Francja i Wielka Brytania są gotowe stanąć na czele koalicji kilkunastu państw, która ma zagwarantować bezpieczeństwo statków handlowych w cieśninie Ormuz po zakończeniu amerykańsko-irańskiej wojny. Zapowiedzieli to w Paryżu prezydent Emmanuel Macron i premier Keir Starmer.
- Około 50 państw, w tym Polska, Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Włochy, rozmawiały o misji ochrony cieśniny Ormuz.
- Kilkanaście państw zadeklarowało gotowość wysłania okrętów wojennych i wsparcia misji.
- Spotkanie pokazało, że NATO i sojusznicy USA nie pozostają bierni wobec kryzysu.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Przedstawiciele ok. 50 państw, w tym przywódcy Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch, rozmawiali w piątek w Paryżu o powołaniu wielostronnej misji, która miałaby zapewnić swobodę żeglugi w cieśninie Ormuz. Polskę reprezentował wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.
Gdy spotkanie, zorganizowane w formie wideokonferencji, jeszcze trwało, szef MSZ Iranu Abbas Aragczi ogłosił na platformie X, że dopóki trwa rozejm z USA i Izraelem, wszystkie statki handlowe mogą przepływać przez cieśninę. Otwarcie Ormuzu potwierdził prezydent USA Donald Trump.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, który wraz z Emmanuelem Macronem był gospodarzem spotkania, przekazał, że kilkanaście krajów wyraziło gotowość wniesienia wkładu w ewentualną przyszłą wielostronną misję obronną w Ormuzie. Zapowiedział, że więcej szczegółów zostanie podanych po poświęconej temu tematowi konferencji w Londynie w przyszłym tygodniu.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapewnił z kolei, że jego kraj jest gotowy uczestniczyć w misji. Jak dodał, chciałby, aby wzięły w niej udział również Stany Zjednoczone.
Szefowa rządu Włoch Giorgia Meloni oświadczyła, że misja będzie mogła zostać uruchomiona dopiero po zakończeniu działań zbrojnych i będzie miała charakter wyłącznie obronny. Zadeklarowała, że Włochy są gotowe wysłać swoje okręty wojenne.
W spotkaniu w Paryżu wzięli udział szefowie państw i rządów około 30 krajów (państw UE, Australii, Kanady, Nowej Zelandii, Singapuru i Ukrainy) oraz przedstawiciele MSZ około 20 krajów (m.in.: Arabia Saudyjska, Chiny i Indie). Nie wszyscy uczestnicy byli osobiście obecni w Paryżu.
"Polska deklaruje wsparcie dla działań zmierzających do trwałego otwarcia Ormuzu" - poinformowało MSZ w Warszawie. W komunikacie wydanym po spotkaniu resort zaznaczył, że powodzenie tych planów zależy od utrzymania zawieszenia broni między USA i Iranem.
Media we Francji, powołując się na Pałac Elizejski, podały, że Francja jest gotowa wysłać niszczyciele min do udziału w ewentualnej misji. Francuska ministra obrony Catherine Vautrin podkreśliła w czwartek, że jej kraj, jak również Belgia i Holandia mają możliwości w zakresie rozminowywania.
Wobec niejasnych dotąd zarysów przyszłej misji i warunku dla jej rozmieszczenia w postaci zakończenia wojny dziennik "Le Monde" zauważył, że inicjatywa może mieć znaczenie jako sygnał, iż sojusznicy USA w NATO, krytykowanym przez Trumpa, nie są bierni.
Cieśnina Ormuz jest kluczowym szlakiem morskim, którym eksportowano są surowce z regionu Zatoki Perskiej. W normalnych warunkach przez tę trasę przepływa 20 proc. zużywanej na świecie ropy i skroplonego gazu ziemnego (LNG).
28 lutego USA i Izrael zaatakowały Iran, który w odpowiedzi prowadził uderzenia na państwa Zatoki Perskiej. Praktycznie zamknął też cieśninę Ormuz, przepuszczając przez nią tylko wybrane jednostki i blokując setki innych. Władze w Teheranie ogłosiły ponadto, że będą pobierały opłatę od statków za przepłynięcie przez cieśninę.
W wojnie od 8 kwietnia trwa zawieszenie broni, które upływa w środę 22 kwietnia. Trump od kilku dni sugeruje, że jest bliski zawarcia porozumienia z Iranem, które zakończyłoby wojnę.


