Billy Wilder, sześciokrotny laureat Oscara, twórca takich arcydzieł jak "Bulwar Zachodzącego Słońca", "Pół żartem, pół serio" czy "Garsoniera", urodził się dokładnie 120 lat temu w niewielkiej Suchej, będącej obecnie Suchą Beskidzką. Jego filmy do dziś wyznaczają standardy światowego kina, a on sam uznawany jest za jednego z najwybitniejszych reżyserów w historii.
- Równo 120 lat temu, 22 czerwca 1906 roku, w obecnej Suchej Beskidzkiej urodził się Billy Wilder - jeden z najważniejszych filmowych twórców.
- Reżyser, scenarzysta i producent, twórca m.in. "Bulwaru Zachodzącego Słońca", "Pół żartem, pół serio" i "Garsoniery", w swojej karierze sześciokrotnie zdobył Oscara.
- Jego wszechstronność, odwaga w podejmowaniu trudnych tematów i niepowtarzalny styl sprawiły, że do dziś pozostaje inspiracją dla kolejnych pokoleń filmowców.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
"Zapytani o trzech najważniejszych reżyserów w historii Hollywood, historycy filmu amerykańskiego wymieniają: John Ford, William Wyler i Billy Wilder. Zazwyczaj zastrzegają, że w wyborze kierowali się liczbą otrzymanych nagród. (...) Są zgodni, że gdyby musieli wybrać najwybitniejszego twórcę, byłby nim niewątpliwie Billy Wilder, gdyż pozostali dwaj nie pisali własnych materiałów. Nieźle jak na chłopca z dalekiej Suchej Beskidzkiej" - pisał Andrzej Krakowski w książce "Pollywood. Jak stworzyliśmy Hollywood".
Droga życiowa Billy'ego Wildera rzeczywiście wydaje się niezwykła. Jeden z najważniejszych filmowych twórców urodził się 22 czerwca 1906 r. w niewielkim miasteczku Sucha w rządzonych przez Franciszka Józefa Austro-Węgrzech. Obecnie ta znajdująca się na terenie Polski miejscowość nosi nazwę Sucha Beskidzka.
Przyszedł na świat jako Samuel Wilder, syn Maxa i Eugenii. Jego rodzice prowadzili restaurację. Z czasem przeprowadzili się do Nowego Targu, później Krakowa i Wiednia. Wyrastałem, stojąc na krzesłach i grając w bilard z dorosłymi. Zawsze znajdował się jakiś fajtłapowaty hazardzista, którego mogłem naciągnąć na parę koron - wspominał po latach.
Choć oficjalnie nosił imię Samuel, matka nazywała go Billie, zainspirowana wizytą w Nowym Jorku i przedstawieniem "The Buffalo Bill Wild West Show". Po latach spędzonych w Wiedniu, Billy Wilder przeniósł się do Berlina, gdzie rozpoczął karierę dziennikarską i sprzedał swój pierwszy scenariusz. Gdy do władzy doszedł Adolf Hitler, wyemigrował do Paryża, a następnie do Stanów Zjednoczonych.
Billy Wilder zamieszkał w Los Angeles, gdzie szybko zyskał uznanie. Współpraca z Charlesem Brackettem zaowocowała sukcesem "Ninoczki" (1939), która przyniosła mu pierwszą nominację do Oscara. Tworzenie filmów przypomina trochę wchodzenie do ciemnego pokoju. Niektórzy potykają się o meble, inni łamią sobie nogi, ale niektórzy z nas widzą w ciemności lepiej niż inni - mówił kiedyś w wywiadzie dla brytyjskiego "Guardiana".
Przełomem w jego karierze był film "Podwójne ubezpieczenie" (1944), który wraz ze "Straconym weekendem" (1945) zdobył łącznie cztery Oscary i wyznaczył standardy kina noir. Jednak to "Bulwar Zachodzącego Słońca" (1950) przyniósł mu status legendy. "Wilder o dwie dekady wyprzedził kontrkulturową rewolucję, o 70 lat ruch #MeToo. Jednak wtedy, w 1950 r., jego film nie spodobał się ludziom z branży. Nic dziwnego - jest opowieścią o Hollywood jako krainie kłamstwa, rozpaczy i szaleństwa" - zauważył Maciej Jarkowiec w swojej książce "Na bulwarach czyhają potwory. Filmowa historia Ameryki".
Co ważne, Billy Wilder nie ograniczał się do jednego gatunku. Od komedii ("Pół żartem, pół serio"), przez dramaty społeczne ("Stracony weekend"), po kryminały noir ("Podwójne ubezpieczenie") - wszędzie zostawiał swój niepowtarzalny ślad. "Niewielu jest filmowców, którzy nie marzą, by ich do niego porównywano. Cechuje go nieugięty romantyzm i elegancja; brak sentymentalizmu sprawił, że jako artysta pozostaje na zawsze aktualny" - pisał w książce "Conversations With Billy Wilder" amerykański aktor i reżyser Cameron Crowe.
Billy Wilder zakończył karierę w 1981 roku, nie szczędząc gorzkich słów pod adresem współczesnego Hollywood. "Hollywood jest jak przeprawa desperatów przez góry. Silniejsi spychają słabszych do przepaści, a gdy skończy się prowiant, ludzie zjadają ludzi. Tylko nieliczni dotrą na drugą stronę" - pisał.
Zmarł 27 marca 2002 roku w Los Angeles. "Wielki mistrz zakończył tu swoją działalność. W niebie napisze i wyreżyseruje kolejne arcydzieło. Nauczyłam się od niego więcej niż od kogokolwiek innego. Będę za nim tęsknić, aż znów się spotkamy" - wspominała Shirley MacLaine.
Stanisław Janicki podsumował: "Czuł się dobrze niemal w każdym gatunku: dramacie psychologicznym, społecznym, sensacyjnym, w 'czarnym kryminale' i zwariowanej komedii. Ale jego filmy - wbrew pozorom - nie były wcale błahe, płytkie, prościutkie. Willy Wilder podejmował wprost albo pośrednio także tematy poważne, trudne, drażliwe. Zawsze jednak w atrakcyjnej formie".


