Narastający spór między Donaldem Trumpem a Benjaminem Netanjahu rzuca cień na dotychczasową współpracę obu krajów w konflikcie z Iranem. Jak informuje "Wall Street Journal", prezydent USA naciska na dyplomatyczne zakończenie wojny, podczas gdy premier Izraela - pod presją własnego elektoratu - intensyfikuje działania militarne przeciwko wspieranemu przez Iran Hezbollahowi w Libanie. Ostre wymiany zdań i napięte rozmowy telefoniczne między przywódcami pokazują, jak głębokie są różnice w podejściu do dalszych działań na Bliskim Wschodzie, a eskalacja konfliktu grozi storpedowaniem negocjacji z Teheranem.
- Donald Trump i Benjamin Netanjahu spierają się o strategię zakończenia wojny z Iranem - informuje "Wall Street Journal".
- Prezydent USA opowiada się za dyplomacją, a premier Izraela za intensyfikacją działań militarnych przeciwko Hezbollahowi.
- Konflikt polityczny pogłębiają zbliżające się wybory w USA i Izraelu oraz presja ze strony elektoratów obu liderów.
- Po więcej ważnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Informując o sporze między Donaldem Trumpem a Benjaminem Netanjahu, "Wall Street Journal" zauważa, że liderzy Stanów Zjednoczonych i Izraela rozpoczęli wojnę przeciwko Iranowi w niezwykle skoordynowany sposób, ale obecnie nieporozumienia dotyczące Libanu i negocjacji z Iranem kładą się cieniem na relacjach między nimi.
Amerykański dziennik pisze, że premier Izraela znajduje się pod presją w swoim kraju, by zintensyfikować operacje wojskowe przeciwko wspieranemu przez Iran Hezbollahowi, podczas gdy prezydent USA dąży do dyplomatycznego zakończenia wojny z Iranem.
Według doniesień mediów, Donald Trump spotkał się w ubiegły piątek z doradcami w Białym Domu i powiedział im, że chce lepszej propozycji pokojowej od Iranu. Zażądał, by w projekcie znalazły się gwarancje, że Iran nigdy nie będzie dążył do posiadania broni jądrowej oraz że dokument będzie zawierał jasne ustalenia dotyczące pozbycia się przez Irańczyków zapasów wzbogaconego uranu.
Jednocześnie pojawił się jednak inny problem: Izrael zaczął rozszerzać operację przeciwko Hezbollahowi, uzasadniając to coraz częstszymi atakami dronów ze strony tej organizacji. Źródła w amerykańskiej administracji przekazały, że prezydent USA został poinformowany, iż dalsza eskalacja w Libanie mogłaby storpedować rozmowy pokojowe z Iranem.
Izraelski premier nakazał w poniedziałek ataki na "cele terrorystyczne" położone w południowej dzielnicy Bejrutu, Ad-Dahii, uznawanej za bastion wspieranego przez Iran Hezbollahu. Później tego dnia Trump odbył dwie "napięte" rozmowy telefoniczne z Netanjahu na temat operacji, w których domagał się, by Izrael wstrzymał ataki na Bejrut. Druga rozmowa, podczas której Netanjahu nalegał na atak na Hezbollah, odbyła się w jeszcze bardziej napiętej atmosferze - informuje "WSJ".
Serwis Axios podał w poniedziałek, powołując się na trzy źródła, że Trump podczas rozmowy z Netanjahu wulgarnie skrytykował go za eskalację działań w Libanie. K***a, oszalałeś. Gdyby nie ja, to siedziałbyś w więzieniu. Ratuję ci tyłek. Wszyscy cię nienawidzą. Wszyscy przez to nienawidzą Izrael - miał powiedzieć amerykański prezydent do szefa izraelskiego rządu. Inne źródło przyznało, że Trump był "wkurzony" i w pewnym momencie krzyknął do Netanjahu: Co ty k***a robisz?.
Amerykański przywódca ogłosił po rozmowie z Netanjahu zawieszenie broni między Izraelem i Hezbollahem. "Miałem bardzo owocną rozmowę z premierem Izraela Bibi Netanjahu i nie będzie żadnych wojsk zmierzających do Bejrutu, a te, które są w drodze, zostały już zawrócone" - stwierdził Trump we wpisie na platformie społecznościowej Truth Social. Mimo ogłoszonego wstrzymania walk, izraelska armia nadal prowadzi ostrzał na południu Libanu.
Interwencja Trumpa spotkała się z krytyką w Izraelu, gdzie przeciwnicy Netanjahu zarzucili mu, że pozwala Waszyngtonowi ograniczać izraelskie operacje wojskowe. Lider opozycji Jair Lapid powiedział, że Izrael wygląda jak "państwo pod protektoratem".
"WSJ" zaznacza, że zarówno w USA, jak i Izraelu jesienią odbędą się wybory, a w elektoratach obu przywódców panują przeciwne nastroje dotyczące wojny. Trump znajduje się pod presją, by zakończyć wojnę, a wyborcy Netanjahu domagają się twardszych działań wobec Hezbollahu. Izraelski aparat bezpieczeństwa postrzega władze w Iranie jako egzystencjalne zagrożenie i obawia się, że Trump może złagodzić presję na Teheran, zanim uzyska znaczące ustępstwa w sprawie irańskiego programu nuklearnego.
Iran szybko wykorzystał te podziały, grożąc porzuceniem rozmów z Waszyngtonem w związku z izraelskimi uderzeniami w Libanie. We wtorek sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział, że Stany Zjednoczone starają się, by rozmowy dotyczące Izraela i Libanu oraz negocjacje z Iranem toczyły się dwoma oddzielnymi torami, mimo że Teheran próbuje je ze sobą powiązać.


