Real Madryt przegrał na wyjeździe z Osasuną Pampeluna 1:2. "Królewscy" w niedzielę mogą stracić pierwsze miejsce w tabeli hiszpańskiej ekstraklasy. Jeśli Barcelona, która ostatnio też nie zachwyca formą, wygra u siebie z Levante, wróci na pozycję lidera.

Osasuna Pampeluna to zespół środka tabeli (obecnie na 9. miejscu). Okazał się jednak równorzędnym rywalem dla utytułowanych rywali z Madrytu.

Real wyrównał, ale wyniku nie utrzymał

Gospodarze prowadzenie zdobyli z rzutu karnego tuż przed przerwą po faulu na Ante Budimirze. Pewnym wykonawcą "jedenastki" okazał się sam poszkodowany. Reprezentant Chorwacji w tym sezonie LaLiga zdobył 12. bramkę.

Po zmianie stron Kylian Mbappe (w  70. minucie) strzelił co prawda wyrównującego gola, ale sędzia szybko zasygnalizował, że Francuz był na pozycji spalonej.

Po chwili już nie było żadnych wątpliwości. "Królewscy" doprowadzili do remisu po dynamicznej akcji Federico Valverde - i podaniu w pole karne - Viniciusowi Jr. pozostało tylko przystawić nogę, aby piłkę skierować do siatki.

To jednak nie był koniec emocji w tym spotkaniu. W ostatniej minucie regulaminowego czasu Raul Garcia w świetnym stylu wymanewrował defensywę gości i z bliska pokonał Thibauta Courtoisa. Sensacyjna porażka Realu Madryt w Pampelunie stała się faktem.

"Kolejna porażka" - podsumował występ "Królewskich" dziennik "As".

"Real przegrał w Pampelunie po fatalnym występie. Raul García strzelił oszałamiającego gola, a osamotniony Vinicius Junior był bezradny" - skomentował "As".

Natomiast gazeta "Marca" obrazowo napisała, że "statek lidera rozbił się o brzeg El Sadar", nawiązując do nazwy stadionu w Pampelunie, pochodzącej od lokalnej rzeki.

Real zgromadził 60 punktów i o dwa wyprzedza Barcelonę Roberta Lewandowskiego i Wojciecha Szczęsnego.

Barcelona nie zachwyca formą

"Duma Katalonii" w niedzielne popołudnie podejmuje Levante. W przypadku wygranej odzyska pozycję lidera, którą straciła w poniedziałek po derbowej porażce 1:2 z Gironą. Porażka w lidze przyszła po sromotnej przegranej 0:4 z Atletico Madryt w Pucharze Króla.

Lewandowski, który wszedł na boisko w Gironie w 73. minucie minucie, został przez "Sport" oceniony jedynie na "czwórkę" w 10-stopniowej skali. "Słaby" - oceniła gazeta występ Polaka.