Kruche zawieszenie broni legło w gruzach. Izraelska armia sforsowała rzekę Litani i zajęła strategiczne wzgórze wraz z XII-wieczną twierdzą Beaufort w południowym Libanie. To najgłębsza lądowa ofensywa Tel Awiwu od ponad ćwierć wieku. Wydarzenie to wywołało natychmiastową reakcję społeczności międzynarodowej i stawia pod wielkim znakiem zapytania nadchodzące rozmowy pokojowe.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Izraelskie siły lądowe, pod wodzą elitarnej Brygady Golani, wkroczyły na ufortyfikowany grzbiet górski w południowo-wschodnim Libanie. Zdobycie zamku Beaufort (znanego w świecie arabskim jako Al-Shaqif) nastąpiło po dniach intensywnych nalotów i ciężkich starć z bojownikami Hezbollahu w okolicznych wioskach.

Zajęcie tej pozycji ma dla Izraela kolosalne znaczenie militarne oraz ogromny ładunek symboliczny. Forteca, zbudowana pierwotnie przez krzyżowców blisko tysiąc lat temu, wznosi się nad doliną rzeki Litani. Gwarantuje ona pełną kontrolę obserwacyjną oraz ogniową nad rozległymi terenami południowego Libanu i północnego Izraela. Ostatni raz Izrael był w posiadaniu twierdzy 26 lat temu.

Premier Benjamin Netanjahu ogłosił to wydarzenie jako "dramatyczny zwrot" w trwającej kampanii. Z kolei minister obrony Israel Katz przypomniał historyczny kontekst: dokładnie 44 lata po krwawej bitwie o Beaufort z 1982 roku (z czasów pierwszej wojny w Libanie), izraelska flaga ponownie załopotała nad tą samą twierdzą. Izrael zapowiada, że utrzyma tę pozycję, by zabezpieczyć swoje północne rejony przed ostrzałem.

Zamek Beufort - przypomina stacja CNN - został uznany przez UNESCO za "jeden z najlepiej zachowanych przykładów średniowiecznych zamków na Bliskim Wschodzie". Był to również jeden z 34 libańskich obiektów kulturowych, którym UNESCO przyznało tymczasową wzmocnioną ochronę.

Ofensywa wbrew rozejmowi i dyplomacji

Ruch izraelskiej armii kompletnie zaskoczył obserwatorów, ponieważ od 17 kwietnia w regionie obowiązywało nominalne zawieszenie broni. Choć obie strony codziennie oskarżały się o mniejsze naruszenia rozejmu, tak głębokie wejście w głąb libańskiego terytorium oznacza jego faktyczny koniec.

Co ważniejsze, do eskalacji doszło zaledwie dwa dni przed planowanymi w Waszyngtonie bezpośrednimi rozmowami dyplomatycznymi między Izraelem a Libanem, które miały wypracować trwałe porozumienie.

Izraelskie dowództwo wydało już natychmiastowe, rygorystyczne rozkazy ewakuacji dla mieszkańców cywilnych na terenach położonych na południe od rzeki Zahrani - obszaru oddalonego o około 40 kilometrów od granicy. Wojska izraelskie zbliżyły się na odległość zaledwie kilku kilometrów od Nabatije, kluczowego centrum gospodarczego i kulturalnego południowego Libanu, co sugeruje plany dalszego parcia na północ.

Świat żąda wyjaśnień, Liban mówi o „czystce”

Reakcja dyplomatyczna na arenie międzynarodowej była błyskawiczna. Francja oficjalnie zażądała zwołania nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Francuski minister spraw zagranicznych Jean-Noël Barrot podkreślił, że choć Izrael ma prawo do samoobrony, nic nie usprawiedliwia postępującej i coraz głębszej okupacji suwerennego terytorium Libanu.

Premier Libanu Nawaf Salam oskarżył Izrael o prowadzenie "polityki spalonej ziemi i stosowanie odpowiedzialności zbiorowej". Wskazał na masowe niszczenie przygranicznych miast oraz zmuszanie setek tysięcy cywilów do ucieczki z domów w głąb kraju.

Mimo triumfalnych nastrojów w rządzie Netanjahu, część niezależnych analityków wojskowych w Tel Awiwie tonuje nastroje. Eksperci zwracają uwagę, że choć zdobycie twierdzy to potężny sukces wizerunkowy i PR-owy budujący morale, z militarnego punktu widzenia nie rozwiązuje to długoterminowego problemu zagrożenia ze strony mobilnych dronów i rakiet Hezbollahu, które wciąż mogą uderzać w cele w Galilei.

Według danych libańskiego rządu, w wyniku izraelskiej inwazji zginęło już ponad 3370 osób. Izrael informuje natomiast o śmierci 24 swoich żołnierzy i czterech cywilów. Przemoc w Libanie, będąca skutkiem ubocznym wojny USA i Izraela z Iranem, zmusiła ponad 1,2 mln Libańczyków do opuszczenia kraju od 2 marca, kiedy to Hezbollah rozpoczął ostrzał rakietowy i dronowy Izraela.