Polska opowiada się za wykluczeniem ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym z systemu tymczasowej unijnej ochrony – dowiedziała się dziennikarka RMF FM. Warszawa popiera także wygaszanie specjalnych przywilejów dla ukraińskich uchodźców na rzecz standardowych przepisów migracyjnych.

  • System tymczasowej ochrony dla ukraińskich uchodźców działa od 2022 roku, dając im prawo do legalnego pobytu i pracy w UE bez skomplikowanych procedur azylowych.
  • Polska popiera wykluczenie mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie mogą legalnie wyjechać z Ukrainy.
  • Warszawa odrzuca natomiast pomysł ograniczenia ochrony ze względu na region pochodzenia uchodźców.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Takie sygnały wysyła Warszawa do Brukseli, gdzie trwają kuluarowe rozmowy o wprowadzeniu zmian w dotychczasowym systemie tymczasowej ochrony ukraińskich uchodźców. Sprawa będzie dyskutowana w czwartek przez unijnych ministrów spraw wewnętrznych. Następstwem tej dyskusji ma być nowa propozycja KE przedłużenia ochrony do 2028 roku, zapewne z korektami.

UE uruchomiła dla milionów uchodźców z Ukrainy zaraz po wybuchu wojny w 2022 roku system ochrony jako "kryzysowy" i "tymczasowy". Od tamtej pory przedłużała go co roku. Pozwoliło to ponad 4 milionom Ukraińców na legalny pobyt i pracę w Unii z pominięciem biurokratycznych procedur azylowych. Dawał on w zasadzie takie same prawa, jakie posiadają unijni obywatele. Obecny system wygasa w marcu przyszłego roku.

Już od pewnego czasu było wiadomo, że system zaprojektowany jako wyjątkowa, ograniczona czasowo reakcja, nie może stać się stałym elementem bez odpowiedniej reformy legislacyjnej. Opracowano "skoordynowaną strategię przejściową", zachęcając do ubiegania się przez Ukraińców o krajowe statusy pobytu, a w przyszłości - jeżeli zakończy się wojna - o dobrowolne powroty.

Jakie propozycje ma Unia?

Obecnie na stole leży kilka wariantów, które omówią w czwartek ministrowie. Jeden z nich mówi o "podmiotowym" wykluczeniu z systemu nowych wnioskodawców w wieku poborowym. Polska popiera to rozwiązanie. Z naszego punktu widzenia to nie jest coś, co budziłoby jakiekolwiek kontrowersje, żeby osoby, które i tak nie mogą legalnie wyjechać z Ukrainy, nie mogły uzyskiwać ochrony tymczasowej w UE - tłumaczy polski dyplomata.

Jego zdaniem "byłoby to dobre" także ze względu na relacje z władzami Ukrainy, które wspierają takie rozwiązania, gdyż borykają się z poważnymi brakami kadrowymi na froncie. W ocenie Warszawy odebranie tej konkretnej grupie dostępu do tymczasowej ochrony nie łamie zasad etycznych ani humanitarnych, bo systemowo zrównuje jej prawa z innymi obcokrajowcami. Innymi słowy znosi "nadzwyczajny przywilej", jakim jest automatyczny status uchodźcy. Jednocześnie standardowa ścieżka migracyjna wymaga ważnego paszportu, którego Kijów nie wyda mężczyznom unikającym rejestracji wojskowej.

Dla Polski nie do przyjęcia jest natomiast inny wariant oparty na ograniczeniach geograficznych, czyli uzależnianie ochrony od tego, z którego regionu Ukrainy pochodzi dany uchodźca. Taki system wdrożyła na przykład nienależąca do UE Norwegia, która wykluczyła z automatycznej ochrony osoby z uznanych za bezpieczne regionów takich jak np. obwód lwowski, wołyński czy zakarpacki. Warszawa odrzuca taki wariant geograficzny jako niesprawiedliwy, argumentując, że cała Ukraina jest celem ataków rakietowych.

Głos Polski ma znaczenie

Głos Warszawy w sprawie statusu uchodźców liczy się w Brukseli, gdyż Polska jest drugim po Niemczech krajem posiadającym największą liczbę uchodźców z Ukrainy (ponad 960 tysięcy osób). W związku z tym będzie prezentować we czwartek własne rozwiązania. Wiele krajów jest zainteresowanych - usłyszała dziennikarka RMF FM.

Polska jako jedyna już zrealizowała zalecaną przez KE unijną "strategię przejściową" wprowadzając karty CUKR (o które Ukraińcy mogą wnioskować od początku maja). Jest to specjalna ścieżka pozwalająca uchodźcom na przejście ze statusu ochrony tymczasowej na standardowy, trzyletni pobyt czasowy. Innymi słowy Ukraińcy przestają korzystać z nadzwyczajnej pomocy wojennej i zaczynają podlegać standardowym przepisom migracyjnym, które obowiązują wszystkich cudzoziemców w Polsce. 

Jak dowiedziała się dziennikarka RMF FM, rozwiązania te pozytywnie ocenia Ylva Johansson, pełniąca funkcję Specjalnej Przedstawicielki UE ds. Ukraińców. Chwali Polskę, że wygasza przywileje, ale nie zapomina o "osobach wrażliwych" (np. niepełnosprawni, kobiety w ciąży). Johansson przyznała również niedawno w jednym z wywiadów, że "nie wydaje się do końca logiczne" by ukraińscy mężczyźni objęci mobilizacją otrzymywali ochronę w UE. Jednocześnie wykluczyła jakikolwiek scenariusz przymusowych deportacji.

Opracowanie: