Stany Zjednoczone prowadzą ściśle tajne rozmowy na temat rozszerzenia obecności amerykańskiej broni jądrowej w Europie - informuje "Financial Times". Zainteresowanie udziałem w programie mają wyrażać Polska i państwa bałtyckie.
- Stany Zjednoczone prowadzą ściśle tajne rozmowy na temat możliwości rozmieszczenia broni jądrowej w kolejnych krajach Europy - informuje "Financial Times".
- Polska i kraje graniczące z Rosją wyrażają największe zainteresowanie udziałem w programie nuclear sharing.
- Nie należy się spodziewać szybkiego (o ile w ogóle) porozumienia w tej sprawie.
- Zajrzyj na RMF24.pl - znajdziesz tam więcej ważnych informacji z Polski i ze świata. Bądź na bieżąco.
Stany Zjednoczone rozważają możliwość rozmieszczenia broni jądrowej w kolejnych krajach Europy, co ma być odpowiedzią na obawy sojuszników NATO związane z ograniczeniem amerykańskiej obecności wojskowej na kontynencie.
Niepokoje wśród europejskich sojuszników wywołały ostatnie decyzje administracji Donalda Trumpa o wycofaniu części wojsk i systemów uzbrojenia z Europy oraz przesunięciu amerykańskich zasobów wojskowych do Azji. Państwa NATO obawiają się, że może to osłabić zdolność do odstraszania i obrony przed potencjalnym atakiem.
Według informacji "Financial Times" amerykańscy urzędnicy dali do zrozumienia, że są otwarci na rozszerzenie programu tzw. nuclear sharing poza obecnie zaangażowane sześć państw: Belgię, Niemcy, Włochy, Holandię, Turcję i Wielką Brytanię.
Rozmowy mają charakter ściśle tajny i nie przesądzają o ostatecznych decyzjach. Ich celem jest jednak pokazanie, że nawet przy większym zaangażowaniu Europy w konwencjonalną obronę, gwarancje bezpieczeństwa ze strony USA pozostają niezmienne.
Zainteresowanie udziałem w programie nuclear sharing wyrażają przede wszystkim państwa wschodniej flanki NATO, w tym Polska oraz kraje bałtyckie. Polscy politycy, w tym były prezydent Andrzej Duda, publicznie apelowali o rozmieszczenie amerykańskiej broni jądrowej na terytorium Polski - przypomina "Financial Times".
Według źródeł brytyjskiego dziennika, największe zainteresowanie wykazują państwa graniczące z Rosją. Wpływ na to mają zarówno inwazja Rosji na Ukrainę, jak i powtarzające się groźby ze strony Władimira Putina dotyczące potencjału nuklearnego Kremla.
Jedno ze źródeł "FT" podkreśla jednak, że nie należy się spodziewać szybkiego (o ile w ogóle) porozumienia w sprawie rozszerzenia obecności amerykańskiej broni jądrowej.
Obecnie w ramach programu nuclear sharing amerykańska broń jądrowa jest przechowywana i chroniona przez żołnierzy USA w wybranych krajach Europy. Sojusznicze siły powietrzne, korzystając z myśliwców F-35, F-15 i Panavia Tornado, są szkolone do udziału w ćwiczeniach i ewentualnych misjach z użyciem tej broni - jednak decyzja o jej użyciu pozostaje wyłącznie w gestii Waszyngtonu.
Program powstał w czasach zimnej wojny i ma umożliwiać państwom nieposiadającym własnej broni jądrowej realny wpływ na politykę odstraszania NATO, bez konieczności samodzielnego rozwijania arsenału nuklearnego.
Mimo deklaracji zwiększenia wydatków na obronność przez europejskich członków Sojuszu Północnoatlantyckiego, amerykański "nuklearny parasol" pozostaje kluczowym elementem bezpieczeństwa Starego Kontynentu.


