​"Gratulacje Majson, piękny turniej" - napisała na Instagramie Iga Świątek po finale Rollanda Garrosa, w którym jej przyjaciółka - Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewą. Wicemistrzyni French Open przyznała, że odczuwała stres przed sobotnim finałem i dodała też, że napięcie towarzyszyło jej przed każdym spotkaniem. "Może teraz wróci przyjemność z jedzenia" - powiedziała polska tenisistka.

  • Iga Świątek pogratulowała Mai Chwalińskiej świetnego występu w tegorocznym French Open.
  • Maja Chwalińska przyznała, że była zestresowana, grając tak długo pod presją, a przez cały turniej miała też problemy z apetytem.
  • Po French Open Maja Chwalińska planuje odpoczynek, a potem zagra w kwalifikacjach do Wimbledonu.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Czterokrotna triumfatorka wielkoszlemowego French Open Iga Świątek pogratulowała Mai Chwalińskiej występu w tegorocznej edycji, w której o pół roku młodsza z Polek dotarła do finału. 

Cytat

Gratulacje Majson, piękny turniej

- napisała na Instagramie była liderka światowego rankingu tenisistek.

Iga Świątek i Maja Chwalińska są przyjaciółkami od dzieciństwa. Tenisistki są rówieśniczkami (obie urodziły się w 2001 roku) i poznały się, gdy miały zaledwie 10 lat. Razem dorastały na korcie, wspólnie reprezentowały Polskę na juniorskich mistrzostwach Europy i świata, a także odnosiły sukcesy w grze podwójnej (m.in. dotarły do finału juniorskiego Australian Open 2017).

Iga Świątek wielokrotnie publicznie wspierała Maję Chwalińską.

Maja Chwalińska podsumowuje French Open

Maja Chwalińska przyznała, że odczuwała stres przed sobotnim finałem French Open. Była pierwszą w historii kwalifikantką, która dotarła do finału w Paryżu. Przez trzy tygodnie rozegrała dziesięć spotkań. Choć na tak wielkiej scenie wcześniej nie grała, to nie czuła się sparaliżowana.

Jasne, że czułam się już trochę zmęczona, ale każdy by był. Przed meczem było trochę nerwów, ale nie jakichś szczególnych. Szczerze mówiąc stres był przed każdym meczem. Od trzech tygodni nie jadłam normalnie. W sumie to trochę się cieszę, że turniej się już skończył. Może teraz wróci przyjemność z jedzenia - powiedziała wicemistrzyni French Open.

Zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała zdradziła też, że od 2025 roku doraźnie współpracuje z psycholożką, która przyjechała do Paryża i pierwszy raz towarzyszyła jej w turnieju.

Nie widujemy się na co dzień, bo ona jest z Warszawy. Głównie rozmawiamy przez telefon. To taka współpraca, w której mam dużą swobodę z korzystania z niej - powiedziała.

Urlop, a potem Wimbledon

Polka przed turniejem głównym w rankingu zajmowała 114. miejsce. Ma świadomość, że jej historia może być inspiracją dla niżej notowanych zawodniczek, ale jednocześnie podkreśliła, że różnica między byciem w pierwszej a drugiej setce bywa bardzo cienka.

Znam wiele świetnych zawodniczek spoza najlepszej setki. Czasem po prostu wiele drobnych elementów musi kliknąć. Życie czasem jest dziwne. Po prostu trzeba robić swoje i wierzyć, że to przyniesie efekt - powiedziała.

Teraz rozpocznie się trawiasta część tenisowego sezonu. Chwalińska planuje zrobić sobie teraz przerwę. Do rywalizacji wróci albo 22 czerwca na kwalifikacje do Wimbledonu, albo tydzień później, jeśli dostanie dziką kartę do turnieju głównego.

Polka co prawda w poniedziałkowym notowaniu listy WTA będzie 21., ale listy startowe do Wimbledonu zamknięto jeszcze przed French Open. Decyzję w sprawie dzikich kart organizatorzy londyńskiego turnieju ogłoszą w trzecim tygodniu czerwca.

Choć bardzo cieszyłam się pobytem tutaj, to urlop po French Open zaplanowałam już wcześniej i cieszę się, że teraz odpocznę. Nie spodziewam się dzikiej karty. To byłaby wiadomość stulecia. Jestem podekscytowana, bo gra na trawie to zawsze miła zmiana - powiedziała maja Chwalińska.

Nawet jeśli nie dostanie dzikiej karty i odpadnie w kwalifikacjach Wimbledonu, to jej tenisowe życie przez najbliższy rok będzie wyglądało zupełnie inaczej niż do tej pory. Wszystkie turnieje stanęły dla niej otworem i systematycznie będzie się mierzyła z najlepszymi zawodniczkami na świecie.

Twardo stąpam po ziemi. Zamierzam dalej ciężko pracować, aby grać jak najlepiej. Chcę się poprawiać każdego dnia - zapewniła.

To dziwne, ale nie mam poczucia, że grałam tu swój najlepszy tenis. Na pewno zyskałam sporo pewności siebie, bo wcześniej rzadko grałam z czołowymi tenisistkami - dodała.