W sieci pojawiło się zdjęcie, które – jak twierdzą media – pokazuje początek tragedii w barze "Le Constellation" w Crans-Montana w Szwajcarii. W sylwestrową noc wybuchł tam pożar, w którym zginęło około 40 osób, a ponad 100 zostało rannych. Eksperci podejrzewają, że błyskawiczne rozprzestrzenienie się ognia w piwnicy baru to efekt tzw. flashover, czyli rozgorzenia. Goście bawili się, nieświadomi zagrożenia, które czaiło się nad ich głowami. Większość ofiar to młodzi ludzie. Proces ich identyfikacji jest bardzo trudny i wymaga pobrania próbek DNA od bliskich.
- Szokujące zdjęcie sprzed chwili tragedii w barze "Le Constellation" pokazuje moment, gdy fajerwerki zapaliły łatwopalną piankę sufitową.
- W lokalu mogło być nawet 200 osób, a piwnica miała tylko jedną wąską drogę ewakuacyjną - trwa śledztwo w sprawie przestrzegania norm bezpieczeństwa.
- Eksperci tłumaczą, że pożar rozprzestrzenił się błyskawicznie przez zjawisko flashover, osiągając temperaturę do 1200 st. C w kilka sekund.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na stronę główną RMF24.pl
Francuska stacja BFMTV opublikowała ujęcie, na którym widać wnętrze "Le Constellation" - kilku gości trzyma w górze fajerwerki, a w tle, na suficie, żarzy się coś, co już za chwilę zamieni się w kulę ognia - sufit wyłożony był łatwopalną pianką wyciszającą pomieszczenie.
Choć autentyczność zdjęcia nie została jeszcze oficjalnie potwierdzona, wyposażenie i detale zgadzają się ze zweryfikowanymi już nagraniami z tragicznej nocy. Świadkowie donoszą, że kelnerki niosły butelki szampana z przymocowanymi zimnymi ogniami - miało to być efektowne rozpoczęcie nowego roku. Tymczasem zabawa przerodziła się w śmiertelną pułapkę.


