkreśliło, że decyzja "wymaga zgody władz i konieczne jest, aby urzędnicy czym prędzej wyjaśnili tę sprawę".
Podobne kontrowersje wzbudziły słowa prezydenta Iranu Masuda Pezeshkiana, który przeprosił arabskich sąsiadów za ataki i zadeklarował poprawę.
Ali Vaez wskazuje, że Iran znalazł się w niezwykle trudnym położeniu. Choć system wydaje się dalej funkcjonować, brak widocznego przywódcy pogłębia chaos i niepewność. Reżim jest w opresji. Walka o przetrwanie trwa się cały czas i w każdej chwili może dojść do kolejnych ataków.


