Możliwość wyreżyserowania filmu o Jamesie Bondzie to dla wielu artystów wyróżnienie - również dla Stevena Spielberga. Choć amerykański filmowiec przez dekady marzył, by stworzyć film o perypetiach agenta 007, musiał dwukrotnie zmierzyć się z odmową. Po tych niepowodzeniach przed reżyserem pojawiła się jednak nowa szansa. Wkrótce artysta stworzył inną legendarną produkcję - "Poszukiwaczy zaginionej arki", w której narodziła się postać Indiany Jonesa.

  • Steven Spielberg marzył, by wyreżyserować film o Bondzie.
  • Producent serii Albert Broccoli dwukrotnie mu jednak odmówił.
  • Niedługo później reżyser stworzył kultowy film o Indianie Jonesie.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Wielkie marzenie i stanowcze "nie"

Pragnienie stworzenia filmu o agencie 007 zrodziło się u Spielberga w 1962 roku, gdy obejrzał produkcję "Doktor No". Pierwsza okazja do jego realizacji pojawiła się po gigantycznym sukcesie "Szczęk" w 1975 roku. Amerykański twórca zaoferował wtedy swoje usługi producentowi szpiegowskiej serii, Albertowi Broccoliemu, ale spotkał się z odmową.

Zadzwoniłem do "Cubby'ego" i powiedziałem: "Jeśli potrzebujesz reżysera, jestem chętny". A on odpowiedział: "Nie" - wspominał w podcaście "The Rest Is Entertainment". Dodał też, że do dziś żałuje, że nie mógł zrealizować tego marzenia.

Pięć nut jako karta przetargowa w negocjacjach

Mimo porażki, filmowiec podjął kolejną próbę wyreżyserowania filmu o Bondzie. Okazja nadarzyła się po sukcesie widowiska "Bliskie spotkania trzeciego stopnia" (1977). Albert Broccoli zwrócił uwagę na wykorzystany w przebojowym filmie pięcionutowy motyw muzyczny i chciał go użyć w nowym projekcie. Spielberg wyczuł szansę i złożył propozycję.

Zrobię z tobą interes. Dam ci pozwolenie na użycie tych pięciu nut, jeśli pozwolisz mi wyreżyserować film o Bondzie - wspominał filmowiec.

Po raz drugi usłyszał w słuchawce twarde "nie". Okazał się jednak dżentelmenem i ostatecznie bezpłatnie pozwolił na wykorzystanie motywu.

Amerykański reżyser nigdy nie poznał powodów decyzji producenta. Można spekulować, czy chodziło o zatrudnianie głównie brytyjskich twórców (choć nie było to twardą zasadą), czy obawę, że rozmach Spielberga za mocno zmieni styl serii.

Odrzucenie, które zrodziło Indianę Jonesa?

Kolejny kosz od producentów nie przekreślił jednak szans reżysera na wielki tytuł. Pod koniec lat 70., podczas wakacji na Hawajach z George'em Lucasem, Spielberg pożalił się na kolejne odrzucenie ze strony twórców filmów o agencie 007. Lucas odpowiedział mu wtedy, że ma w zanadrzu coś lepszego niż Bond.

Tak narodził się Indiana Jones i "Poszukiwacze zaginionej arki" - sztandarowe dzieło Kina Nowej Przygody oraz najbardziej dochodowy film 1981 roku.

"Dzień objawienia" - nowa produkcja Spielberga

10 czerwca na dużym ekranie zadebiutował nowy film amerykańskiego reżysera - thriller science fiction "Dzień objawienia". Film opowiada o kontakcie ludzkości z pozaziemską cywilizacją podczas telewizyjnej transmisji.

W centrum wydarzeń znajduje się Daniel, analityk cyberbezpieczeństwa. Jako jedyny potrafi zrozumieć tajemniczy przekaz. Gdy zaczyna tłumaczyć wiadomości od obcych, uznaje, że świat powinien poznać prawdę. W rolach głównych zobaczymy Emily Blunt i Josha O’Connora, a partnerują im m.in. Colin Firth i Colman Domingo.