Prokuratura szwajcarskiego kantonu Valais wszczęła śledztwo przeciwko właścicielom baru Le Constellation w Crans-Montanie w Szwajcarii. To para Francuzów, którzy są podejrzani o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz pożaru w wyniku zaniedbań. Według szwajcarskiego dziennika "Blick" oboje zniknęli. W sylwestrową noc zginęło około 40 osób, a 121 jest rannych.

  • W sylwestrową noc w barze Le Constellation w Szwajcarii wybuchł pożar, najprawdopodobniej spowodowany iskrami z zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana.
  • Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tej tragedii. Właściciele baru, para Francuzów, są podejrzani o nieumyślne spowodowanie śmierci i zaniedbania norm bezpieczeństwa.
  • Zdaniem lokalnych mediów właściciele baru zniknęli.
  • Media ustaliły, że sufit wykończony pianką izolacyjną szybko zapalił się, a wąskie schody i przejścia utrudniły ucieczkę z lokalu.
  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Wszczęto śledztwo. Właściciele baru zniknęli?

Pożar w dwupoziomowym barze Le Constellation w Crans-Montanie w Szwajcarii wybuchł w sylwestrową noc. Wstępne ustalenia wskazują, że bezpośrednią przyczyną pożaru były iskry z zimnych ogni zamocowanych na butelkach szampana, wyglądających jak małe fajerwerki.

W sprawie tej tragedii szwajcarskie służby wszczęły śledztwo przeciwko parze Francuzów. Właściciele baru - 49-letni mężczyzna i 40-letnia kobieta - są podejrzani o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz pożaru w wyniku zaniedbań.

Przedmiotem dochodzenia będzie przede wszystkim to, czy materiał, z którego wykonany został sufit, odpowiadał normom bezpieczeństwa. Śledczy zbadają też, czy wolno było tam używać sztucznych ogni.

Zweryfikowane będzie również, czy w lokalu stosowano wszystkie wymagane środki bezpieczeństwa.

Tymczasem portal dziennika "Blick" poinformował, że właściciele lokalu zniknęli. Odnotowano również, że wcześniej usunęli oni z sieci zdjęcia baru po remoncie, na których było widać między innymi zwężone schody i inne ryzykowne dla bezpieczeństwa zmiany.

Władze gminy Crans-Montana ogłosiły, że będą występować jako strona cywilna w postępowaniu karnym w sprawie pożaru. Umożliwi to im udział w pełnym ustalaniu okoliczności tragedii.

Pianka na suficie, wąskie schody

Jak ustaliły media, sufit pomieszczenia wykończono pianką izolacyjną. Najprawdopodobniej miała ona wygłuszać salę. Nisko zawieszony sufit szybko zajął się ogniem od iskier z zimnych ogni.

Lokal okazał się śmiertelną pułapką, w której młodzi ludzie spłonęli żywcem lub udusili się dymem. Ucieczka z lokalu była utrudniona z powodu wąskich schodów i przejścia - podały szwajcarskie media.

Według ustaleń szwajcarskiego dziennika "Blick" w barze Le Constellation w czasie renowacji przed 10 laty szerokie schody, prowadzące z jego dolnego poziomu, zostały znacznie zwężone.

Drzwi bez mechanizmu bezpieczeństwa

Dwaj Włosi, którzy przybyli z pomocą do baru, by ratować ludzi, powiedzieli, że szukali wyjścia ewakuacyjnego, ale znaleźli tylko służbowe drzwi - przekazał w sobotę agencji Ansa młody Włoch Gianni Campolo i jego ojciec Paolo. Mężczyźni przybiegli do baru z ich domu położonego tuż obok.

Owe drzwi - jak dodali rozmówcy agencji - nie miały mechanizmu bezpieczeństwa.

To były oszklone drzwi, przywarło do nich kilkanaście osób, które chciały wyjść, ale nie mogły, bo drzwi były zamknięte - wyjaśnił 19-latek.

Wraz z innymi osobami udało się im sforsować te drzwi. W ten sposób uratowali około dwudziestu uwięzionych ludzi.

Szukaliśmy innych drzwi, były tylko te główne wejściowe. Gdyby było inne otwarte wyjście, byłoby mniej ofiar - stwierdził Gianni Campolo.

Utrudniona identyfikacja ofiar

Sobota jest kolejnym dniem identyfikacji ofiar pożaru. Proces ten jest bardzo trudny, konieczne są m.in. badania DNA. Zidentyfikowano 11 ofiar: to 8 Szwajcarów i 3 Włochów.

Szwajcarskie media za miejscowymi władzami podały, że 8 ofiar z tego kraju, których tożsamość ustalono, to osoby w wieku od 16 do 24 lat.

Ambasador Włoch w Szwajcarii Gian Lorenzo Cornado przekazał agencji Ansa, że ustalono tożsamość 3 włoskich ofiar pożaru. Nieoficjalnie wiadomo, że to trzech 16-latków- ogłosiły włoskie media.

Na liście zaginionych są jeszcze 3 osoby z Włoch. Kolejni włoscy ranni przewożeni są do szpitala w Mediolanie. Dotychczas trafiło tam na leczenie 9 osób; przechodzą one operacje. Niektórzy z tych rannych są w stanie krytycznym.

W centrum kongresowym w Crans-Montanie rodziny czekają na informacje o bliskich, których los pozostaje nieznany. Prasa nazwała to miejsce "hangarem bólu".

Wśród rannych jest jeden Polak. Obrażenia odnieśli także Szwajcarzy, Włosi, Francuzi oraz obywatele Serbii, Bośni i Hercegowiny, Belgii, Luksemburga i Portugalii. Nie ustalono dotąd tożsamości 5 ciężko rannych osób.