Ani jeden szpital w Polsce nie uruchomił dotychczas rządowego programu dla kobiet w ciąży "TOP Mama" - ustalił dziennikarz RMF FM Michał Dobrołowicz. Sam program formalnie ruszył w lutym i miał zapewnić bezpłatny transport na najbliższą porodówkę z miejsc, w których zniknął oddział położniczy. Dodatkowo miał umożliwić też otwarcie pokoju narodzin, gdzie w sytuacji awaryjnej poród przyjmie położna.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Program "TOP Mama" (TOP od Terenowe Oddziały Położnicze albo Transport, Opieka, Poród) w praktyce wciąż nie działa przez brak chęci dyrektorów szpitali albo przez brak spełnionych warunków. Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski tłumaczył w rozmowie z reporterem RMF FM aktualną sytuację tym, że "TOP Mama" to jedynie propozycja dla placówek bez porodówek.

To nie jest obligatoryjne, nikogo nie zmuszamy. Jeden z ośrodków - w Jędrzejowie w województwie świętokrzyskim - chciał, ale nie spełnił wymogów, bo odległość była zbyt bliska. Podobnie było w przypadku innego ośrodka, w Wielkopolsce, blisko Poznania. Program na razie zostaje, bez zmian, jako opcja - opisuje wiceminister.

Efekt jest taki, że program "TOP Mama" wciąż jest tylko na papierze. W skali całej Polski nie realizuje go ani jedna lecznica.

Nowy pomysł jest taki, by wprowadzić minimalną liczbę porodów dla szpitali, na poziomie 700 rocznie. Byłyby to co najmniej dwa porody dziennie. Placówki, w których porodów jest mniej, dostałyby pieniądze tylko wtedy, gdy na najbliższy oddział położniczy jest na tyle daleko, że transport byłby ryzykowny.

Jak ustalił nasz reporter, to na razie pomysły. Szczegóły mają być zaprezentowane pod koniec czerwca - wraz z mapami potrzeb zdrowotnych, które będą dotyczyły zabezpieczenia nie tylko pod względem porodówek, lecz także dostępu do lekarzy innych specjalizacji. Prawdopodobnie doprowadzi to do kolejnego spadku liczby porodówek w Polsce, wraz z malejącą liczbą dzieci przychodzących na świat.

"TOP Mama" - na czym polegał pomysł?

Idea Terenowych Oddziałów Położniczych zakłada, że przez 7 dni w tygodniu dyżurowałaby tam położna, a od poniedziałku do piątku także lekarz-ginekolog. Mieliby oni być gotowi do odbioru porodu albo do podjęcia decyzji o konieczności transportu kobiety ciężarnej - karetką albo drogą lotniczą - na klasyczny oddział położniczy, do innej placówki.

W każdym przypadku zgodę na uruchomienie programu "TOP Mama" w konkretnej placówce musi wyrazić wojewódzki konsultant w dziedzinie położnictwa.

Opracowanie: