Częstochowska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi P., lekarzowi z Myszkowa, byłemu staroście i byłemu posłowi, który przyznał się do przyjmowania łapówek i chce dobrowolnie poddać się karze. Prokuratura wnioskuje o półtora roku bezwzględnego więzienia oraz 250 tys. zł grzywny.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Wraz z Wojciechem P. na ławie oskarżonych zasiądzie sześć innych osób, które miały wręczać mu korzyści majątkowe lub popełniać przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów. Wobec wszystkich zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Według ustaleń śledczych, w latach 2022-2023 Wojciech P., jako naczelny lekarz szpitala w Myszkowie, przyjmował łapówki m.in. za pomoc w przyjęciu do szpitala, przedłużenie hospitalizacji, przyspieszenie zabiegów, wystawianie zwolnień lekarskich oraz organizowanie transportu medycznego. W jednej z przychodni miał także przyjmować pieniądze za wystawianie orzeczeń lekarskich do kierowania pojazdami bez przeprowadzania wymaganych badań.

Podczas przeszukań w marcu 2025 roku policjanci znaleźli u podejrzanego kilkadziesiąt sztuk amunicji bez zezwolenia, dokumentację medyczną oraz kilkadziesiąt tysięcy złotych w gotówce.

Prokuratura postawiła Wojciechowi P. 28 zarzutów, w tym przyjmowania korzyści majątkowych, poświadczania nieprawdy w dokumentach oraz posiadania amunicji bez zezwolenia. Jeden z zarzutów dotyczy nakłaniania innego lekarza do wystawienia fałszywego zaświadczenia dla świadka.

Wojciech P. miał już problemy z prawem

To nie pierwsza sprawa karna Wojciecha P. W 2017 roku był oskarżony o składanie fałszywych oświadczeń majątkowych. Wbrew oświadczeniom prowadził działalność gospodarczą - pracował jako lekarz. P. przyznał się do tego.

W przeszłości pojawiał się także w kontekście sprawy polowania na nosorożca w Afryce i nielegalnego handlu rogami. W obu przypadkach sąd warunkowo umorzył postępowania.

Wojciech P. był posłem Platformy Obywatelskiej w latach 2006-2007. Został usunięty z partii po ujawnieniu tzw. taśm Sawickiej, dotyczących rozmów o ustawianiu przetargów.

Media podały, że jednym z rozmówców Sawickiej był P. Sam polityk przyznał wtedy, że Sawicka oczekiwała od niego "znajomości, których nie miał". Były jakieś rozmowy (o inwestycji na Helu), ale ja potraktowałem je jako science fiction - mówił wówczas.